Archiwa tagu: Teatr

„Bombonierka Madame Kakadu”. O łączeniu stylistyk [recenzja]

Co?

Bombonierka Madame Kakadu, czyli spontaniczne (pod)wieczorki z drag queen

Kto?

Papina McQueen – Stewardessa w przelocie, Ka Katharsis, Lady Brigitte, Bibi La Montes, Victor Febo

Kiedy?

08.09.2018 r. o 19:00

Gdzie?

Teatr Barakah

We wrześniu miałam okazję uczestniczyć w ciekawej formie komediowej w Teatrze Barakha. Była to „Bombonierka Madame Kakadu, czyli spontaniczne (pod)wieczorki z drag queen”. Długo zastanawiałam się, co napisać o tym wieczorze, bo coś napisać chciałam. Najbardziej interesującym aspektem tego show wydaje mi się niecodzienne zestawienie spektaklu teatralnego ze stand-upem, pokazem iluzji i numerami rodem z rewii drag queen. „Bombonierka” jest także spektaklem- serialem – ja uczestniczyłam w odcinku numer trzy.

Tytułowa bohaterka dziwnym trafem nigdy nie może dotrzeć na swój show, więc ofiarnie zastępuje ją przyjaciółka. To w wielkim skrócie jest tematyka spektaklu teatralnego, z lekkim wątkiem kryminalnym, gdzieś w tle. I zadatkiem na porządną farsę. Ową ofiarną przyjaciółką jest Papina McQueen, czyli Paweł Rupala, którego krakowscy widzowie kojarzą zapewne ze stand-upem w formie drag show, „Papina McQueen – Stewardessa w przelocie”. Tutaj pokusiłabym się nawet o określenie one man show.

Wszystkie wieczory współtworzyli także zaproszeni goście. 8 września byli to iluzjonista Victor Febo oraz trzy drag queen: Lady Brigitte, Ka Katharsis i La Bibi Montés. Goście zaprezentowali program z jedynej rewii drag queen w Polsce numer dwa: „Life and Diamonds” (o tym wydarzeniu pisałam na stronie nawiasotwarty.pl, więc zapraszam do lektury pod tym linkiem).

I muszę przyznać, że chociaż nie przemawia do mnie zbytnio stylistyka stand-upu (wiadomo, zależy od stand-upu) a na scenie preferuję raczej humor Starszych Panów, to „Bombonierka” oraz jej standupowo-teatralno-rewiowa forma przekonują mnie całkowicie. Ten spektakl nie próbuje udawać wielkiej sztuki dramatycznej, nie sili się też na wymuszoną śmieszność, doskonale operuje środkami stylistycznymi z zakresu rewii drag queen, kabaretu estradowego (takiego rewiowego właśnie) no i jeszcze do tego wszystkiego zaprasza widzów do świata iluzji. Nie wszystkie żarty muszą trafić w mój gust, żebym mogła całość postrzegać jako ciekawą propozycję rozrywkową dla wielu osób. Bo znajdą tutaj coś dla siebie i ci, którzy szukają w rozrywce tego teatralnego sznytu i umowności, i ci, którzy chcą po prostu przez godzinę z hakiem nie myśleć o świecie zewnętrznym, pośmiać się a może i odrobinę powzruszać.

Wspomnę jeszcze krótko o moich ulubionych momentach tego wieczoru. Jednym z nich jest duża iluzja z pudłem przeszywanym parasolkami, w wykonaniu Victora Febo, Papiny McQueen i Ka Katharsis. Widziałam drugi raz i drugi raz zrobiła na mnie wrażenie. Bardzo lubię sposób, w jaki Victor działa na scenie, polecam sprawdzić to osobiście.

Drugim takim momentem, który bardzo zapadł mi w pamięć, była piosenka śpiewana przez Papinę McQueen na żywo, co jest w sumie rzadkością wśród drag queens. Gratuluję odwagi.

No i wreszcie mogłam przyjrzeć się z bliska fenomenalnej charakteryzacji Ka Katharsis, bo zapobiegliwie usiadłam nieco bliżej, niż w czasie rewii „Life and Diamonds”. I muszę powiedzieć, że było warto. Katharsis to fantastyczna postać sceniczna, pełna niedomówień i smacznych dla widza niedopowiedzeń. Zdecydowanie moja ulubiona artystka z repertuaru drag show.

Lubię połączenia stylistyczne na scenie. Nadają temu, co oglądamy jako widz dodatkowych rysów, smaczków i możliwości interpretacji. I taka była „Bombonierka Madame Kakadu”. Działo się w niej dużo, szybko i było zabawnie. Dzięki za oderwanie myśli od szarości dnia.

A jeśli mielibyście ochotę obejrzeć jakiś spektakl z udziałem drag queen, to już dzisiaj, 29 września, startuje czwarta „jedyna rewia drag queen w Polsce” – „Królowe Dansingu”. Wypatrujcie kolejnych terminów.

