Archiwa tagu: konkurs

Konkurs! Wygraj wejściówki na 34. PAKĘ

konkurspaka

Mamy dla Was kilka wejściówek na wydarzenia odbywające się w ramach 34. Przeglądu Kabaretów PAKA, który zaczyna się już w przyszłym tygodniu i trwa od 12 do 15 kwietnia.

Co można wygrać?

Do wygrania są:

Wszystkie imprezy odbędą się w Nowohuckiem Centrum Kultury.

Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w Konkursie?

Aby zawalczyć o jedną z naszych nagród (wejściówka na konkurs główny dla jednej osoby lub wejściówka dla dwóch osób na Koncert Improwizacji) należy odpowiedzieć krótko, acz interesująco, na pytanie:

Gdybyś miał założyć własny kabaret, to jak byś go nazwał i dlaczego?

Na odpowiedzi czekamy do poniedziałku, 9 kwietnia, do północy. Odpowiedzi można nadsyłać na nasz adres mailowy:

verbumnapolu@gmail.com

lub w wiadomości prywatnej na naszej stronie na Facebooku:

Verbum Na Polu.

Nagrody przyznamy w gronie redakcyjnym, według uznania, za najlepsze naszym zdaniem odpowiedzi. Dodatkowe punkty można uzyskać za uzasadnienie w formie rymowanki .

Wyniki podamy we wtorek, 10 kwietnia.

Powodzenia!

Zobaczcie Regulamin konkursu.

PS: Za wejściówki dziękujemy organizatorowi – Stowarzyszeniu Sztuki Kabaretowej PAKA.

 

 

 

Reklamy

Chodźcie na konkursy! [apel]

chodźcie na konkursy

Lubię konkursy. Nie dlatego, że według mnie taka forma pokazywania jakiejkolwiek sztuki, także kabaretowej, jest artystom niezbędna do życia. Wręcz przeciwnie – tworzyć, pisać, grać można bez wystawiania się na czyjąkolwiek ocenę, bo sztuka to wolność wyrażania siebie. Jako artysta nic nie musisz – ale zawsze wiele możesz. Do takich wniosków doszłam po kilku latach obserwowania różnych konkursów, także jako ich uczestniczka. Na konkursie świat się nie kończy. Wiadomo, wspaniale zdobyć laury uznania, łatwiej się pokazać otoczeniu, jeśli się w konkursach uczestniczy a wygrana zwyczajnie cieszy. Czasem nawet nadzwyczajnie, powodując wręcz euforię. Niemniej jednak konkursy nie są czymś, co określa artystę definitywnie. Jednemu zdobyta nagroda otworzy wszystkie drzwi, drugiemu ledwie uchyli okno. Tak to już jest.

Lubię jednak konkursy za to, że dzięki nim można zobaczyć rzeczy, których w innych warunkach by się nie obejrzało. To zawsze jest interesujące doświadczenie. Jeśli ktoś lubi stand-up, nie pójdzie raczej na kabaret muzykujący, ale już w czasie konkursu może zobaczyć obie te formy i być może nawet stwierdzi, że ta druga jest przecież całkiem niezła.

Dla uczestników to okazja do nawiązania kontaktów czy dłuższej współpracy. To także świetny sposób na prywatne badanie rynku, podpatrzenie, jakie trendy pojawiają się w branży i czy mamy ochotę iść w tym kierunku, czy może zupełnie innym.

Piszę o tym przy okazji zbliżających się ćwierćfinałów 34, PAKI. Zawsze uważałam konkurs za najważniejszą część tego przeglądu. Zdania do tej pory nie zmieniłam. Wiecie, co się wtedy dzieje na korytarzach? Jakie emocje kipią w garderobie? Wow. A na scenie jest jeszcze lepiej. Tam może się wydarzyć wszystko. No wszystko. I z różnym skutkiem.

True story: w 2012 roku, jeszcze jako wolontariuszka, ze zmęczenia przedrzemałam występ Kabaretu 7 minut Po na balkonie Rotundy. Rok później byłam w nich śmiertelnie zakochana, miłość trwa do dzisiaj. Niektóre konkursowe kabarety utkwiły mi mocno w pamięci: Kabaret Macież, Kabaret Kałasznikof, Kabaret Ucho (tak tak, był taki). Zjawiskowy absolutnie Kabaret A Jak!, niesamowity Ścibor Szpak, wspaniała Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, wtedy z Olą, czy szarmancki David Mbeda Ndege. Wszystkich takich zachwyceń nie zdołam wymienić, było ich sporo.

Apeluję: chodźcie na konkursy. Pokibicujcie uczestnikom, cieszcie się z wygranymi, ale nie dyskredytujcie tych, którym akurat się nie udało. Najpewniej znajdą swoich odbiorców gdzie indziej, o ile temu, co robią towarzyszy prawdziwa pasja.

Polecam etapy konkursowe PAKI (i nie tylko). Na pewno wydarzy się wiele interesujących rzeczy. A może spotkacie kabaretową miłość życia?

