Archiwa tagu: PAKA

Konkurs Piosenki i Konkurs Główny 34. Przeglądu Kabaretów PAKA [relacja]

W części konkursowej 34. PAKI jak zwykle działo się najwięcej: były piosenki, stand-up, one-man-show, klasyczne kabarety. Tych ostatnich było najmniej, ale i tak Konkurs Główny PAKI należy do moich ulubionych punktów programu tego przeglądu. Tegoroczną edycję poprowadził Bartosz Demczuk.

Pierwszego dnia Konkursu Głównego zaczęliśmy wieczór od Konkursu Piosenki, w którym zaprezentowało się czterech uczestników. Marco Marecki z zespołem wykonał „Piosenkę Czeską”, dość miły w odbiorze utwór z czeskimi wtrąceniami i kilkoma aluzjami politycznymi, które mnie wydały się niepotrzebne w tym miejscu. Jednak piosenki słuchało się dobrze.

DSCN3128.JPG

Kabaret NASZ wykonał piosenkę „Poniedziałek”, a mnie wciąż brzmi refren: „Ach, jaka to by była słodka zbrodnia, zlikwidować pierwszy dzień tygodnia”. Na ten utwór zwróciłam uwagę już w czasie krakowskich eliminacji, bo piosenki są zdecydowanie najmocniejszą stroną tego kabaretu.

DSCN3137.JPG

Adam Wacławiak to już w zasadzie klasyk gatunku. I chociaż utwór „Świadectwo dojrzałości” nie należy do moich ulubionych z repertuaru Adama, dobrze było znowu usłyszeć i zobaczyć go na scenie. Samej piosence trudno odmówić trafności, a wykonawcy – niewątpliwego uroku scenicznego.

DSCN3151.JPG

Na koniec tej części wieczoru wystąpiła wisienka na torcie – a raczej cztery – Kabaret A JAK!. Gdybym miała możliwość przyznania Grand Prix za Konkurs Piosenki, nagroda trafiłaby właśnie do nich. Chciałabym napisać dużo i mądrze o tym wystąpieniu, ale na usta i klawiaturę ciśnie mi się tylko „WOW!”. Tekst, wykonanie, choreografia – wszystko pasowało do siebie idealnie. Dla mnie to był najpiękniejszy moment całej PAKI, ale o tym wspomnę szerzej jeszcze w innym tekście. Dziewczęta oraz towarzyszący im przygodnie zespół Los Mechanikos zdobyli w Konkursie Piosenki pierwsze miejsce, i jest to nagroda w pełni zasłużona. Brawo!

dscn3183.jpg

W Konkursie Głównym jako pierwsza wystąpiła Magda Kubicka. Podtrzymuję swoje odczucia z eliminacji – stand-up Magdzie leży, wydaje się w nim czuć lepiej niż w formie czysto-kabaretowej. Nadal nie jest to najbardziej lubiana przeze mnie forma estradowa, ale jestem w stanie odnaleźć w tym programie elementy dla siebie, które mnie bawią.

dscn3203.jpg

Szymon Łątkowski w swoim one-man-show wcielił się w szereg postaci. Muszę przyznać, że formalnie ten program wydaje się być przygotowany perfekcyjnie. Swoją grą Szymon wywalczył sobie miejsce trzecie oraz nagrodę publiczności.

DSCN3233

Stand-up Pauliny Potockiej w pewien sposób kojarzy mi się z wystąpieniami Karola Kopca, choć i odniesienia do Andrzeja Poniedzielskiego nie są tutaj bezzasadne. Na pewno dynamika Pauliny wyróżnia ją wśród solowych wykonawców. I dodaje jej uroku. Paulina zdobyła II miejsce, ex aequo z Kwiatkowski I Bank.

DSCN3246.JPG

Jako czwarty wystąpił reaktywowany Kabaret Kałasznikof w programie „Charaktery”. Cieszę się, że grupa wróciła do gry, bo ich pierwsze wystąpienia wspominam bardzo dobrze. Tym bardziej, że był to jeden z dwóch klasycznych kabaretów biorących udział w tegorocznym konkursie. Najbardziej z całego programu w pamięć zapadła mi świetna piosenka finałowa i zabawny skecz ze zwierzętami spacerującymi po ludzkim ZOO. Występ Kabaretu Kałasznikof zakończył pierwszy dzień zmagań konkursowych.

DSCN3293.JPG

Drugi dzień rozpoczął się również od Konkursu Piosenki. Na scenie jako pierwszy pojawił się Zespół Inżynierii Środowiska z piosenką o gorylu, który potrafiłby pokonać wszystkie przeszkody do szczęścia. Też by mi się taki przydał.

Jako drugi zaprezentował się Klub Szyderców Bis w utworze „Na Kaponierze”. Posłuchaliśmy więc romansu o wpływie budownictwa na miłosną relację dwojga kochanków. Grupa odwołuje się do stylistyki międzywojennych piosenek kabaretowych i doskonale wyczuwa się inspirację latami 20. i 30. w tej twórczości. Według mnie była to jedna z najlepszych piosenek zaprezentowanych w tym konkursie.

DSCN3317.JPG

Jan Woldan z kabaretu Teatralski zaśpiewał piosenkę „Psychika hipochondryka”, której wykonanie bardzo mi się spodobało i pozostawiło w mojej pamięci obraz sympatycznego wykonawcy.

DSCN3339.JPG

Kabaret FAN przedstawił utwór „Trzy spełnione doby”, a w nich wpływ artystycznych wizji na modelkę. Wokalistce gratuluję wygimnastykowania. I ładnego głosu.