PAULINA JARZĄBEK

Reklamy

Jak i dlaczego zakochałam się w Teatrze Lalek Marka Żyły [recenzja]

Pamiętacie Marka Żyłę? Jeśli śledzicie scenę kabaretową, na pewno znacie  Kabaret Noł Nejm, który współtworzył. Ja miałam okazję poznać Marka od zupełnie innej strony. Przed Wami Teatr Lalek Marka Żyły – wspaniała zabawa dla małych i dużych widzów, tworzona z pasją i prawdziwym wyczuciem.

DSCN0352

Po raz pierwszy obejrzałam taki typowy spektakl teatru lalkowego 18 listopada, gościnnie

w Teatrze Szczęście, i był to właśnie spektakl Marka Żyły, „Jak dzielny wojak Józef diabła przechytrzył”. Nic to, że spektakl dla dzieci. Bawiłam się świetnie.

Nigdy nie miałam do czynienia bezpośrednio z tego typu teatrem lalkowym. Przynajmniej w swoim dorosłym życiu. Takim ze specjalną scenografią, specjalnie napisanym tekstem i zagranym w ten specyficzny sposób, który od aktora wymaga wiary w to, że lalka, w tym przypadku marionetka, posiada własną osobowość i cechy charakteru.

Owszem, znam kilka osób, które zajmują się lalkami, ich tworzeniem i operowaniem nimi i chociaż robią to naprawdę dobrze, nigdy nie widziałam świata aż tak opanowanego przez lalkowego aktora. Bo spektakl Marka Żyły wyczarowuje cały świat w miniaturze. Jest karczma, jest okno, a za oknem widoczek, w którym wnikliwe oko rozpozna zimowy krajobraz znanego holenderskiego malarza.  Są miniaturowe meble, które tworzą wnętrze domu wojaka Józefa. Wszystkie te rzeczy Marek wykonał własnoręcznie.

Robi także lalki, choć te, które zagrały w tym spektaklu, pochodzą częściowo z Czech. Kwestie wygłaszały jednak czystą polszczyzną. Każda innym głosem (choć każdy z nich należał do Marka).

Scenariusz jest wartki, sprawnie napisany, z dużym humorem i wielkim mrugnięciem w stronę widza, obojętne, w jakim wieku ów widz jest. Obserwowałam dzieci zgromadzone na sali. Były jak zaczarowane. I wiecie co? Nie dziwię im się wcale. Tej rzeczywistości, którą Marek Żyła stworzył na scenie, nie można się oprzeć. Opowiedziana przez niego historia jest zabawna, pełna humoru i co najważniejsze, angażuje nie tylko dzieciaki, ale i towarzyszących im rodziców.

Marek Żyła prowadzi także warsztaty lalkarskie, na których zdradza co nieco na temat konstruowania lalkowego świata. Na tych spotkaniach można własnoręcznie wykonać lalkę i zabrać ją do domu. Można także kupić gotowe marionetki na pamiątkę bezpośrednio u twórcy.  Sprawdzajcie repertuar Teatru Szczęście, w którym Marek bywa dość często z różnymi spektaklami. Najbliższe już w grudniu.

Jest mi niezmiernie miło, że mogłam poznać Marka Żyłę w jego naturalnym, lalkowym środowisku. I muszę przyznać, że o ile działania Kabaretu Noł Nejm nie zawsze trafiały do mnie w stu procentach, o tyle Teatr Lalek Marka Żyły jest dla mnie doskonały. Właśnie przez to, że wyczuwa się w nim tak ogromną pasję i zaangażowanie jego twórcy. Szczerze polecam wszystkim znajomym mamom oraz tatom  i każdemu, kto ma ochotę chociaż przez chwilę poczuć się jak dziecko.

PAULINA JARZĄBEK

Młodsza PAKA, czyli I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych w Jarosławiu [relacja]

Co?

I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych „Młodsza PAKA”

Kiedy?

24.05.2017 r.

Gdzie?

Miejski Ośrodek Kultury w Jarosławiu, województwo podkarpackie

Młodsza PAKA

W minioną środę miało miejsce nie lada wydarzenie, bo I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych „Młodsza PAKA” w Miejskim Ośrodku Kultury w Jarosławiu. Przed pięcioosobowym Jury i salą wypełnioną kilkuletnią publicznością, zaprezentowały swoje autorskie programy cztery grupy młodzieżowe. Całość wydarzenia poprowadził Paweł Sroka – aktor, instruktor do spraw teatru i plastyki.

„Młodsza PAKA” to nowatorski pomysł dwóch organizacji kulturalnych: Miejskiego Ośrodka Kultury w Jarosławiu oraz Stowarzyszenia Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA w Krakowie, które są jego organizatorami. Celem tego Przeglądu jest ożywienie w młodych ludziach zainteresowania sztuką kabaretową, prezentacja oraz promowanie na szerszą skalę talentu artystycznego młodzieży, jak również integracja tego środowiska.