PAULINA JARZĄBEK

Ćwierćfinały 34. PAKI:

Warszawa, Centrum Promocji Kultury

06.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/151826445472263/

07.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/1958003687851651/

Kraków, Nowohuckie Centrum Kultury

09.02.2018 r. → https://www.facebook.com/events/152458708865551/

Wygraj zaproszenie na 33. EDF PAKĘ. Konkurs / sonda: kto ma zrobić relację zza kulis 33. EDF PAKI? [UWAGA: Przedłużamy termin do 20 marca]

Konkurs_sonda_zapros_finał

Drodzy Czytelnicy! 33.  EDF PAKA zbliża się wielkimi krokami, a zanim się obejrzymy, już będziemy po tym wspaniałym przeglądzie i przyjdzie czas na relacje. Staramy się, żeby nasze teksty były różnorodne i pisane w zróżnicowanej stylistyce. Chcemy, żebyście i Wy mieli na to choć odrobinę wpływu, dlatego mamy dla Was konkurs w postaci sondy.

Do wygrania po cztery pojedyncze zaproszenia na wydarzenie PRZEŁOMOWY MOMENT W KARIERZE, część I (31.03) i część II (1.04). 

Pytanie sondażowo-konkursowe brzmi:

Kto ma zdradzić zakulisowe smaczki: Aneta Tabiszewska – koordynatorka wolontariuszy, czy Gwiazda Bez Przesady One Woman Show – gwiazda estrady?

W Waszych odpowiedziach uzasadnijcie w kilku zdaniach, dlaczego to właśnie Wasza kandydatka ma napisać o zakulisowych smaczkach 33. EDF PAKI. Na Wasze odpowiedzi, wraz z krótkim uzasadnieniem, czekamy do poniedziałku, 20 marca 2017 roku, do północy.

Odpowiedzi ślijcie na: verbumnapolu@gmail.com

Najlepsze według naszego redakcyjnego grona uzasadnienia nagrodzimy ośmioma  pojedynczymi zaproszeniami na PRZEŁOMOWY MOMENT W KARIERZE, część I i część II, 31 marca i 1 kwietnia 2017 r., po cztery na każdy z dwóch dni finałowych zmagań uczestników konkursu 33. EDF PAKI. Za zaproszenia dziękujemy Organizatorowi, Stowarzyszeniu PAKA.

UWAGA!

Odpowiedzi bez uzasadnień nie będą brane pod uwagę w konkursie, natomiast zostaną zliczone do wyników sondażowych i wyboru autorki zakulisowych wydarzeń.

Aby ułatwić Wam wybór, kandydatki spróbują Was zachęcić do oddania na siebie głosu.

Anetka

Kandydatka numer 1

Cześć, serdecznie zachęcam Was do oddania na mnie głosu. Obiecuję zdradzić jak najwięcej zakulisowych smaczków, nie tylko ze sceny, ale także z przygotowań oraz przede wszystkim od strony organizacyjnej. 🙂

Aneta Tabiszewska

GwiazdaKandydatka numer 2

Nooooo heeeejjjj! :* Moi kochani, wiadomo głosujcie na mnie! Jako wielka Gwiazda, mam wtyki wśród innych Gwiazd, więc przemycę Wam duuużżooo smaczków z garderoby i ze sceny, na której niewątpliwie się pojawię! Także wiecie, będzie to bardzo rzetelny, bez przesadowy artykuł. Ponadto pragnę pokoju wśród gwiazd na całym kabaretowym świecie. Lovciam Was i wysyłajcie na mnie swoje bez przesadowe głosy! :*

Wasza Gwiazda Bez Przesady

Wyniki konkursu podamy na naszej stronie na Facebooku w poniedziałek, 21 marca, zwycięzcy zostaną też powiadomieni mailowo.

Do boju!

PS Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez nas Twoich danych osobowych w celu ogłoszenia wyników na naszych stronach, powiadomienia Cię o ewentualnej wygranej i przekazania informacji o sposobie odbioru nagrody. Tylko tyle, ale chcemy, żebyś wiedział 🙂 Udanej zabawy!

Małopolskie Festiwale Kabaretowe [III]

Grafika

W kolejnej części naszego cyklu o Festiwalach Małopolskich przyszedł czas na – można by rzec – niemowlę w tej kategorii. Bowiem festiwal, o którym dziś będzie mowa, nie ma nawet roku.

NIEBYWALENCJA

Niebywalencja, czyli Festiwal im. Jeremiego Przybory. Pomysł na ten festiwal zrodził się w głowie Agnieszki Kozłowskiej (dyrektorki artystycznej Niebywalencji), natomiast został zorganizowany przez Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA w Centrum Kultury Rotunda. Nasuwają się na myśl dwa pytania: co to Niebywalencja i dlaczego Jeremi Przybora? Już mówię. Zacznę trochę przewrotnie od drugiego pytania. Jeremi Przybora to pisarz, poeta, aktor, piosenkarz i satyryk, a także autor i współtwórca Kabaretu Starszych Panów. Jego twórczość była i jest dla innych punktem odniesienia. Był on wybitną postacią w świecie kultury. Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA postanowiło zorganizować festiwal, by upowszechnić jego dorobek artystyczny. A co to jest ta Niebywalencja? To wyjątkowa wyspa, która została stworzona przez Przyborę do musicalu „Piotruś Pan”. Organizatorzy o nazwie festiwalu na swojej stronie piszą tak: „Dla nas jest symbolem całej twórczości Pana Jeremiego. To wyspa wyjątkowości na morzu bylejakości, świat wzruszeń, komizmu i inteligencji w specyficzny sposób połączonych. Chcemy, aby te wartości nadal były w cenie – dlatego tak nazwaliśmy nasz Festiwal.”