DSCN3345.JPG

Tę część wieczoru zakończył Kwartet Wokalny Voice Band z utworem „Upięknij się”. Odkąd usłyszałam piosenkę o Don Kichocie w wykonaniu tej grupy, zajmuje ona wysokie miejsce w mojej prywatnej kolekcji wykonawców utworów satyrycznych z duszą. I tutaj nie zawiodła mnie muzyczna opowieść o poprawianiu męskiej urody.

W drugiej części Konkursu Głównego jako pierwszą zobaczyliśmy Monikę Nowogrodzką w piosenkowo-monologowym programie o związkach damsko-męskich. Chociaż program wymaga lekkiego dopracowania, oglądałam go z przyjemnością. Dałabym mu drugą szansę. Od Moniki emanuje niezwykle dobra energia.

DSCN3380.JPG

Zdobywcy Grand Prix tegorocznej edycji PAKI, Kabaret FiFa-RaFa, pokazali klasyczne skecze z kilkoma mocnymi momentami i zabawą stereotypami. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć ten skład na scenie. To drugi, klasyczny kabaret w tej edycji konkursu, więc zwracałam na ich program szczególną uwagę. Podoba mi się jego wizualne opracowanie oraz pomysł na skecz o tym, co by było, gdyby ktoś kiedyś nie wymyślił celibatu. Moim faworytem jest jednak skecz o bibliotekarce.

DSCN3414.JPG

Grzegorz Dolniak swoim stand-upem wypracował sobie miejsce I. I chociaż najbardziej lubiłam wcielenia Grzegorza w Kabarecie Szarpanina, to wiele fragmentów tych konkursowych monologów również mi się podobało. Grzegorz Dolniak zdobył także nagrodę publiczności drugiego dnia konkursu.

DSCN3454.JPG

Drugi dzień zmagań konkursowych zakończyliśmy muzycznie. Wystąpił Kwiatkowski I Bank, zapewniając sobie tym wystąpieniem miejsce drugie, obok Pauliny Potockiej. Był to bardzo dobry koncert, dużo lepszy niż jego wersja z eliminacji. Półfinałowego grania nie miałam okazji obejrzeć, ale porównując granie finałowe z eliminacjami widzę znaczne postępy w ogólnym kształcie programu. Kto pamięta piosenki Kabaretu 7 minut Po, odnajdzie w tych utworach podobne konstruowanie tekstu, choć tematyka bywa nieco inna.

DSCN3474.JPG

I to już koniec opowieści o konkursowej 34. PACE. Zawsze chętnie oglądam konkursy i zazwyczaj znajduję w nich coś dla siebie. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam obejrzeć finałowe pokazy pakowych zmagań konkursowych.

PAULINA JARZĄBEK

Reklamy

Konkurs! Wygraj wejściówki na 34. PAKĘ

konkurspaka

Mamy dla Was kilka wejściówek na wydarzenia odbywające się w ramach 34. Przeglądu Kabaretów PAKA, który zaczyna się już w przyszłym tygodniu i trwa od 12 do 15 kwietnia.

Co można wygrać?

Do wygrania są:

Wszystkie imprezy odbędą się w Nowohuckiem Centrum Kultury.

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w Konkursie?

Aby zawalczyć o jedną z naszych nagród (wejściówka na konkurs główny dla jednej osoby lub wejściówka dla dwóch osób na Koncert Improwizacji) należy odpowiedzieć krótko, acz interesująco, na pytanie:

Gdybyś miał założyć własny kabaret, to jak byś go nazwał i dlaczego?

Na odpowiedzi czekamy do poniedziałku, 9 kwietnia, do północy. Odpowiedzi można nadsyłać na nasz adres mailowy:

verbumnapolu@gmail.com

lub w wiadomości prywatnej na naszej stronie na Facebooku:

Verbum Na Polu.

Nagrody przyznamy w gronie redakcyjnym, według uznania, za najlepsze naszym zdaniem odpowiedzi. Dodatkowe punkty można uzyskać za uzasadnienie w formie rymowanki .

Wyniki podamy we wtorek, 10 kwietnia.

Powodzenia!

Zobaczcie Regulamin konkursu.

PS: Za wejściówki dziękujemy organizatorowi – Stowarzyszeniu Sztuki Kabaretowej PAKA.

 

 

 

Półfinały 34. PAKI [relacja]

28056758_1628568153876844_2865738609736006345_n

Za nami Półfinały 34. PAKI, w których miałam przyjemność uczestniczyć, lecz przede wszystkim pełniłam na nich zaszczytną funkcję Komisarza Konkursu. Zgodnie z tegorocznym hasłem, „Budujemy nowy dom”, Półfinały, na dwa dni przeniosły się na Śląsk, do Bytomskiego Centrum Kultury. Nowe miejsce, nowi ludzie, co prawie zawsze oznacza ogrom pracy i w tym przypadku też tak było. Stanęłam przed nie lada wyzwaniem, ale na szczęście obeszło się bez większych problemów i wtop.

Zapraszam na małą relację z tego wydarzenia.

Pierwszego dnia licznie zgromadzona publiczność mogła podziwiać zmagania muzyczno-kabaretowych grup. Klub Szyderców Bis z Poznania rozpoczął ten wieczór, w swoim świetnym muzycznym stylu, rozgrzewając tym samym nas wszystkich. Generalnie nie przepadam za kabaretowymi piosenkami. Podejrzewam, że to z tego względu, że nie trafiłam na dobre piosenki kabaretowe. Aż do dnia, w którym obejrzałam zgłoszenie grupy z Poznania. Jakież to było dobre, a na żywo jeszcze lepsze! Pokochałam ich w całości.

