Archiwa tagu: Kabaret Hrabi

Kabaret Hrabi „Tak, że o” [recenzja]

m

W Dobczycach i Gorlicach, w dniach 11 i 12 grudnia 2017 roku kabaretu Hrabi zaprezentował program „Tak, że o”. Był to historyczny moment, ponieważ tymi dwiema prezentacjami, grupa zakończyła występy z tym programem. W całości miałam okazję oglądać występ w Dobczycach. Publiczność i ja bawiliśmy się świetnie, ale z tego co słyszę, to mieszkańcy Gorlic również. 😉 Zapraszam Was na kilka moich przemyśleń związanych z tym wydarzeniem.

Na początek kabaret przywitał się z publicznością i zrobił mini zapowiedź konferansjerską, dotyczącą całego programu, który, jak poinformowali kabareciarze, jest programem klasycznym. O co chodzi? A o to, że jak jeden skecz nie wiąże się z drugim, to jest klasyka. Ponadto widzowie mogli dowiedzieć się, na jakie typy dzielą się konferansjerzy. Uczestniczyli w nim wszyscy członkowie kabaretu. Co najbardziej mnie rozśmieszyło, to suchar opowiedziany przez Bajera (może dlatego, że mam słabość do… sucharów :P), a brzmiał on następująco: „Jak się nazywa dziecko krowy? Pokrowiec”.

Program rozpoczął klasyczny skecz „Przychodzi baba do lekarza”, z którego widzowie dowiedzieli się, że najlepszym lekiem na stany zapalne jest mokre drewno. Widziałam go już w telewizji, jednak na żywo bardziej mnie śmieszył.

25359917_1562073257193001_1118940834_n

W programie nie zabrakło także tematu relacji małżeńskich/partnerskich/sąsiedzkich, otyłości, spostrzegania zawodu komornika i pracownika ZUS-u czy trudów zdawania egzaminów na studiach. Ponadto kabaret wplótł w program sporo piosenek, które były na bardzo dobrym poziomie. Zazwyczaj bowiem piosenki kabaretowe nie śmieszą tak bardzo jak skecze, a przynajmniej mnie. Na występie kabaretu Hrabi pozytywnie się zdziwiłam, ponieważ piosenki, które wykonywali wszyscy członkowie grupy, były śmieszne, nie tyle jeśli chodzi o warstwę tekstową, a o sposób ich wykonania. Oprócz tego wpadały w ucho, były skoczne, żywe, aż chciało się wstać i tańczyć! Co mi się jeszcze najbardziej podobało, to użycie innych instrumentów niż klawiszy. W piosenkach wykorzystywane były marakasy (jeden z nich podczas występu nieszczęśliwie wypadł z rąk Aśki i rozbił się na trzy części, ale za to Gwiazda Bez Przesady miała co zamiatać ;)), bongos, gitara oraz część perkusji. Nadało to piosenkom wyrazistości.

25360590_1562073260526334_564546063_n

Generalnie nie chciałabym Wam streszczać całego programu, bo naprawdę jest świetny, dlatego tak pobieżnie przytaczam niektóre smaczki z programu. Zachęcam do kupienia płyt lub obejrzenia „Kabaretu na żywo”, gdzie jeden odcinek w całości był poświęcony temu programowi.

Kabaret Hrabi niezmiennie od kilku lat jest w dobrej formie i robi naprawdę dobrą kabaretową robotę! Co zasługuje na wielką pochwałę, to interakcja z publicznością. Artyści świetnie rozumieją się z widzami, wciągają ich w swój świat, żywo reagują na sugestie i chętnie improwizują. Pokazuje to jakimi fachowcami są w swojej dziedzinie. Ponadto umiejętnie używają rekwizytów, co dodatkowo urozmaica skecze. Kolejnym pozytywnym aspektem jest to, że kabaret angażuje wszystkich członków kabaretu, mniej więcej w takim samym stopniu. Nawet Lopez częściej wychodzi zza klawiszy niż parę lat temu! Mocną osobą w grupie jest Aśka, rewelacyjnie bawi się słowem i parodiuje codzienne zachowania zwykłych ludzi, co, uważam, jest sztuką dość trudną. Przyznam, że mogę przewidzieć niektóre jej powiedzenia i zachowania, przez co to co się dalej stanie jest dla mnie oczywiste. No, ale taki ma styl, za to ją ludzie kochają, więc nie należy się dziwić, że często to stosuje.