Jeremi Przybora

Pierwsza edycja miała miejsce 18-19 grudnia 2015 roku. Festiwal składa się z części konkursowej, części upamiętniającej twórczość Jeremiego Przybory przez współczesnych artystów oraz z koncertu galowego. Gośćmi pierwszej Niebywalencji byli: Teresa Drozda, Magda Umer, Artur Andrus, Krzysztof Jaślar, Fair Play Crew, Karol Kopiec oraz warszawski chór Collegium Musicum z dyrygentem Andrzejem Borzymem, a także laureaci konkursu.

Druga odsłona Festiwalu ma się odbyć w dniach 21-23 października 2016 roku. Programu jeszcze nie znamy.

Niestety nie mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu, dlatego nie przytoczę Wam anegdotki, ale doszły mnie słuchy, że herbatka była wyśmienita! 🙂

Niebywalencja to jak na razie najmłodszy festiwal w Małopolsce, co nie oznacza, że jest gorszy. Wręcz przeciwnie, wprowadził on swego rodzaju powiew świeżości. Mam nadzieję, że powoli raczkując zdobędzie grono wiernych miłośników, bo twórczość Jeremiego Przybory na pewno jest tego warta! A i ja nie omieszkam się wybrać w tym roku na to zacne wydarzenie.

ANETA TABISZEWSKA

Niebywalencja – przesłuchania konkursowe [relacja/recenzja]

KTO?
Uczestnicy konkursu festiwalu „Niebywalencja”

CO?
Przesłuchania konkursowe pierwszej edycji Festiwalu im. Jeremiego Przybory

KIEDY?
18.12.2015 r., 13.00

GDZIE?
Rotunda, ul. Oleandry 1

12096184_1072871232744086_7246943626826684945_n

Materiały promocyjne Organizatora.

Tak jak zawsze czekam na część konkursową PAKI, tak teraz czekałam na przesłuchania konkursowe pierwszej edycji festiwalu „Niebywalencja”, poświęconego twórczości Jeremiego Przybory.

A było na co czekać. Piątkowe popołudnie spędziłam zanurzona w rozmaitych interpretacjach twórczości jednego ze Starszych Panów. I było to całkiem przyjemne doświadczenie. Zestawienie propozycji konkursowych w całość pokazało przede wszystkim, jak bogaty jest to świat, choć i tak ograniczony w tym przypadku głównie do piosenki. Przeważały propozycje z „Kabaretu Starszych Panów”, ale pojawiły się także inne utwory i inspiracje. Było wesoło i nostalgicznie, przeplatały się tematy i nastroje. Wykonawców oceniało Jury, w którym zasiedli: Artur Andrus, Teresa Drozda, Krzysztof Jaślar oraz Magda Umer. Całość poprowadził Alan Pakosz (i zrobił to dobrze).

W pierwszej części usłyszeliśmy dziewięciu wykonawców. Wśród nich znalazła się również przyszła zdobywczyni głównej nagrody „Niebywalencji”, Paulina Serwatka. Ten set rozpoczęła jednak miła dla ucha interpretacja Panienki z temperamentem, w wykonaniu Małgorzaty Marfiany, jazzująca i zmysłowa.

Jako kolejny wystąpił duet gitarowo-wokalny: Michał Popiel i Katarzyna Dłużniewska, która prosiła „Nie, nie budźcie mnie”. Ładnie i skutecznie prosiła, bo głośne chrapanie na końcu piosenki obwieściło sukces owej prośby.

Katarzyna Ignatowicz przedstawiła jak wesołe może być życie staruszki, w kobiecej wersji piosenki Wesołe jest życie staruszka. Wykonawczyni pokusiła się o bardzo ekspresyjną prezentację tego utworu, dbając nawet o odpowiedni ubiór: chustkę na głowie i laseczkę w dłoni. Muszę przyznać, że podobała mi się taka wersja tej znanej piosenki.

Paulina Serwatka, wspomniana zwyciężczyni, zaśpiewała uroczą piosenkę z repertuaru Kaliny Jędrusik, Dla ciebie jestem sobą. Jest to jeden z tych utworów, którym szkodzi zbytnia ekspresja. Najlepiej prezentuje się w wersji „sauté”, bez zbędnych ozdobników. I taką też wersję przedstawiła Paulina Serwatka. Prostą i kobiecą, po prostu ładną. Choć przyznaję, że nie zapadło mi zbytnio w pamięć to wystąpienie, ta prezentacja konkursowa miała w sobie wiele uroku.

Weronika Krystek obwieściła światu, że zakochała się w czwartek (niechcący) i zrobiła to pięknie. Lekko i z dystansem odegrała mini scenko-piosenkę.

Patrycja Serafin oświadczyła rezolutnie: „Ja dla pana czasu nie mam”, i jestem prawie pewna, że patrzyła wtedy na jednego z Jurorów. Nie wiem tylko, na którego, ale myślę, że ów wybraniec mógł żałować, że taka dziewczyna nie ma dla niego wolnej chwili. A tak na poważnie – wyszło lekko i zabawnie.

Mirosława Drozd szukała pomocy dla „ginącej miłości” w piosence SOS. Niewiele pamiętam z tego wykonania, jedynie ulotne wrażenie czegoś przejmującego. Taka jest siła tej piosenki. Na pewno było to dobre wykonanie, ale szczegółów nie potrafię przywołać.