Konkurs rozpoczęła grupa z Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie, „BOMB-LE”. Zaprezentowali oni program pod tytułem „Śpiąca królewna”, natomiast za scenariusz i reżyserię widowiska odpowiedzialna była Pani Grażyna Bielec. Spektakl, bo tak go trzeba nazwać, był połączeniem sztuki teatralnej z nutką humoru. Bazując na dość znanym motywie bajki „Śpiąca królewna”, młodzież z Lubaczowa zaprezentowała ją w zupełnie inny, oryginalny sposób. Przedstawili ciąg dalszy opowieści o zaspanej królewnie, nie do końca szczęśliwy, jak sami zresztą stwierdzili podczas przedstawienia. Wyróżnić tu na pewno należy niesamowitą grę aktorską uzdolnionej młodzieży z Lubaczowa oraz słowne nawiązywanie do współczesności, co nadało przedstawieniu cech humorystycznych.

2

 Współczesna „Śpiąca królewna”, fot. Aneta Tabiszewska

Kolejnym zespołem kabaretowym były dwie dziewczyny: Magdalena Zarembska oraz Małgorzata Stopyra, również z Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie. Dziewczęta zaprezentowały skecz pod tytułem „Kryminał”, podobnie jak przy poprzedniej grupie za scenariusz i reżyserię odpowiedzialna była Pani Grażyna Bielec. Występ całkowicie różnił się od wcześniejszego przedstawienia. Ten z kolei był nawiązaniem do powszechnie panujących stereotypów: otyłości oraz kobiet oglądających wspólnie seriale. Dziewczyny, kłócąc się o to, kto w serialu okazał się mordercą, odegrały swoje role wprost wyśmienicie! Podczas skeczu śmiech na sali nie ustawał, do tego stopnia, że same aktorki zaczęły delikatnie „gotować się”  na scenie. Co moim zdaniem wcale nie jest złe, ponieważ pokazuje naturalność i dystans występujących.

3

Kłótnia podczas oglądania serialu, fot. Aneta Tabiszewska

Następną grupą kabaretową była „Dziewiąteczka” ze Szkoły Podstawowej nr 9 w Jarosławiu, która przedstawiła program „Migawki zza biurka i ławki”, a za scenariusz i reżyserię odpowiadała Pani Barbara Jańczak. Występ w sposób satyryczny i humorystyczny ukazywał zajęcia szkolne. Wyróżniały go scenki przeplatane piosenkami, co zdecydowanie było plusem programu, ze względu na nietypowość, ponieważ jak dotąd żadna grupa w swoim programie nie zaprezentowała piosenki. Dało się także zauważyć dwie przeciwstawne postacie na scenie: pilną uczennicę oraz tę powszechnie zwaną „leserką”, które były podstawą całego występu. Można było odnieść także wrażenie, że program był nawiązaniem do filmu „Akademia Pana Kleksa”. Końcowe odczucia były zdecydowanie pozytywne.

4

Kabaret Dziewiąteczka, fot. Aneta Tabiszewska

Ostatnim zespołem była „Jedyneczka” z Publicznego Gimnazjum nr 1 w Jarosławiu, która zademonstrowała program o nazwie „Everybody klaszczą”, za scenariusz i reżyserię odpowiadał Pan Maciej Inglot. Młodzież postawiła na muzykę, prezentując swoje wersje piosenek disco polo, wykonawców: Tomasza Niecika, Zenka Martyniuka oraz zespołu „Weekend”. Na scenie pojawiły się tancerki oraz król disco polo, a wraz z nimi dużo tańca, szaleństwa i improwizacji, jak to podczas występów tego gatunku muzyki bywa.

5

Król i królowe disco polo, fot. Aneta Tabiszewska

Po ostatnim występie Jurorzy udali się na naradę, która wbrew pozorom okazała się nie taka łatwa, jak na początku przypuszczali. Miałam zaszczyt być jedną z osób zasiadających w tegorocznej komisji Przeglądu i powiem Wam, że wybór nie był łatwy. Wśród Jury dominowały dwie wiodące prym grupy kabaretowe, każda strona walczyła zaciekle o przekonanie pozostałych, ale jakoś doszliśmy do kompromisu.

Następnie przyszedł czas na warsztaty kabaretowe, które poprowadził Łukasz Błąd – artysta kabaretowy, radiowiec, lider kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem. Podczas warsztatów młodzież dowiedziała się między innymi jak pracować z mikrofonem czy rekwizytem, tak by nie przeszkadzał, a tylko pomagał w występie; jak nawiązać interakcję z widownią, a także jakie ćwiczenia są przydatne na rozgrzanie aparatu mowy.

6

Praca z mikrofonem, fot. Aneta Tabiszewska

Po warsztatach miało miejsce oficjalne ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród rzeczowych i pieniężnych, a także nagrody specjalnej – nagrania w Radiu Rzeszów, o czym na bieżąco informowaliśmy. Jednak, żeby tradycji stało się zadość, przedstawię dwa zwycięskie zespoły tegorocznego I Podkarpackiego Przeglądu Kabaretów Młodzieżowych. Zostali nimi: „BOMB-LE” oraz Magdalena Zarembska i Małgorzata Stopyra.

7

Fot. Grażyna Bielec, Jury wraz z Laureatami

Podsumowując I Podkarpacki Przegląd muszę zaznaczyć, że jest to wspaniała inicjatywa, która pozwala nastolatkom „wyżyć” się artystycznie, czerpiąc równocześnie z tego przyjemność. Poziom konkursu był zaskakująco wysoki, nie spodziewałam się aż tak uzdolnionej młodzieży, a atmosfera podczas Przeglądu była fantastyczna.