Jako drugi zaprezentował się Laureat 32. EDF PAKI – Szymon Łątkowski, który pokazał przekrój swoich umiejętności wcielając się w różne postacie, te znane i mniej znane. Na uznanie zasługuje skecz, w którym Szymon wciela się chyba w siedem różnych postaci. Jest to wielkie wyzwanie, ponieważ musi on oddać to, co najbardziej charakterystyczne w danej postaci.

Nasze piękne miasto – Kraków – miało kilku reprezentantów. Jako pierwszy z nich zaprezentował się kabaret Trzecia Strona Medalu, w trochę odmienionym składzie. Także Laureat PAKI, ale 33. Chłopcy pokazali tradycyjne skecze, przeplatane kabaretowymi piosenkami. Na podziw zasługuje scenografia w jednym ze skeczy, która imituje salę przesłuchań, a konkretnie lustro weneckie na komisariacie (w nawiasie Wam zdradzę, że przy montowaniu dobrze się wszyscy ubawiliśmy!).

Druga część zaczęła się znów muzycznie i krakowsko, bo od występu zespołu Kwiatkowski I Bank, który zaczarował publiczność swoją muzyką, ale także i jedynymi w swoim rodzaju zapowiedziami Maćka. Trzeba przyznać, że Maciek umie zaczarować publiczność i zaprosić ją do swojego świata.

Wieczór zakończył występ rybnickiego kabaretu Kałasznikof, który wrócił po kilku latach przerwy, w nowy składzie, z nową energią i z nowymi pomysłami. Przedstawił widzom wybrane skecze z programu „Charaktery”, które, jak sama nazwa programu wskazuje, obrazowały różne charaktery ludzi. Najbardziej podobał mi się skecz ZOO, w którym jeleń oprowadza panią żabę po zoo, gdzie w klatkach znajdują się ludzie. Fajne odwrócenie sytuacji, fajne żarty na temat grup społecznych, całość zakończona zaskakującą puentą. Po wszystkim tradycyjnie nastąpiły rozmowy z Jury, w którym zasiedli: Iza Kała, Zuzanna Dobrucka-Mendyk, Rafał Kmita, Kamil Dąbrowa. Miałam przyjemność uczestniczyć w nich i dowiedzieć się, jakie wskazówki i uwagi mają Jurorzy do grup kabaretowych. Nie tylko występujący wyszli mądrzejsi, ja również.

Drugi dzień upłynął nam pod znakiem standuperów, ale i muzyki także nie zabrakło. Wieczór otworzyli kolejni przedstawiciele Krakowa – Zespół Inżynieria Środowiska, który muzycznie przeniósł zgromadzonych do czasów studenckich. Swobodne rozmowy wykonawców między piosenkami nadały całości uroku. W ich przypadku jestem mało obiektywna, ponieważ pokochałam ich od pierwszego „usłyszenia”, a piosenka „Czy to miłość czy PM10” stała się moim zimowym hitem.

Jako druga zaprezentowała się Paulina Potocka – wulkan energii z Białegostoku, która opowiedziała liczne anegdoty ze swojego dynamicznego życia. Podbiła serca widzów opowieścią o przygodzie z Blablacarem i Cyganami.

Pierwszą część zakończył również standuper – Grzegorz Dolniak, który przedstawił swoje spojrzenie na niektóre historyczne kwestie oraz sprawy damsko-męskie. Uświadomił męską część publiczności, że my kobiety stosujemy wobec mężczyzn, tzw. „przypierdolki”, którymi sypiemy jak z rękawa.

Drugą część rozpoczęła Monika Nowogrodzka, która opowiadała anegdoty ze swojego życia, przeplatane liryczno-rockowymi piosenkami. Następnie swój czas na scenie miał kabaret FiFa-RaFa, który zaprezentował tradycyjne skecze życiem inspirowane. Najbardziej podobał mi się skecz o tym, jak wyglądało by małżeństwo z księdzem, gdyby nie obowiązywał celibat.

Żarty sypały się jeden za drugim, a puenta zaskoczyła wszystkich. Wieczór zakończył się ostrym monologiem Magdy Kubickiej, która nie boi się mówić o trudnych sprawach.

Całość poprowadził, niezawodny i jedyny w swoim rodzaju konferansjer – a także kabareciarz i improwizator – Alan Pakosz, który zdobył sympatię widowni swoją poezją i kreatywnymi konkursami.

Po wszystkich występach Jury udało się najpierw na rozmowy z występującymi, a później nastąpiły długie obrady, w celu wyłonienia Finalistów tegorocznej 34. PAKI.

Tegoroczne Półfinały upłynęły nam w dużej mierze pod znakiem kabaretowej muzyki, ale także i monologów solistów, nie zabrakło również reprezentantów tradycyjnych kabaretów.  Publiczność śmiała się do łez podczas występów standuperów i kabaretów, a podczas prezentacji grup muzycznych, klaskała rytmicznie do utworów. Niektórzy nawet pokusili się o śpiewanie wraz z wykonawcami!

Trzeci etap Przeglądu Kabaretów PAKA za nami, a przed nami najważniejsze wydarzenie – Konkurs Główny 34. PAKI. Kto zostanie tegorocznym zwycięzcą? Jakie nagrody specjalne przygotowało Jury i Organizatorzy?

Przyjdźcie na 34. PAKĘ, a poznacie odpowiedzi na te pytania!

ANETA TABISZEWSKA

 

Krakowskie Ćwierćfinały 34. PAKI [recenzja]

Nowohuckie Centrum Kultury,  09.02.2018 r.

paka cwiercfinaly

No i proszę, dopiero co pisałam, że bardzo lubię konkursy, a już mi się ta opinia potwierdziła ponownie. To był bardzo udany wieczór, bardzo różnorodny formalnie i interesujący ze względu na obserwację przekroju tej gałęzi rynku rozrywkowego. No i widzów. Moje umiejscowienie na widowni było idealne: po jednej stronie miałam pana, który chyba nie znalazł się na sali z własnej woli, ale dzielnie dotrwał do końca. Po drugiej moją siostrę, która bawiła się znakomicie. Ciekawe zestawienie reakcji, przyznaję.