Zofia Sydor, młodziutka dziewczyna o mocnym głosie, zaśpiewała Walc embarras, wyśpiewując sobie tym samym wyróżnienie. Myślę, że zasłużone. Interpretatorka mocno wczuła się w tekst i wykonała go bardzo emocjonalnie. I choć nie było to moje ulubione wykonanie z tego popołudnia, zapadło mi w pamięć przez ten mocny ładunek emocjonalny.

Jako ostatnia przed przerwą wystąpiła Aleksandra Wylężek z Piosenką z filmu Parasolki z Cherbourga. Dotąd z polskich wersji znałam tylko tę wykonywaną przez Artura Barcisia jako W pustym kabarecie i muszę przyznać, że jest to moja ulubiona wersja. Oryginału zbytnio nie lubię, a tekst Przybory, choć ładny, nie jest mi tak bliski jak Marcina Sosnowskiego, w wykonaniu pana Artura. Jednak było coś takiego w interpretacji Aleksandry Wylężek, co kazało wysłuchać w skupieniu do ostatniego tonu tej piosenki, którą artystka wywalczyła sobie wyróżnienie.

Po przerwie Studio Piosenki „Farafka” przedstawiło fantastyczną wersję Inwokacji, rozpisaną na sześciu wokalistów, trzy panie i trzech panów. To był jeden z moich ulubionych momentów konkursu. Lekko, zabawnie, z pomysłem, taki muzyczny dialog damsko-męski – jak dla mnie to wykonanie miało same zalety. Była to bardzo kabaretowa w charakterze wersja.

Paweł Izedebski w duecie ze swoją gitarą, Stellą, z towarzyszeniem harmonijki, wykonał uroczą wersję utworu Zmierzch, w bardzo nastrojowy, nasycony emocjami sposób. Przyjemne wykonanie tej niezbyt wesołej, ale pięknej piosenki.

Piotr Zubek został wyróżniony za wykonanie piosenki Idę cienistą stroną ulicy, które nie pozostawiło w mej pamięci zbyt wyraźnego śladu. Na pewno nie było to złe wykonanie, to bym zapamiętała. Wręcz przeciwnie, wyróżnienie go przez Jury sugeruje, że było bardzo dobre.

Wiola Pałak zaśpiewała utwór Duchy, skomponowany do wiersza Jeremiego Przybory pod tym samym tytułem. Podobała mi się ta prezentacja, zwłaszcza, że nie znałam tego wiersza wcześniej. Ciekawa była również forma, w jaką oprawiła ten utwór wykonawczyni, spowita od stóp do głów w czarną szatę – prosta, ale treściwa. Sceniczny minimalizm dramatyczny.

Agnieszka Kowaluk zaśpiewała Z klatki piersiowej w operowym stylu, a przynajmniej miałam takie wrażenie. Było to radosne, interesująco brzmiące wykonanie, które nagrodzono udziałem w koncercie laureatów.

Karolina Kremer i Piotr Damse wystąpili z piosenką Szarp pan bas. Pięknie wystąpili. Była to zmysłowa, wciągająca interpretacja, z nutką humoru. Idealnie zachowane proporcje brzmienia i treści. Karolinę słyszałam zresztą nie pierwszy raz i zawsze sprawia mi to przyjemność.

Joanna Pocica wykonała przy akompaniamencie Marcela Balińskiego Nie odchodź, tworząc kolejną ładną, delikatną wersję tego utworu. Ten duet zaproszono także do udziału w koncercie finałowym festiwalu.

Serce zabiło mi mocniej, że się tak wyrażę „radosnym łomotem”, gdy na scenę wkroczył kabaret „A jak!”. Cztery dziewczyny z Krakowa stworzyły mix utworów „Starszych Panów”, łącząc je w zabawną opowieść o miłosnych perypetiach trzech dziewcząt uwikłanych w niebezpieczne związki i o leczniczych właściwościach herbaty, pod tytułem Portugalczyku, szujo – katuj!. Poza tym piosenki będące osią konstrukcyjną tego muzycznego skeczu należą do moich ulubionych z repertuaru „Kabaretu Starszych Panów”, nie mogło mi się nie spodobać.

Zespół „Solosters” zaproponował piosenkę Na całej połaci śnieg a capella, wywołując u mnie reakcję typu „WOW!”. Wyszło pięknie i było to bardzo świeże spojrzenie na ten utwór. Brawo!

Nie brakowało krakowskich akcentów w tej konkursowej części festiwalu. Arkadiusz Żurek zaśpiewał Pejzaż bez ciebie lirycznie i spokojnie, bez przerostu formy nad treścią. To jest chyba mój ulubiony tekst Jeremiego Przybory, przynajmniej z tych o rzeczach najważniejszych. Jest uniwersalny i brzmi najlepiej w prostych interpretacjach. Taka była i ta Arkadiusza Żurka. Wykonawcę zaproszono na koncert galowy, Klinek na splinek.

Na końcu Hanka Wójciak zaprezentowała krótką formę teatralną, Suza muza laperuza, z własnymi piosenkami, przeplatanymi fragmentami pamiętników Jeremiego Przybory. Były rekwizyty i kostium. Podobała mi się ta propozycja inspiracji twórczością poety, pomysł i wykonanie. Zabawny komentarz do życia, tego współczesnego i tego sprzed lat.