Bardzo mnie cieszą takie przedsięwzięcia, a serce, zapewne nie tylko moje, a każdego związanego z kabaretem, raduje się i bije mocniej widząc, że młodzież nie tylko siedzi przed komputerem, telewizorem czy w swoich iPhone’ach, lecz pragnie rozwijać swoje pasje i uczyć się nowych rzeczy.

Jednocześnie chciałabym zaapelować do stowarzyszeń, fundacji i ośrodków kulturalnych, zwłaszcza tych z małych miejscowości, aby nie bały się podejmowania takich projektów! Sama, będąc z małej miejscowości, nie miałam możliwości rozwoju swojej pasji w latach młodzieńczych, nad czym dzisiaj ubolewam, widząc satysfakcję i radość, jaką dzieciaki czerpią z takich inicjatyw. Dlatego tym bardziej cieszę się z takich przedsięwzięć.

 

ANETA TABISZEWSKA

Kabaretowo w teatrze, część I [przegląd]

kabaretowo-w-teatrze

Pisałam już kiedyś o kabarecie w filmie i w książkach. A co byście powiedzieli na sztuki teatralne, inspirowane środowiskiem kabaretowym? Kiedy zaczęłam szukać takich spektakli, okazało się, że jest ich całkiem sporo. Więcej niż przypuszczałam. Sama widziałam jeden taki spektakl kilka lat temu, za to w znakomitej obsadzie Teatru Starego. Kto by pomyślał, że po latach będę tam wracać coraz częściej. Na pewno była to jedna z takich teatralnych wizyt, która pozytywnie zapisała się w mojej pamięci.

Po godzinie poszukiwań internetowych mogę zaprezentować Wam całkiem niezłą listę spektakli teatralnych, w których kabaret odgrywa niemałą rolę. Wybrałam dziesięć spektakli teatralnych, które wydały mi się najbardziej interesujące, i podzieliłam je na dwie części. Dzisiaj zaprezentuję pięć tytułów. Zapraszam.

Starsi Panowie Znów, Teatr  im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

Spektakl opiera się na programach Kabaretu Starszych Panów i Jeszcze Starszych Panów. Zawiera dwadzieścia dwie piosenki i dziesięć scen dialogowych, które ułożono w spójną opowieść. W repertuarze spektaklu znalazły się nie tylko hity kabaretu Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, ale także te mniej znane utwory, w tym Ballada jarzynowa.

Reżyseria: Łukasz Fijał

Scenografia i kostiumy: Anna Łapińska

Występują: Matylda Baczyńska, Ewa Sąsiadek, Ireneusz Pastuszak, Kamil Urban, Piotr Niedojadło (fortepian)

Więcej o spektaklu: http://www.teatr.tarnow.pl/spektakls/view/310

Trailer

Magiczne czasy kabaretu „Zielony Balonik”, Kabaret literacki NaTenCzas, Teatr  im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

Ten sam teatr, jednak nieco inny rodzaj kabaretu. Liryzm Starszych Panów zastępują tutaj cięte słówka Boya-Żeleńskiego. Tarnowskich aktorów w tym repertuarze można czasem oglądać w Jamie Michalika, gdzie prezentują zielonobalonikowe numery. Co ciekawe, spektakl Magiczne czasy kabaretu „Zielony Balonik” jest częścią cyklu Kabaretu NaTenCzas.

Reżyser: Jerzy Pal

Aranżacje i kierownictwo muzyczne: Piotr Niedojadło

Scenariusz: Zina Zagner

Występują: Zina Zagner, Monika Wenta, Kamil Urban, Jerzy Pal i Piotr Niedojadło (akompaniament)

Więcej o spektaklu: http://www.teatr.tarnow.pl/spektakls/view/394

Materiał z konferencji prasowej:

Anda, Teatr Polski im. Arnold Szyfmana w Warszawie

Spektakl muzyczny poświęcony Andzie Kitchmann: aktorce kabaretowej, dziennikarce, kompozytorce, śpiewaczce. Była pierwszą polską dyrygentką, czym budziła niemałe poruszenie w międzywojennej Warszawie. Pisała piosenki dla Poli Negri, Ordonki i innych. Występowała w warszawskich kabaretach: Miraż, Czarny Kot, czy Argus.  Po II wojnie światowej w Krakowie współtworzyła Kabaret Siedem Kotów. Jej utwory przypomina Ewa Makomska w zabawnym spektaklu poświęconym tej kobiecie-orkiestrze.

Więcej o spektaklu: http://www.teatrpolski.waw.pl/pl/spektakle/spektakle_w_repertuarze/?id_act=486

Trailer

Okupska śpiewa Brechta, Teatr Korez w Katowicach

W katowickim Teatrze Korez kolejna dama piosenki wykonująca repertuar kabaretowego twórcy. Tym razem niemieckiego. Elżbieta Okupska prezentuje swoje interpretacje songów Bertolda Brechta.