Co takiego mogliśmy więc zobaczyć na scenie, co powodowało tak skrajny odbiór u moich towarzyszy? Dwa kabarety, dwie grupy muzyczne i jeden stand-up. Już robi się interesująco. A nie wspomniałam jeszcze o znakomitym prowadzącym, rodowitym Hutasie, Adamie Grzance, który zaserwował nam rewię mody dresowej świata. Bez niego te ćwierćfinały wiele by straciły – nikt tak nie potrafi opowiadać o Nowej Hucie, jak Grzanka.

Zmagania konkursowe otworzył Kabaret Nasz. Od razu spodobała mi się forma tej grupy. Klasyczny kabaret z muzyką na żywo (serduszko za pianistę), z niezłymi piosenkami. Piosenki były rzeczywiście świetne. Pominęłabym może te wszystkie momenty z panami przebranymi za kobiety, bo przecież w zespole jest piękna koleżanka, która te role mogłaby z powodzeniem przejąć. Sam humor prezentowany przez Kabaret Nasz to już rzecz ściśle związana z gustem osobistym, niekoniecznie moim, choć było wiele momentów, w których szczerze się uśmiechnęłam. Natomiast aktorsko i formalnie Kabaret Nasz do mnie trafił. Myślę, że podobnie mogli prezentować swoją twórczość artyści kabaretów z początku XX wieku.

Dużą radość sprawił mi piosenkowy powrót Maćka Kwiatkowskie, którego w konkursie mogliśmy usłyszeć z grupą Kwiatkowski I Bank. Piosenki zawsze były mocną stroną tego krakusa z wyboru. Cieszę się, że znów możemy posłuchać jego autorskich wykonań. A słuchało się tego bardzo dobrze. Najbardziej lubię jednak głos Maćka w utworach lekko lirycznych, tych lżejszych muzycznie, w których muzyka stanowi tło dla wokalu. Podobała mi się zadziorna konferansjerka, łącząca całość w program, czasem nawet ocierając się o brawurę. Na pewno jest to warte uwagi zjawisko na scenie muzycznej i kabaretowej.

Kiedy po występie poprzedniego zespołu techniczni zaczęli znów rozstawiać instrumenty, pan obok mnie westchnął z przejęciem. Chyba nie spodziewał się takiej dawki muzycznych uniesień na tej imprezie (pozdrawiam pana serdecznie, był pan dzielny!). Nie było się czego obawiać! Zespół Inżynieria Środowiska z AGH wykonał szereg zabawnych i lekkich piosenek zabarwionych krakowskim smogiem i chemią, także miłosną, w duchu bieszczadzkich ballad. Podobało mi się i na tym stwierdzeniu poprzestanę. Dodam jeszcze, że zespół ów posiada w zespole wiadrowego, a więc i wiadro. Przydatna rzecz. I funkcja

Drugim kabaretem w konkursie był Kabaret Na Wynos. Dużo, głośno, kolorowo. Czasem w skeczach wionęło lekkim chaosem, ale ogólne wrażenia były bardzo pozytywne. Podobał mi się sposób, w jaki odgrywane były poszczególne role – lekko przerysowany, bardzo umowny. Grupa wizerunkowo jest bardzo spójna, nadal mam w pamięci powiewające szale w kolorach tęczy. Myślę, że po dopracowaniu szczegółów będzie to bardzo dobry program.

Pozytywnym zaskoczeniem okazała się dla mnie Magdalena Kubicka jako stand-uperka. Co prawda stand-up budzi we mnie mieszane uczucia, zasadniczo negatywne, ale fakt, Magda daje radę. Poza kilkoma hardcorami, które zresztą dobrze ograła, monologi były po prostu zabawne. To nadal nie moje klimaty, ale takiego stand-upu mogę słuchać bez obaw o swoje nerwy. Bawiłam się świetnie.

Żałuję, że nie będę mogła zobaczyć Półfinałów 34. PAKI, bo zapowiadają się naprawdę dobrze. Tym bardziej cieszę się, że mogłam obejrzeć krakowskie Ćwierćfinały. Wszystkim, którzy przeszli do dalszego etapu serdecznie gratuluję (listę zakwalifikowanych uczestników znajdziecie na stronie PAKI, o tutaj). I z zainteresowaniem będę czekać na wyniki zmagań półfinałowych. Do zobaczenie w konkursie głównym 34. PAKI!

PAULINA JARZĄBEK

Chodźcie na konkursy! [apel]

chodźcie na konkursy

Lubię konkursy. Nie dlatego, że według mnie taka forma pokazywania jakiejkolwiek sztuki, także kabaretowej, jest artystom niezbędna do życia. Wręcz przeciwnie – tworzyć, pisać, grać można bez wystawiania się na czyjąkolwiek ocenę, bo sztuka to wolność wyrażania siebie. Jako artysta nic nie musisz – ale zawsze wiele możesz. Do takich wniosków doszłam po kilku latach obserwowania różnych konkursów, także jako ich uczestniczka. Na konkursie świat się nie kończy. Wiadomo, wspaniale zdobyć laury uznania, łatwiej się pokazać otoczeniu, jeśli się w konkursach uczestniczy a wygrana zwyczajnie cieszy. Czasem nawet nadzwyczajnie, powodując wręcz euforię. Niemniej jednak konkursy nie są czymś, co określa artystę definitywnie. Jednemu zdobyta nagroda otworzy wszystkie drzwi, drugiemu ledwie uchyli okno. Tak to już jest.