Poziom całego konkursu oceniam jako bardzo wysoki. Nie do końca zgadzam się z werdyktem Jury, ale cieszę się, że mogłam zobaczyć wszystkie te wykonania. Nagrodzono wykonania klasyczne, pomijając inne formy, które mnie wydawały się bardzo atrakcyjnie, przez odmienne spojrzenie na te teksty i kompozycje. Jednak każda z tych konkursowych propozycji miała w sobie coś wartościowego, a wszystkie były wykonane co najmniej dobrze. Było to przyjemnie spędzone popołudnie.

Więcej informacji na temat „Niebywalencji” i szczegółowe informacje o laureatach znajdziecie na stronie festiwalu i na jego fan page’u oraz na stronach Stowarzyszenia „PAKA”.

PAULINA JARZĄBEK

Nasz werdykt Konkursu 31. PAKI

Zamiast komentować werdykt konkursu 31. PAKI, postanowiłyśmy ogłosić własny. Tak czujemy. Przedstawiamy Wam Protokół z obrad naszego samozwańczego, czteroosobowego grona jurorskiego.

Odespawszy wstępnie cztery dni festiwalowe, nieoficjalne, samozwańcze Jury wolontariuszek PAKI, w składzie: Agata Nowakowska, Aneta Tabiszewska, Ewelina Mucha, Paulina Jarząbek (przewodniczącego brak), po obejrzeniu kabaretów / grup / solistów konkursowych i poprzebywaniu w ich towarzystwie w dniach od 23 do 26 kwietnia 2015 roku, zdecydowało przyznać:
Wyróżnienie dla Fair Play Crew i Karola Kopca;
3 miejsca nie przyznawać;
oraz przyznać:
2 miejsce ex aequo Kabaretowi Nic Nie Szkodzi i Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą;
1 miejsce Kabaretowi Inaczej.

Jury postanowiło przyznać 1 miejsce w konkursie piosenki Ściborowi Szpakowi i jego pomocnikom, za piosenkę o obrażaniu uczuć religijnych;
oraz nagrodę za najlepszy rekwizyt Kabaretowi Inaczej, za galerię obrazów.

Ponadto Jury postanowiło przyznać Nagrodę Specjalną im. SuperWolo – wsparcia organizacyjnego PAKI, dzień spędzony w roli wolontariusza, Karolowi Kopcowi, za pozytywne wibracje w kontaktach międzyludzkich i szeroki uśmiech.

Kraków, 30.04.2015 r.

PS: Oryginalny protokół zawierający werdykt Jury 31. PAKI przeczytacie klikając tutaj.

Konkurs(y) 31. PAKI (relacja / recenzja)

Co?
Części konkursowa 31. PAKI: Konkurs piosenki, Wieczór Ostatniej Szansy, Gra o Tron – cz. I i cz. II
Kto?
Konkurs piosenki: Ścibor Szpak, Róbmy Swoje, Mieszko Minkiewicz, Świerszczychrząszcz i Muzikanty
Wieczór Ostatniej Szansy: Rafał Pacześ, Antoni Gorgoń Grucha, Ścibor Szpak
Gra o Tron, cz. I
Nic Nie Szkodzi, Szymon Łątkowski oraz Fair Play Crew
Gra o Tron, cz. II:
Laureat WOSZ – Rafał Pacześ, Kabaret Inaczej, Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą, Karol Kopiec
Kiedy?
23-25.04.2015 r.
Gdzie?
Rotunda, ul. Oleandry 1

Dopiero co, 26 kwietnia, zakończyliśmy 31. PAKĘ. Ponieważ Przegląd Kabaretów Amatorskich PAKA to przede wszystkim konkurs, i ta część festiwalu najbardziej mnie interesuje, w swoim tekście skupię się tylko na częściach konkursowych 31. PAKI. Była to moja piąta PAKA jako wolontariuszki, i w sumie chyba siódma jako widza. Z biegiem lat coraz mniej zależy mi na oglądaniu koncertów pozakonkursowych, bo to podczas konkursowych wystąpień można zobaczyć przekrój tego, co aktualnie dzieje się w kabarecie, często poza okiem telewizyjnej kamery. Udało mi się obejrzeć wszystkie części konkursowe, z czego bardzo się cieszę. Zaczynam klasycznie – od początku, czyli od Wieczoru Ostatniej Szansy.

23.04.2015, 18.00
Wieczór Ostatniej Szansy:
Rafał Pacześ, Antoni Gorgoń Grucha, Ścibor Szpak
Prowadzenie: Piotr „Guma” Gumulec

Przede wszystkim – cieszę się, że wróciliśmy do WOSz, bo to jeden z moich ulubionych momentów pakowego konkursu i gdy go nie ma w reperaturze, czuję niedosyt. Tym razem skład Wieczoru Ostatniej Szansy został oparty na trzech solistach i w zasadzie chyba tylko jednego z nich można połączyć stricte z formą Stand-up’u, pozostali to już raczej one-man-show, jeśli ktoś czułby potrzebę podziału na kategorie.