Autorzy muzyki: Kurt Weill, Paul Dessau

Tłumaczenie: Władysław Broniewski, Ewa Życieńska i Edmund Misiołek, Robert Stiller, Jacek St. Buras, Witold Wirpsza

Aranżacje: Jerzy Nowak

Akompaniament: Daniel Ruttar

Więcej o spektaklu: http://www.korez.art.pl/nowa/spektakle.php?id_spektakl=12

Sto lat kabaretu.. Krakowskie kabarety XX wieku, Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie [spektakl archiwalny]

Absolutnie wspaniały spektakl Starego Teatru, który nie jest już niestety grany, a który sprawił mi ogromną radochę. Cieszę się, że mogłam go obejrzeć. Choć minęło wiele lat (premiera była w 2004 roku) pamiętam klimat tamtego przedstawienia. A właściwie trzech, bo spektakl poświęcono trzem krakowskim kabaretom: Zielonemu Balonikowi, Jamie Michalika i Piwnicy Pod Baranami. Jakże odmiennym i jak mocno się uzupełniającym.

Reżyseria: Mikołaj Grabowski, Krzysztof Materna, Stanisław Tym

Obsada: Dorota Pomykała, Dorota Segda, Małgorzata Hajewksa-Krzysztofik, Małgorzata Gałkowska, Katarzyna Gniewkowska, Beata Malczewska, Katarzyna Warnke, Anna Radwan, Sonia Bohosiewicz, Jerzy Święch, Jacek Romanowski, Tadeusz Huk, Leszek Piskorz, Juliusz Chrząstowski, Krzysztof Globisz, Błażej Peszek, Jakub Przebindowski, Jan Frycz, Zbigniew Józefczak, Zbigniew Ruciński, Piotr Cyrwus

Program ze spektaklu do pobrania po kliknięciu TUTAJ.

PAULINA JARZĄBEK

Szczęśliwy styczeń, czyli podsumowanie „Miesiąca w Szczęściu”

szczesliwy-kolaz1

Nasz   styczniowy cykl okolicznościowy, Miesiąc w Szczęściu, dobiegł końca. W sumie udało nam się obejrzeć i zrelacjonować w różnych formach pięć spektakli znajdujących się w repertuarze Teatru Szczęście i porozmawiać z założycielem tej sceny, Andrzejem Talkowskim. Jedną relację napisała gościnnie nasza wspaniała wysłanniczka, podpisująca się jako Kabaretowa Szczęściara. Udział w tworzeniu cyklu miał także Szymon Jureczka, z którym Paulina rozmawiała o Spektaklu Bardzo Dobrym.

Jeśli dotąd nie czytaliście naszych tekstów z tego cyklu, możecie to nadrobić w dogodnym momencie, na przykład korzystając z poniższej listy, w której zestawiamy wszystkie wpisy z tej serii.

MIESIĄC W SZCZĘŚCIU, styczeń 2017:

CZĘŚĆ I: „Teatr jest naturalnym środowiskiem dla żartu”. Andrzej Talkowski o Teatrze Szczęście; rozmawiała Paulina Jarząbek.

CZĘŚĆ II: Rozmówki kabaretowe, odc. 2: Bardzo dobra rozmowa o teatrze. Z Szymonem Jureczką o „Spektaklu Bardzo Dobrym” w Teatrze Szczęście; rozmawiała Paulina Jarząbek.

Galeria na Facebooku:  Spektakl Bardzo Dobry – Kabaret Kuzyni w Szczęściu

CZĘŚĆ III:  Przeleciał cichy anioł. Spektakl „Czterdzieści i cztery” w Szczęściu, Paulina Jarząbek.

Galeria na Facebooku:  Czterdzieści i Cztery w Teatrze Szczęście

CZĘŚĆ IV: Wieczór ImproKRK, Aneta Tabiszewka, Agata Nowakowska.

Galeria na Facebooku: Wieczór ImproKRK w Teatrze Szczęście

CZĘŚĆ V: „Biuroza” Kabaretu Róbmy Swoje w Kwestionariuszu Prousta, Paulina Jarząbek.

Więcej na temat tego spektaklu przeczytacie w pierwszym odcinku Rozmówek Kabaretowych, z Alicją Rzepą.

Galeria na Facebooku: Szczęśliwa „Biuroza”

CZĘŚĆ VI: Wieczór ze Szczęściarzami, napisała gościnnie Kabaretowa Szczęściara.

Co poza tym w Szczęściu?

To tylko ułamek tego, na co stać najszczęśliwszy teatr w Krakowie. W czwartkowe wieczory pojawia się tam Doktor Absurdu, czyli Ścibor Szpak. Niejaki pogląd na jego twórczość daje tekst Pauliny, napisany po jednej z pierwszych wizyt w Teatrze Szczęście, który możecie przeczytać tutaj.

Z bliskich nam, kabaretowych klimatów, warto zaproponować także krakowski Kabaret A jak!, który również się tam pojawiał z programem Matki, żony i kucharki, i pewnie jeszcze powróci.

Przy Karmelickiej 3 organizowane są także Bale Szczęściarzy, czyli imprezy z biesiadowaniem w tle, trwające do wczesnych godzin porannych, albo późnych godzin nocnych, w zależności od punktu widzenia.