Lubię jednak konkursy za to, że dzięki nim można zobaczyć rzeczy, których w innych warunkach by się nie obejrzało. To zawsze jest interesujące doświadczenie. Jeśli ktoś lubi stand-up, nie pójdzie raczej na kabaret muzykujący, ale już w czasie konkursu może zobaczyć obie te formy i być może nawet stwierdzi, że ta druga jest przecież całkiem niezła.

Dla uczestników to okazja do nawiązania kontaktów czy dłuższej współpracy. To także świetny sposób na prywatne badanie rynku, podpatrzenie, jakie trendy pojawiają się w branży i czy mamy ochotę iść w tym kierunku, czy może zupełnie innym.

Piszę o tym przy okazji zbliżających się ćwierćfinałów 34, PAKI. Zawsze uważałam konkurs za najważniejszą część tego przeglądu. Zdania do tej pory nie zmieniłam. Wiecie, co się wtedy dzieje na korytarzach? Jakie emocje kipią w garderobie? Wow. A na scenie jest jeszcze lepiej. Tam może się wydarzyć wszystko. No wszystko. I z różnym skutkiem.

True story: w 2012 roku, jeszcze jako wolontariuszka, ze zmęczenia przedrzemałam występ Kabaretu 7 minut Po na balkonie Rotundy. Rok później byłam w nich śmiertelnie zakochana, miłość trwa do dzisiaj. Niektóre konkursowe kabarety utkwiły mi mocno w pamięci: Kabaret Macież, Kabaret Kałasznikof, Kabaret Ucho (tak tak, był taki). Zjawiskowy absolutnie Kabaret A Jak!, niesamowity Ścibor Szpak, wspaniała Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, wtedy z Olą, czy szarmancki David Mbeda Ndege. Wszystkich takich zachwyceń nie zdołam wymienić, było ich sporo.

Apeluję: chodźcie na konkursy. Pokibicujcie uczestnikom, cieszcie się z wygranymi, ale nie dyskredytujcie tych, którym akurat się nie udało. Najpewniej znajdą swoich odbiorców gdzie indziej, o ile temu, co robią towarzyszy prawdziwa pasja.

Polecam etapy konkursowe PAKI (i nie tylko). Na pewno wydarzy się wiele interesujących rzeczy. A może spotkacie kabaretową miłość życia?

PAULINA JARZĄBEK

Ćwierćfinały 34. PAKI:

Warszawa, Centrum Promocji Kultury

06.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/151826445472263/

07.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/1958003687851651/

Kraków, Nowohuckie Centrum Kultury

09.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/152458708865551/

Młodsza PAKA, czyli I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych w Jarosławiu [relacja]

Co?

I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych „Młodsza PAKA”

Kiedy?

24.05.2017 r.

Gdzie?

Miejski Ośrodek Kultury w Jarosławiu, województwo podkarpackie

Młodsza PAKA

W minioną środę miało miejsce nie lada wydarzenie, bo I Podkarpacki Przegląd Kabaretów Młodzieżowych „Młodsza PAKA” w Miejskim Ośrodku Kultury w Jarosławiu. Przed pięcioosobowym Jury i salą wypełnioną kilkuletnią publicznością, zaprezentowały swoje autorskie programy cztery grupy młodzieżowe. Całość wydarzenia poprowadził Paweł Sroka – aktor, instruktor do spraw teatru i plastyki.

„Młodsza PAKA” to nowatorski pomysł dwóch organizacji kulturalnych: Miejskiego Ośrodka Kultury w Jarosławiu oraz Stowarzyszenia Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA w Krakowie, które są jego organizatorami. Celem tego Przeglądu jest ożywienie w młodych ludziach zainteresowania sztuką kabaretową, prezentacja oraz promowanie na szerszą skalę talentu artystycznego młodzieży, jak również integracja tego środowiska.

Konkurs rozpoczęła grupa z Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie, „BOMB-LE”. Zaprezentowali oni program pod tytułem „Śpiąca królewna”, natomiast za scenariusz i reżyserię widowiska odpowiedzialna była Pani Grażyna Bielec. Spektakl, bo tak go trzeba nazwać, był połączeniem sztuki teatralnej z nutką humoru. Bazując na dość znanym motywie bajki „Śpiąca królewna”, młodzież z Lubaczowa zaprezentowała ją w zupełnie inny, oryginalny sposób. Przedstawili ciąg dalszy opowieści o zaspanej królewnie, nie do końca szczęśliwy, jak sami zresztą stwierdzili podczas przedstawienia. Wyróżnić tu na pewno należy niesamowitą grę aktorską uzdolnionej młodzieży z Lubaczowa oraz słowne nawiązywanie do współczesności, co nadało przedstawieniu cech humorystycznych.

2

 Współczesna „Śpiąca królewna”, fot. Aneta Tabiszewska

Kolejnym zespołem kabaretowym były dwie dziewczyny: Magdalena Zarembska oraz Małgorzata Stopyra, również z Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie. Dziewczęta zaprezentowały skecz pod tytułem „Kryminał”, podobnie jak przy poprzedniej grupie za scenariusz i reżyserię odpowiedzialna była Pani Grażyna Bielec. Występ całkowicie różnił się od wcześniejszego przedstawienia. Ten z kolei był nawiązaniem do powszechnie panujących stereotypów: otyłości oraz kobiet oglądających wspólnie seriale. Dziewczyny, kłócąc się o to, kto w serialu okazał się mordercą, odegrały swoje role wprost wyśmienicie! Podczas skeczu śmiech na sali nie ustawał, do tego stopnia, że same aktorki zaczęły delikatnie „gotować się”  na scenie. Co moim zdaniem wcale nie jest złe, ponieważ pokazuje naturalność i dystans występujących.