Przyznaję na wstępie – nie lubię Stand-up’u. Nie podoba mi się zbytnio ani jego forma, ani mainstreamowo przyjęta tematyka. Co nie znaczy, że nie jestem w stanie docenić wyjątków. Na szczęście podczas Wieczoru Ostatniej Szansy żaden z zakwalifikowanych do dogrywki solistów nie prezentował tego, co powszechnie ze Stand-up’em jest kojarzone. Najbliżej formalnie był Rafał Pacześ, jednak jego monologi były eleganckie w formie, bez zbędnych wulgaryzmów [Tu mi się pogląd nieco zweryfikował, po obejrzeniu ostatniego „Tylko dla dorosłych”, z udziałem wspomnianego Pana. Ale podczas pakowego występu było w porządku.], bez przesadnej eksploatacji tematów damsko-męskich. Niestety zbyt wielu szczegółów nie zapamiętałam, ale opis komunijnych perypetii był doskonały. Po prostu dobry występ, gdybym lubiła Stand-up, byłabym zachwycona. Mimo wszystko nie jest to moja bajka i nie czuję zbyt dobrze tej formy. Publiczność WOSz-u zdecydowała przyznać miejsce w finałowej rozgrywce właśnie Rafałowi Paczesiowi.

Poległam zupełnie na występie Antoniego Gorgonia Gruchy, czyli Damiana Kubika. Rozumiem założenia kreowania tej postaci, ideę i całość robi wrażenie swoją spójnością i konsekwencją, ale jednak nie jestem w stanie tego strawić estetycznie. W przypadku postaci Antoniego czuję się rozdarta wewnętrznie między moim uznaniem dla kreacji aktorskiej, bo Damian Kubik świetnie wchodzi w tę rolę, a tym, jak odbieram to od strony artystycznej. W kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich taki kandydat, jak Antoni Gorgoń Grucha, może odnaleźć wielu zwolenników. Jednak ja zachowam stanowisko neutralne.

Najbliższy moim gustom był występ Ścibora Szpaka. On na pewno ma własną planetę, a może i całą galaktykę. Kto inny wpadłby na mordercze kwiaty, stosowane przez SS, watykańską edycję Power Pointa, kotarynkę, czy wykorzystanie postaci Marii Curie w reklamie (anty)społecznej? Te spektakle chyba nigdy mi się nie znudzą. Szczerze mówiąc marzy mi się jednak program Ścibora w wersji bardziej klasycznej, bez tej całej elektroniki, bo chociaż połączenie prezentacji multimedialnych z grą na scenie bywa naprawdę piorunujące, to kiedy pojawiają się problemy techniczne, powstają sztuczne dłużyzny, co może psuć odbiór komuś, kto widzi te skecze po raz pierwszy. Bardzo żałuję, że Ścibor Szpak nie przeszedł do dalszego etapu konkursu, bo wart jest prezentowania się przed jak najszerszą publicznością.

24.04.2015, 17.00
Konkurs Piosenki PAKI
Świerszczychrząszcz i Muzikanty, Mieszko Minkiewicz, Ścibor Szpak, Róbmy Swoje
Prowadzenie: Tomasz Jachimek

Wreszcie! Piosenka kabaretowa ma swoje miejsce w konkursie PAKI. Całe szczęście, bo piosenka w kabarecie jest od samiutkiego początku i brakowało mi zaznaczenia jej obecności na PACE. Tymczasem udało się zorganizować już po raz drugi konkurs piosenek PAKI. W finale konkursu znalazły się cztery podmioty artystyczne: Kabaret Róbmy Swoje z „Przyśpiewkami biurowymi”, Ścibor Szpak z piosenką o obrażaniu uczuć religijnych, Mieszko Minkiewicz (Kabaret Inaczej) z utworem „Gdyby nie ty” oraz Kabaret Świerszczychrząszcz i Muzikanty z „Terrorystyczną Listą Przebojów”.

Ogólnie wszystkie prezentacje podobały mi się, bo po prostu kocham piosenki kabaretowe, a najbardziej te autorskie i z dobrym tekstem. I o ile nawet przypadła mi do gustu forma występu Świerszczychrząszczy i Muzikantów, to jakoś w warstwie muzyczno-tekstowej nie byłam specjalnie zachwycona. Sam projekt połączenia kabaretu znanego dotąd głównie z pantomimy, z zespołem muzycznym, jest interesujący i założę się, że we własnym repertuarze ten występ byłby dużo lepszy. Potencjał jest ogromny, brzmiało to całkiem dobrze, było zabawne, ale chyba jednak dla mnie całość była zbyt mocno oparta na coverach. Nie uważam, że robienie coverów jest złe, bo jeśli ktoś potrafi zrobić je całkiem po swojemu, to może stworzyć zupełnie nowy utwór, niemniej jednak to konkretne wykonanie niespecjalnie zapadło mi w pamięć.

Piosenka Mieszka Minkiewicza, „Gdyby nie ty”, to w zasadzie ballada miłosna, tyle, że o zabarwieniu kabaretowym. Ta prezentacja już była bardziej w moim guście, z dobrym tekstem, lekkim mrugnięciem w stronę widza, zagrana na gitarze – a że jeszcze wykonawca był spowity w czernie, to wyszła z tego taka piwniczna, kawiarniana piosenka w stylu lekko krakowskim. No i te okulary i fryzura – wczesny Turnau, jak nic. Staram się unikać takich porównań, ale ten obrazek sam się zjawił przed oczyma duszy mojej. To po prostu dobra piosenka i dobry występ.