Gościnnie grywane są farsy i spektakle teatralne, monodramy i inne małe formy komediowe. W styczniu grany był m.in. spektakl Libański Łącznik.

Prężnie rozwija się także komediowa scena dla dzieci, gdzie prym wiodą spektakle Klauna Feliksa, Ale cyrki! i Klaun w Balonie. Nieprzypadkowo tę część repertuaru twórcy określili mianem Sceny Rodzinnej: te spektakle spodobają się zarówno dzieciom, jak ich rodzicom. Więcej na ten temat przeczytacie na stronie Teatru Szczęście, w odpowiedniej zakładce.

Ewidentną misją Teatru Szczęście jest niesienie radości, jeśli więc rzeczywistość Was przygniata, pozwólcie się rozpieścić szczęśliwym spektaklom. My na pewno będziemy tam wracać! Zapraszamy w imieniu Teatru do lokalu przy Karmelickiej 3. Dla jasności dodamy, że cykl był wynikiem szczerego zainteresowania nową krakowską sceną komediowo-kabaretową, i ani jeden z wpisów nie był sponsorowany 😉

 

WASZE USZCZĘŚLIWIONE VERBUM

 

Repertuar Teatru znajdziecie na www.teatrszczescie.pl oraz na www.facebook.com/teatrszczescie

 

PS Może macie własne propozycje krakowskich miejsc kabaretowo-komediowych ze stałym repertuarem, które mogłybyśmy w taki przekrojowy sposób zaprezentować?

 

 

Wieczór ze Szczęściarzami [Miesiąc w Szczęściu, odc. 6]

Miesiąc w Szczęściu trwa. 22 stycznia w Teatrze Szczęście spotkali się Szczęściarze, czyli artyści blisko z tym miejscem związani, by zaprezentować widzom jedyny, niepowtarzalny program, komponowany na ten jeden wieczór. O spisanie swoich wrażeń z tego spotkania poprosiłyśmy jego uczestniczkę. Przed Wami gościnnie, relacja ze styczniowych Szczęściarzy. Nas zachęciła.

 

Co?

Szczęściarze

Kto?

Ścibor Szpak, Andrzej Talkowski, Paweł Sadowski, Tomasz Zatorski, Kuba Gucik, Magdalena Kubicka, Czesław Jakubiec, Michał Mazanek, Damian Skóra

Kiedy?

22.01.2017 r., 19:00

Gdzie?

Teatr Szczęście

 

Nawet  najlepszy program telewizyjny nie odda uroku i klimatu występu na żywo. Dlatego takie rozrywki preferuję, dlatego taki kabaret polecam. Co tam ewentualne potknięcia, brak jakiegoś rekwizytu, ewentualne niedociągnięcia… Takie emocje dzieją się tylko raz. Już nikt nie powtórzy identycznie danej sceny, nie wypowie monologu tym samym tonem, nie zareaguje tak samo spontanicznie na nieprzewidzianą sytuację. Ten spektakl jest tylko dla nas, tu i teraz, możemy czuć się niemal jak w teatrze jednego widza. Co tam parę osób więcej, ja zatapiam się we własnej percepcji tego momentu. Zatopcie się i Wy.

Teatr Szczęście – chyba lepszej nazwy nie mógł otrzymać. Dla każdego  owo szczęście może być czymś innym. Dla mnie jest nim, ponieważ powstało miejsce, które choć trochę wypełni lukę w mym sercu, pozostałą po „Wrzosie”. Mogę nadal spotykać postacie, które mnie nie tylko bawią, ale i pogłębiają pewien poziom wrażliwości. Uczą nowego spojrzenia na humor, zmuszają do refleksji. Nie opowiem Wam wszystkiego o „Szczęściu”, odkryjcie je po swojemu, np. podczas cyklu „Szczęściarze”, który odbywa się co miesiąc. Na ostatnim z takich pokazów w tym mini teatrze poczułam się jakbym odwiedziła nie tylko teatr, ale i operę, i kabaret, i coś bliżej nieokreślonego, a wszystko to w sympatycznej, wręcz „rodzinnej” atmosferze. Magiczne miejsce na mapie Krakowa.

Chyba już czas opowiedzieć coś więcej o samych występach i artystach. Nie licząc zabawnej przed zapowiedzi, której dopuścił się główny konferansjer tamtego wieczoru – Doktor Absurdu, Ścibor Szpak; Pan Domu, Dyrektor Teatru Szczęście – Andrzej Talkowski opowiedział o maszynie szczęścia, którą sam zbudował i umieścił na sali. Jeden z widzów chętnie z niej skorzystał i wyszedł zeń jeszcze szczęśliwszy. Zarówno wówczas, jak i później Pan Andrzej nie szczędził nam efektów specjalnych, które bardzo urozmaicały spektakl.

img_0002

Fot. Kabaretowa Szczęściara

Główna część artystyczna rozpoczęła się od utworu, którego nazwa, jeśli nie brzmi „ał”, to zdecydowanie mogłaby tak brzmieć. Zranione serce pewnego pana zostało rozkrojone niczym tort, ał, bolało, ale jak przyjemnie brzmiało… Paweł Sadowski przy akompaniamencie Tomasza Zatorskiego spokojnie wprowadził mnie w klimat najbliższych dwóch godzin.