3

Kłótnia podczas oglądania serialu, fot. Aneta Tabiszewska

Następną grupą kabaretową była „Dziewiąteczka” ze Szkoły Podstawowej nr 9 w Jarosławiu, która przedstawiła program „Migawki zza biurka i ławki”, a za scenariusz i reżyserię odpowiadała Pani Barbara Jańczak. Występ w sposób satyryczny i humorystyczny ukazywał zajęcia szkolne. Wyróżniały go scenki przeplatane piosenkami, co zdecydowanie było plusem programu, ze względu na nietypowość, ponieważ jak dotąd żadna grupa w swoim programie nie zaprezentowała piosenki. Dało się także zauważyć dwie przeciwstawne postacie na scenie: pilną uczennicę oraz tę powszechnie zwaną „leserką”, które były podstawą całego występu. Można było odnieść także wrażenie, że program był nawiązaniem do filmu „Akademia Pana Kleksa”. Końcowe odczucia były zdecydowanie pozytywne.

4

Kabaret Dziewiąteczka, fot. Aneta Tabiszewska

Ostatnim zespołem była „Jedyneczka” z Publicznego Gimnazjum nr 1 w Jarosławiu, która zademonstrowała program o nazwie „Everybody klaszczą”, za scenariusz i reżyserię odpowiadał Pan Maciej Inglot. Młodzież postawiła na muzykę, prezentując swoje wersje piosenek disco polo, wykonawców: Tomasza Niecika, Zenka Martyniuka oraz zespołu „Weekend”. Na scenie pojawiły się tancerki oraz król disco polo, a wraz z nimi dużo tańca, szaleństwa i improwizacji, jak to podczas występów tego gatunku muzyki bywa.

5

Król i królowe disco polo, fot. Aneta Tabiszewska

Po ostatnim występie Jurorzy udali się na naradę, która wbrew pozorom okazała się nie taka łatwa, jak na początku przypuszczali. Miałam zaszczyt być jedną z osób zasiadających w tegorocznej komisji Przeglądu i powiem Wam, że wybór nie był łatwy. Wśród Jury dominowały dwie wiodące prym grupy kabaretowe, każda strona walczyła zaciekle o przekonanie pozostałych, ale jakoś doszliśmy do kompromisu.

Następnie przyszedł czas na warsztaty kabaretowe, które poprowadził Łukasz Błąd – artysta kabaretowy, radiowiec, lider kabaretu Kaczka Pchnięta Nożem. Podczas warsztatów młodzież dowiedziała się między innymi jak pracować z mikrofonem czy rekwizytem, tak by nie przeszkadzał, a tylko pomagał w występie; jak nawiązać interakcję z widownią, a także jakie ćwiczenia są przydatne na rozgrzanie aparatu mowy.

6

Praca z mikrofonem, fot. Aneta Tabiszewska

Po warsztatach miało miejsce oficjalne ogłoszenie wyników oraz wręczenie nagród rzeczowych i pieniężnych, a także nagrody specjalnej – nagrania w Radiu Rzeszów, o czym na bieżąco informowaliśmy. Jednak, żeby tradycji stało się zadość, przedstawię dwa zwycięskie zespoły tegorocznego I Podkarpackiego Przeglądu Kabaretów Młodzieżowych. Zostali nimi: „BOMB-LE” oraz Magdalena Zarembska i Małgorzata Stopyra.

7

Fot. Grażyna Bielec, Jury wraz z Laureatami

Podsumowując I Podkarpacki Przegląd muszę zaznaczyć, że jest to wspaniała inicjatywa, która pozwala nastolatkom „wyżyć” się artystycznie, czerpiąc równocześnie z tego przyjemność. Poziom konkursu był zaskakująco wysoki, nie spodziewałam się aż tak uzdolnionej młodzieży, a atmosfera podczas Przeglądu była fantastyczna.

Bardzo mnie cieszą takie przedsięwzięcia, a serce, zapewne nie tylko moje, a każdego związanego z kabaretem, raduje się i bije mocniej widząc, że młodzież nie tylko siedzi przed komputerem, telewizorem czy w swoich iPhone’ach, lecz pragnie rozwijać swoje pasje i uczyć się nowych rzeczy.

Jednocześnie chciałabym zaapelować do stowarzyszeń, fundacji i ośrodków kulturalnych, zwłaszcza tych z małych miejscowości, aby nie bały się podejmowania takich projektów! Sama, będąc z małej miejscowości, nie miałam możliwości rozwoju swojej pasji w latach młodzieńczych, nad czym dzisiaj ubolewam, widząc satysfakcję i radość, jaką dzieciaki czerpią z takich inicjatyw. Dlatego tym bardziej cieszę się z takich przedsięwzięć.

 

ANETA TABISZEWSKA

Przełomowa PAKA oczami Gwiazdy Bez Przesady [relacja]

Medieval

Przyszedł czas na zapowiedzianą już dawno relację z tegorocznej 33. EDF PAKI. Wybaczcie kochani, że tak późno, ale musiałam odespać te wszystkie występy, zdjęcia z Fanami, autografy, no i przede wszystkim aftery… Ale dobrze, że jesteście Wy i skutecznie dopominacie się o swoje! Jednak w dalszym ciągu nie rozwiązał się konkurs z perspektywy, której z nas: Anety Tabiszewskiej czy Gwiazdy Bez Przesady ma być to relacja. O nic się nie martwcie, Wasza Gwiazda czuwa i poszła na układ z tą, pożal się Boże, dziennikarzyną Anetą i obiecałam jej krótką wypowiedź na końcu mojej relacji. Musi być mocno zdesperowana, bo przystała na to! Dobra, ja tu gadu, gadu o nieistotnych osobach, a to co najważniejsze, czyli moje przeżycia czekają na podzielenie się ze światem.