Jako trzeci wystąpił Ścibor Szpak, któremu gościnnie towarzyszyli: Maciek Kwiatkowski (wokal), Magda Ślósarz (skrzypce) i Muzzy (klawisze). Jak dla mnie to wykonanie rozbiło bank – najlepsza wersja piosenki o obrażaniu uczuć religijnych, jaką do tej pory słyszałam. I chociaż utwór opowiadał o zjawisku negatywnym, był nadzwyczaj pozytywny w przekazie. Może i jestem mało obiektywna w tym akurat przypadku, ale po prostu od dawna uwielbiam tę piosenkę i każde jej kolejne wykonanie witam z dziką radością. W zasadzie nie ma dla mnie większego znaczenia, czy jest wykonywana solo z gitarą, przez autora, czy z pomocą, chociaż na pewno jednoosobowy chór gospel, w wykonaniu Maćka Kwiatkowskiego, i muzyczna ilustracja Muzzyego i Magdy Ślósarz stanowią dodatkowy smaczek i podkreślają charakterność tekstu.

Ostatni zaprezentował się Kabaret Róbmy Swoje z „Przyśpiewkami Biurowymi”. Zespół „Kserowianki” daje radę. Ile razy słyszę tę serię krótkich utworów, uderza mnie, jak świetnie brzmią głosy wykonawców a capella. Podoba mi się również nawiązanie do twórczości ludowej i obfite cytaty muzyczne z tejże. Częściowo rozumiem więc decyzję Jury o przyznaniu pierwszej nagrody temu Kabaretowi, jednak, jak już pisałam, moje serce skradł występ Ścibora Szpaka. Niemniej jednak było to dobre wystąpienie. Róbmy Swoje muzycznie jeszcze nigdy mnie nie zawiedli – jeśli ktoś chce posłuchać dobrych piosenek kabaretowych, powinien wybrać się na ich spektakl.

Ta część konkursowa była dla mnie zdecydowania za krótka – piosenka kabaretowa to coś, czego nigdy nie mam dosyć. Polecam – zwłaszcza jeśli są to utwory autorskie, bo w tej najmniejszej chyba formie scenicznej można zamknąć cały świat i zaprezentować jako osobny mini-show. No i czekam z niecierpliwością na kolejną odsłonę konkursu piosenek PAKI.

24.04.2015, 17.00
Gra o Tron, cz. I
Nic Nie Szkodzi, Szymon Łątkowski oraz Fair Play Crew
Prowadzenie: Tomasz Jachimek

Zaraz po Konkursie piosenki przeszliśmy do pierwszej części zmagań finałowych przeglądu. Jako pierwszy wystąpił Kabaret Nic Nie Szkodzi z programem „Hej ho, patologio!”. Przyznaję, przy półfinałach miałam wątpliwości co do własnego zdania na temat tego programu. Miałam poczucie, że ta grupa jest zbyt perfekcyjna, by uczestniczyć w konkursie, zbyt dobra aktorsko, technicznie, jest bardziej grupą teatralną niż kabaretową. Ale potem pomyślałam o kabarecie Macież, który zajmował się podobną tematyką i również był mocny aktorsko, a zachwycił mnie, jeszcze jako wyłącznie widza kabaretowego. Wyłączyłam więc tego typu analizowanie i skupiłam się na odbiorze.

Program zaprezentowany na PACE był świetny. Podejmujący trudną tematykę ze strefy tabu, rzeczy, o których się nie rozmawia, lub stosuje się wobec nich hiperpoprawność polityczną, albo takie, które po prostu na co dzień wypieramy z własnej świadomości. Niewiele znam grup, które śmieją się np. z niepełnosprawności, tzn. może nie tyle z niepełnosprawności, co z podejścia społeczeństwa do tego tematu (w zasadzie to przychodzi mi na myśl tylko kabaret Drzewo A Gada). Można by wręcz pokusić się o pytanie, czy tytułowa patologia znajduje się w tych tematach tabu, czy naszym do nich stosunku? Przyznaję jednak, że na ostatnim Podgórku ten program zrobił na mnie większe wrażenie (chociaż był grany w nieco innym składzie, nie wiem czy doczekam się go w pełnej obsadzie), pewnie dlatego, że widziałam go po raz pierwszy.

Jako drugi tego dnia wystąpił solista, Szymon Łątkowski, z programem „Sam przeciwko Polsce”. Nie wiem dlaczego, ale ten program podobał mi się bardziej podczas Półfinałów PAKI, chociaż widziałam wtedy tylko jego fragmenty. A może właśnie dlatego? Bo ogólnie rzecz ujmując całość technicznie była bez zarzutu, podana w ciekawej formie, ale jeśli chodzi o żarty, trafiały do mnie tylko pojedyncze scenki. Było kilka mocniejszych momentów, ale ogólnie to nie mój typ, może zbyt dużo dosłowności, gry stereotypami? Nie do końca potrafię powiedzieć, co mi zgrzytało w tym programie, bo uważam, że był dobrze zagrany i przygotowany. Chyba po prostu nie zaiskrzyło.