img_0008

Fot. Kabaretowa Szczęściara

Kolejny występ, przyznam, zaskoczył mnie. Może dlatego, iż nie spodziewałam się zobaczyć nowych twarzy, tym bardziej takich, które przeniosą mnie w nowy wymiar kabaretu. Opera to nie jest coś, co lubię szczególnie, tymczasem głos Czesława Jakubca od razu mnie urzekł. Nie tylko głos, ale cała osobowość zasługiwała na uznanie: ta teatralna mimika, wyczucie, że o wyjątkowym stroju nie wspomnę. Podobnie, jak w przypadku jego towarzysza, Michała Mazanka, który pięknie przygrywał swemu koledze i równie pięknie wyglądał. Tak właśnie lubię być zaskakiwana, takie persony cenię. Chętnie zobaczę ich  jeszcze niejeden raz.

img_0017

Fot. Kabaretowa Szczęściara

 

Było to idealne wprowadzenie do tego, co nastąpi za chwilę, bo dla mnie to już deser 🙂 Na scenę wchodzi Ścibor Szpak wraz z charakterystycznymi dla swojej twórczości rekwizytami. Tym razem jednym rekwizytem składającym się z kilku elementów. Geniusz tego absurdu jest nie do opisania, to trzeba zobaczyć na żywo. Hymn Ikei (mam tendencje do nadawania nazw własnych) sprawił, że robiliśmy to, co potrafimy nieźle jako naród  ̶  śmialiśmy się sami z siebie.

img_0029

Fot. Kabaretowa Szczęściara

 

Tylko po to, by zaraz potem dać się rozbawić jedynej kobiecie występującej tego wieczoru na scenie Teatru Szczęście. Magdalena Kubicka idzie jak burza ze swoim dowcipem, który zaserwowała nam pod postacią stand-upu. Uwielbiam takie spostrzegawcze, bezkrytyczne spojrzenie, choćby na siebie, przeistoczone w mocny żart. Niedoszła prawniczka z wieloma pomysłami, strumieniem świadomości i błyskiem w oku. Polecam. Tym bardziej, że kobieta w kabarecie to nieczęsty widok, a kobieta w stand-upie jeszcze rzadszy. Cudowna ironia o tym, jak my kobiety nie doceniamy facetów oraz metoda na Jastrzębia wspaniale wkomponowały się w moje poczucie humoru.

img_0045

Fot. Kabaretowa Szczęściara

 

Przyszła pora na celebrytów, a dokładniej jednego celebrytę i tu znów pojawia się duet Pawła Sadowskiego i Tomasza Zatorskiego oraz Kuba Gucik przy klawiszach. Zabawny tekst z pewną refleksją o sławie, krótko i na temat.

img_0069

Fot. Kabaretowa Szczęściara

 

Po krótkiej przerwie od stand-upu wracamy. Kolejny naturszczyk nowej sceny pieczołowicie dopracowuje swój program, którego nazwy tym razem nie wymyśliłam. Zdecydowanie utkwił mi w pamięci tekst o wegetarianach, pewnie dowcipny dla wielu. Ze stand-upem bywa różnie,  ale, jak to mówią, jest ryzyko, jest zabawa. Nigdy do końca nie wiadomo,   jak publiczność zareaguje na nieco ostrzejszy dowcip, co zresztą Damian Skóra sprawdzał przed głównym wystąpieniem. Próba żartu chyba przebiegła po jego myśli, skoro zdecydował się zostać na scenie 😉

img_0078

Fot. Kabaretowa Szczęściara

Oprócz tego, że lubię kabaret, lubię też dobry kryminał, toteż tekst Ścibora Szpaka w wykonaniu Czesława Jakubca: „Renata denata”, to już gejzer przyjemności. Zaśpiewana w iście aktorski sposób sprawiła mi dużą przyjemność.

 Ale, proszę Państwa, to nie wszytko, co to się będzie teraz działo: fakir przedstawia prawdziwą mozaikę dowcipu, iluzji, teatru i sama już nie wiem, czego jeszcze 🙂  (Nawiasem mówiąc, muszę się dowiedzieć, gdzie Dyrektor zaopatruje się w kostiumy). Pan Talkowski tworzy niepowtarzalny klimat swoimi barwami, minami i naprawdę wyjątkowym poczuciem humoru, którym wyraźnie zaskarbił sobie sympatię publiczności.

img_0081

Fot. Kabaretowa Szczęściara

Na tym można by zakończyć, ale nie! W Teatrze szczęśliwości impreza trwa nadal. Tym razem u Dentysty spotykają się znów Czesław i Michał, którym tekstu dumnie użyczył Ścibor, po raz kolejny zresztą, a zaraz potem sam zaprezentował nowy utwór i nowy instrument, zwany egzotycznie, jak na tego artystę przystało, Pistolutnią. Nie powiem za wiele, żeby nie zepsuć zabawy tym, którzy nie widzieli. Jak wszystkie programy Pana Szpaka  –  to po prostu trzeba zobaczyć. Niech wymowna nazwa sama zachęci do wysłuchania i obejrzenia.

img_0122

Fot. Kabaretowa Szczęściara

Tyle z części głównej długiego i wesołego wieczoru ze Szczęściarzami. I ja się czuję szczęściarą, że mogłam tam być. Nie myślcie sobie, że wyjątkowy wieczór w wyjątkowym miejscu skończył się tak zwyczajnie. Na koniec wszyscy występujący zaśpiewali „Refren”,  który miał nawet zwrotki 😉  A potem… A potem to już było after party, w którym wszyscy mogli wziąć udział. Ja tam nie byłam, miodu i wina nie piłam, ale na pewno tam powrócę. Kto pójdzie ze mną?