Działo się na tej PACE co nie miara, wszak świętowałam rok swojej kariery! Świętowałam i to jak! Przez okrągłe 5 dni! To był najlepiej świętowany roczek w moim życiu! Zwłaszcza, że tego życiowego nie pamiętam. 😉

Zaczęło się niewinnie i spontanicznie od występu na WOSZ-u, co prawda, nie de facto w czasie trwania imprezy, ale już po. Nie zmieniło to faktu, że moi Fani wiernie czekali na ten występ i obdarzyli mnie falą oklasków. Z tego miejsca należą się gorące podziękowania dla Menago, która w tempie Strusia Pędziwiatra, zaopatrzyła mnie w miotłę.

2

Idealny bez przesadowy zestaw do wymiatania sceny. Fot. paparazzo- Agata.

Czwartek miał być dniem odpoczynku i przygotowania się na szykowaną od dawna piątkową petardę, podczas Pojedynków. Jednak Organizatorzy mieli inne plany wobec mnie… W ostatniej wręcz chwili, powiedzieli, że będę musiała odegrać rolę hostessy i wjechać z tortem dla Jubilata-Pana Jacka Fedorowicza, podczas jego Benefisu. Dobrze, że trafili na Gwiazdę, która żadnej pracy się nie boi, i z wielką przyjemnością wcieliłam się w kolejną z ról. Moi Fani, gdy się tylko o tym dowiedzieli, byli zachwyceni, nie mogli doczekać się tego momentu! Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak zareagowali? Bo źle usłyszeli… Myśleli, że będę wyskakiwać z tego tortu, z miotłą, oferując Solenizantowi dożywotnie zamiatanie podczas jego występów… Doprawdy, mają fantazję Ci moi Fani. xD A i jeszcze muszę tutaj zaznaczyć, że wcale nie było to łatwe zadanie… Począwszy od wzniesienia go po 20 stromych schodkach i rozpakowania go, tak by został on nienaruszony- to pikuś w porównaniu do tego, co działo się potem. Wjechaliśmy z nim na salę i przyszedł czas na zapalanie rac, a wiadomo, że od brudnej roboty Gwiazda ma ludzi. Zadaniem tym obarczyłam moją paparazzo- Agatę. Niestety trafiliśmy na klimatyzowaną salę, co prawda nie taką jak Rotunda, ale zawsze… Za cholerę nie chciały nam się te race zapalić, w końcu Aga trzęsącymi się i popalonymi rękami zapaliła jedną, na drugą już nie było czasu. Poszłam! Idę, słuchajcie, w kietce, w szpilkach, z uśmiechem na twarzy, przecież patrzy się na mnie jakieś 600 osób z widowni plus 20 na scenie, a do tego wszystkiego fotoreporterzy… I jak mi w pewnym momencie ta raca nie spadnie pod nogi osób z pierwszego rzędu, a tam SPONSORZY tegorocznej PAKI. No zamarłam. Pomyślałam: „Szkoda, że nie ma ze mną miotły, ona by to w mig pozamiatała.”, a zaraz potem: „Weź się w garść i coś zrób!” No i zrobiłam: z gracją podniosłam zapaloną racę, wkładając ja z powrotem do toru. Z późniejszych relacji świadków, podczas konsumowania tortu, dowiedziałam się, że wcale tego nie było widać, od 5 rzędu… Ale jedna Pani mnie pocieszyła, widać, że prawdziwa Fanka mojej osoby, powiedziała: „Niech się Pani nie przejmuje, głupi pomyśli, że tak miało być, a mądry się nie odezwie.” Racja. Tym oto miłym akcentem zakończył się dzień drugi festiwalu.