Ostatnia grupa tego dnia wywołała w naszym „redakcyjnym” gronie dyskusję – czy można zaliczyć do grona kabareciarzy grupę taneczną? Pytanie brzmi: dlaczego nie? Granice definicji tego, czym jest kabaret, są dzisiaj bardzo płynne, skoro obok siebie w jednym konkursie do boju stają: reprezentanci Stand-up’u, one-man-show, zespół muzyczny, kabaret oparty na klasycznych skeczach, itp. A wiemy, że i pantomima ma się całkiem nieźle. Dlaczego by więc nie zaliczyć do grona kabaretowego zespołu tanecznego? „Amatorologia” w wykonaniu Fair Play Crew niepozbawiona jest cech, które z reguły przypisuje się kabaretowi, zwłaszcza komizmu. Jednak dla Fair Play Crew ta „kabaretowa” działalność jest czymś dodatkowym, nie celem samym w sobie. I chociaż show było przyjemne w odbiorze, no już dobrze – napiszę to: zwłaszcza wizualnie, i na pewno podobało się publiczności (czego dowodem Nagroda Publiczności), to w moim odczuciu jednak przyznanie pierwszego miejsca to za dużo w tym przypadku. Ale na pewno warto ten program zauważyć i polecić.

25.04.2015, 18.00
Gra o Tron, cz. II
Laureat WOSZ – Rafał Pacześ, Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą, Kabaret Inaczej, Karol Kopiec
Prowadzenie: Tomasz Jachimek

W drugim dniu zmagań finałowych 31. PAKI Pierwszy wystąpił laureat Wieczoru Ostatniej Szansy, czyli Rafał Pacześ, o którym pisałam przy okazji WOSz, więc teraz go pominę.
Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą zagrała jeden ze swoich lepszych koncertów, przypieczętowawszy go wielkim finałem (Ha! Już piszę tę nazwę z pamięci. Gdzie te czasy, gdy musiałam zerkać do ściągi?). „Kuźnia” jest coraz lepsza, forma ewoluuje, zapowiedzi piosenek zamieniają się w mini skecze, całość wygląda naprawdę zgrabnie, choć pewnie można by ją dopracować od strony gry aktorskiej. Ale nie traktowałabym tego, jako palącej potrzeby, bo tak, jak było na PACE, jest uroczo. No i oczywiście, jeśli mowa o samej stronie muzycznej, jak zwykle byłam usatysfakcjonowana i zauroczona. A jeśli dodać do tego finał z gromadą „kosmitów” na scenie, bańkami mydlanymi, fajerwerkami z konfetti, to otrzymujemy wydarzenie, które długo zostaje w pamięci.

Moim trzecim mocnym typem tych finałów, obok SMKKPMzO i Nic Nie Szkodzi, był Kabaret Inaczej. I tutaj również się nie zawiodłam. Jeśli miałabym komukolwiek przyznać Grand Prix – to właśnie im. To, co działo się na scenie, wyglądało jak relacja z halucynacji wdychającego nieznanego pochodzenia opary hipisa-artysty. Koń-mnich, Dżinsowa Wróżka (Zubi – rola oskarowa!), galeria obrazów, gadające meble, wszędobylski Wally… To już nawet nie inny świat, tylko inna galaktyka! Gdyby jeszcze były tam piosenki, to byłby dla mnie idealny program kabaretowy.

Na zakończenie wieczoru wystąpił kolejny solista, Karol Kopiec. Jak już wspominałam, Stand-up to zupełnie nie moja bajka, natomiast ten warszawski artysta nie jest typowym Stand-up’erem. Owszem, jeśli mowa o formie tego wystąpienia, była ona Stand-up’owa, ale w treści to kompletnie inny sposób myślenia, bardzo charakterystyczny, rozpoznawalny, taki, który kojarzę tylko z tym wykonawcą i jest to całkiem miłe skojarzenie. Karol Kopiec jest chyba jedynym Stand-up’erem, który w ogóle nie przeklina na scenie, przynajmniej ja nigdy go na tym nie złapałam, a pierwiastek niezwykłości jest w stanie odnaleźć nawet w żulu czy dresiarzu. Skojarzenia, którymi się posługuje budując monologi, są czasem absurdalne, ale zadziwiająco logiczne. I przy tym wszystkim jest po prostu zabawny. Nie do końca czuję formę, w której to wszystko jest podawane, ale ogólnie występ był całkiem dobry.

Część konkursowa Finałów 31. PAKI podobała mi się najbardziej z całego festiwalu – było różnorodnie, dobrze wiedzieć, że środowisko kabaretowe rozwija się w różnych kierunkach. Z werdyktem Jury w zasadzie się nie zgadzam, więc po prostu pominę tę część, mamy do niego osobny komentarz – tutaj chciałam jedynie zaznaczyć obecność kabaretów konkursowych i podkreślić ich wagę, bo to dzięki nim zebraliśmy się na cztery dni kabaretowego świętowania w krakowskiej Rotundzie i Kijowie. Drodzy Widzowie – nie bójcie się nowości w kabarecie, chodźcie na przeglądy i festiwale, poza telewizją też jest życie na scenie czy estradzie!

PAULINA JARZĄBEK

PS: Polecamy również filmik z odczytania werdyktu przez przewodniczącego Jury 31. PAKI, Dariusza Kamysa, oraz werdyktu kabaretów konkursowych oceniających pracę Jury przez przewodniczącego Artura Jóskowiaka (mistrzostwo!). Obydwa nagrania są autorstwa Lubię Kabaret.