Napisała KABARETOWA SZCZĘŚCIARA

„Biuroza” Kabaretu Róbmy Swoje w Kwestionariuszu Prousta [Miesiąc w Szczęściu, odc. 5]

Znacie Kwestionariusz Prousta? To popularna gra towarzyska, polegająca na zadawaniu pytań gościom. Klasyczny już zestaw pytań jest określany jako pierwszy test osobowości. Jego nazwa wywodzi się od pisarza, Marcela Prousta, ale to nie on był autorem tych pytań. Natomiast dwukrotnie na nie odpowiadał: po raz pierwszy jeszcze jako nastolatek, po raz drugi, już jako dojrzały powieściopisarz. Obecnie istnieją różne warianty tej zabawy. Klasyczne pytania, zapisane współczesnym językiem, znalazłam na stronie dobrebadania.pl, i to ich użyłam do napisania tego tekstu.

 p1220527

Bo dlaczego by nie zrobić testu osobowości spektaklowi kabaretowemu? No właśnie. Zobaczcie jak według mnie na pytania z Kwestionariusza Prousta odpowiedziałby spektakl Biuroza Kabaretu Róbmy Swoje. Sprawdzamy to w piątym odcinku cyklu Miesiąc w Szczęściu.

 

Kto?

Kabaret Róbmy Swoje

Co?

Biuroza, spektakl z o. o.

Kiedy?

21.01.2017 r., 18:00

Gdzie?

Teatr Szczęście

 

Wiecie, jak trudno namówić spektakl do zwierzeń? A nam się udało! BIUROZA – spekatakl z  o. o.,  odpowiada na pytania z Kwestionariusza Prousta.

 

 1. Główna cecha mojego charakteru?

Jestem słodko-gorzka.

2.Cechy, których szukam u mężczyzny?

Pracoholizm. I poczucie humoru. I umiłowanie dobrej muzyki.

3. Cechy których szukam u kobiety?

Pracoholizm. I autoironia. I umiłowanie dobrej piosenki.

4. Co cenię najbardziej u przyjaciół?

Pracoholizm. Lojalność. Wypełnianie moich zadań.

5. Moja główna wada?

Pracoholizm.

6. Moje ulubione zajęcie?

Nadgodziny w korporacji, które spędzam śpiewając z radości. I siedzenie długimi godzinami przy biurku na moim ukochanym fotelu.

7. Moje marzenie o szczęściu?

Kubek z kawą bez dna. Taki, żeby sam się napełniał.

8. Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk?

Pani Jadzia, sprzątaczka, nieformalna władza na naszym piętrze.

9. Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem?

Gdyby trzeba było wyjść wcześniej z pracy, w której serce me śpiewa ze szczęścia.

10. Kim lub czym chciałabym być, gdybym nie był tym, kim jestem?

Naszym oddziałem w Chinach. Albo w Czadzie. Tak, Czad to jest to.

11. Kiedy kłamię?

Tylko w obronie koniecznej. Kocham moją pracę, o której złego słowa powiedzieć nie mogę.

12. Słowa, których nadużywam?

Tak, szefie, tak. Tak, tak, szefie.

13. Ulubieni bohaterowie literaccy?

Na pewno wszyscy z epoki pozytywizmu. Pozytywne myślenie w pracy, to jest to, czego potrzebuję.

14. Ulubieni bohaterowie życia codziennego?

Teamleader, szefowa, mąż szefowej, syn szefowej, wujek szefowej. Rodzina na swoim.

15. Czego nie cierpię ponad wszystko?

Lenistwa. I zepsutego ekspresu do kawy.

16. Dar natury, który chciałbym posiadać?

Żeby bilokacja nie była utopią.

17. Jak chciałbym umrzeć?

Nie mam na to czasu. Deadline mnie goni.

18. Obecny stan mojego umysłu?

Wypoczęty. Wyspałam się na zebraniu.

19. Błędy które najczęściej wybaczam?

To nie ja! To on! Poza tym: jakie błędy?

 

Bogatą osobowość ma pani Biuroza, czyż nie? Polecamy sprawdzenie tego bogactwa w kontakcie na żywo, kiedy tylko nadarzy się okazja. Zwłaszcza w Teatrze Szczęście, gdzie domowa atmosfera kameralnej sali tak pięknie kontrastuje z korporacyjnym światem tego spektaklu.

 

PAULINA JARZĄBEK