4

Z Tatą na scenie. 🙂 Fot. Mariusz Grabowski

Piątek, a właściwie piątkowy wieczór, był momentem, na który wszyscy niecierpliwie czekali. Zwłaszcza ja. I Organizatorzy pewnie też, zadając sobie pytanie: „Czy, aby nasza Gwiazda od wymiatania poradzi sobie w zupełnie innej roli?” Teraz mogę to otwarcie powiedzieć: ja również byłam ciekawa czy sobie poradzę z nowym zadaniem. Stresowałam się już od popołudnia, ale oczywiście jako profesjonalistka nie dawałam tego po sobie poznać. Nadszedł ten wiekopomny występ. Mój i kogoś jeszcze… Najwyższa pora zdradzić szczegóły. Podczas Koncertu Pojedynków, o bardzo adekwatnej nazwie- „Paka przełamuje schematy”, wystąpiłam w roli asystentki prowadzącego, jednocześnie będąc także krakowską liczarką. Tym prowadzącym był…. <werble> Nie kto inny, jak mój sceniczny Tatuś- Tomasz Jachimek! Wyobrażacie to sobie? Córka z Ojcem ponownie na jednej scenie, kolejne marzenie Gwiazdy Bez Przesady spełnione! Z mojej perspektywy było bardzo pozytywnie. Myślałam, że bez mojej przyjaciółki- miotły sobie nie poradzę, ale bacznie obserwowała mnie z backstage’u, co dodatkowo zmotywowało mnie do, no po prostu, bycia sobą na scenie. Nie oszukujmy się, przecież za to mnie wszyscy kochacie. Nie obeszło się oczywiście bez wpadek, które są nieodłącznym elementem występów na żywo. Na samym początku, mój kochany Tatuś, pomylił sobie moje imię, przechrzcił mnie z Bez Przesady vel Aneta na Agatę, ale cóż się dziwić, jak na 5 minut przed wejściem dowiedział się jak naprawdę mam na imię. Poprawił się w kolejnym wejściu, co nie zmienia faktu, że po występie wszyscy mówili do mnie „Agata” i szczerze zastanawiałam się nad zmianą nazwy fanpage’u 😉 Oczywiście jako profesjonalna Gwiazda błyszczałam wiedzą na scenie: pomyliłam rząd 8 z 13… Każdemu się przecież zdarza, a zwłaszcza humaniście! Nie wiedziałam w jakich jednostkach mierzy decybelomierz… A jak sama nazwa przecież wskazuje w decybelach. Zaprawdę powiadam Wam-błądzić jest rzeczą ludzką i zdarza się nawet największym Gwiazdom! Jedno jest pewne, bycie słodką idiotką, wychodzi mi jak nikomu innemu. Ale pamiętajcie, że to było zamierzone! To była z góry wymyślona przeze mnie kreacja, żeby nie było, że nie. 😛 W trakcie imprezy, nie mogło obejść się bez zamiatania. Niestety nie mogłam wykonywać dwóch czynności naraz, a chciałam! Jednak uznano, że może nastąpić przeciek do Perfekcyjnej Pani Domu i biedna popadłaby w załamanie nerwowe, że ktoś może lepiej sprzątać i wyglądać od niej. Tak więc w roli scenicznej zamiatarki tego wieczoru, wcieliła się moja Menago- Kinga Gruchacz. Bo jak wiadomo, miotłę oddaje tylko w zaufane ręce. Podczas tego występu odkryłam, że kocham być na scenie, a scena kocha mnie oraz, że z Tatą tworzymy świetny duet! Mam nadzieję, że za rok również będzie mi dane asystowanie, a kto wie, może Organizatorzy pokuszą się o propozycję współprowadzenia pojedynków? Z tego miejsca chciałabym podziękować Organizatorom, a w szczególności Dyrektor Programowej 33. EDF PAKI- Izie Kale, która jako pierwsza zobaczyła mnie w tej roli. DZIĘKUJĘ! :* Po występie, nie obeszło się bez rozmów i wspólnych zdjęć z Fanami. Jesteście niesamowici! Kocham ten moment, gdy wchodzę w tłum, a ludzie krzyczą: „Bez Przesady! Możemy zrobić sobie zdjęcie?” inni zaś, nie znając mnie jeszcze jako Gwiazdę Bez Przesady: „Agata! Chodź do zdjęcia!” I love this job! Usłyszałam także dużo pozytywnych opinii na temat mojego występu, co jeszcze bardziej mnie cieszy, gdyż wiem, że to co robię ma sens. Dziękuję Wam za nie.

5

Duet idealny, wręcz bez przesady! Fot. Magdalena Rachwał

Sobota była dniem zbierania dalszych pochwał i komplementów za wczorajszy występ i teraz wiem, że mogę zacząć prawdziwie gwiazdorzyć. Popołudniu do Kina Kijów przybyli do mnie nieproszeni goście, powszechnie nazywani „Łowcami autografów”. Oczywiście wykonałam swój gwiazdorski obowiązek, jednak ta ich natarczywość przerosła mnie i niestety musiał interweniować mój prywatny ochroniarz. Sobota była także dniem udzielania wywiadów. Dziennikarze podeszli do mojej osoby bardzo profesjonalnie, zadając same rzeczowe i istotne pytania. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła pochwalić się efektami, jakby nie patrzeć naszej wspólnej pracy, bo przecież ktoś na te pytania musiał odpowiadać!

Gwiazda

Taka pracy Gwiazdy… Gwiazdorzenie. 🙂 Fot. Mariusz Grabowski

Niedziela, wielki Finał. I ponowne zbieranie komplementów, Organizatorzy również byli zachwyceni i postanowili mi na ten szczególny dzień zorganizować stanowisko godne Gwiazdy Bez Przesady. Wielki, tron królewski, w moim ulubionym kolorze, krwistej czerwieni. Udało im się także sprowadzić z Muzeum prawdziwą, średniowieczną koronę. A ja jak przystało na Gwiazdę, pozowałam w- w świecie gwiazd nazywamy ten strój- dreskod.

6

Doprawdy, godny tron dla Gwiazdy! Fot. Beata Bogdanowicz

I to by było na tyle i tak już przydługawej relacji z 33. EDF PAKI. Był to czas wspaniały, zwłaszcza dla Was, gdzie mieliście mnie na wyciągnięcie ręki. Dziękuję każdemu z osobna za rozmowy, uściski, pocałunki, śmiechy, wygłupy, każde pozytywne słowo na mój temat, a przede wszystkim za wykonaną pracę, bo Festiwal to przede wszystkim ciężka praca! DZIĘKUJĘ! Najlepszy Festiwal ever!

7

Część bez przesadowej ekipy. Fot. Mariusz Grabowski

Lovciam Was i przesyłam milion bez przesadowych buziaków! :*

 

Wasza Gwiazda Bez Przesady

P.S Na zakulisowe smaczki i wypowiedź tej dziennikarzyny Anety, nie starczyło już miejsca.

PS 2 Jeśli po przeczytaniu tego tekstu zastanawiasz się, o co właściwie chodzi, to podpowiadamy, że prywatnie Bez Przesady to nasza redakcyjna koleżanka, Aneta Tabiszewska. A historię burzliwej kariery Bez Przesady możesz śledzić na fanpage’u One Woman Show Bez Przesady, który parodiuje profile celebrytów 😉