25323741_1562073267193000_8981605_n

Tyle z moich przemyśleń. Ogólnie całość oceniam bardzo dobrze, bawiłam się świetnie, a wieczór zaliczam do jak najbardziej udanych. Śmiem twierdzić, że nie tylko ja tak uważam, bowiem cztery bisy są chyba tego potwierdzeniem?

ANETA TABISZEWSKA

Reklamy

Jesień w twórczości (nie tylko) kabaretowej [zestawienie]

Jesienne utwory

Marcin przygotował dla Was zestaw utworów na jesienną porę. Zapraszamy!

Jesień puka do naszych okien. Jest to czas kojarzony z przemijaniem, smutkiem, nostalgią czy zadumą. Jednak trzecia pora roku ma też swoje pozytywne strony, np. barwne liście mieniące się w kolorach Słońca. Czym jest jesień dla artystów kabaretowych i autorów tekstów piosenek? Zapraszam do zapoznania się z poniższym krótkim zestawieniem.

Wrzesień to miesiąc, w którym młodzi ludzie rozpoczynają naukę w szkołach. Grupa Teatralna Mumio w utworze Jesień zwraca uwagę na pewien fakt – spadające liście mogą być zbierane przez uczniów w celu uzyskania pozytywnej oceny. I choć mijają lata, kontakty z dziećmi w wieku szkolnym wskazują, że jest to tradycja nadal praktykowana. Posłuchajcie wersji z ostrołęckiej OSPY. Nostalgicznie, co?

Krótsze dnie i dłuższe wieczory sprawiają, że stajemy się marudni. Stan ten potęgują długotrwałe ulewy. Dariusz z Kabaretu Hrabi w Piosence płaczliwej udowodnił, że jest mistrzem w narzekaniu na trzecią porą roku. Przed Państwem kwintesencja jesiennego marudzenia! Zobaczcie nagranie tej piosenki z 26. PAKI.

Zastanawiacie się pewnie, co jeszcze można robić jesienią? Odpowiedź jest bardzo prosta – czekać! Tylko na co? Jeremi Przybora i Kalina Jędrusik sugerują, że mężczyźni powinni wypatrywać przyjścia Jesiennej Dziewczyny. Tej z chryzantemami. A na kogo mają czekać panie?

Ta pora roku to również czas, w którym wspominamy bliskich zmarłych. Artur Andrus w wierszu Na każdym liściu komunikat… zachęca, aby chodzić na cmentarze, ponieważ chroni to od ciężkich chorób serca, pychy i niepokory. Cenna wskazówka. Ciekawe, co Wy wyczytacie z jesiennych liści? Tekst Artura Andrusa możecie przeczytać tutaj.

Agnieszka Osiecka w piosence Zaszumiało jesienią przypomina, że nie ważne, czy jesień nas wiatrem zawieje, czy smutkiem zadławi, czy może przyjaznym odezwie się świerszczem to od nas tak naprawdę zależy, jaka ona będzie i jak ją spędzimy.

Mam nadzieję, że ten krótki zestaw jesiennych utworów zbytnio Was nie przygnębił i pokazał, że trzecią porę roku można postrzegać w wielu barwach, najlepiej optymistycznych. Znajdźcie swoją paletę i cieszcie się jesienną twórczością.

MARCIN CHUDOBA

Bogactwo kabaretowej muzyki na pięciu płytach

Piosenki Kabaretowe.png

Stowarzyszenie PAKA po raz kolejny organizuje konkurs piosenek. Drugi etap piosenkowych zmagań otwiera Półfinały 33. EDF PAKI. Jest to ta część konkursowa, na którą czekam najbardziej. Jestem ciekawa nowych piosenek w branży kabaretowej, bo ta dziedzina kabaretowej twórczości daje naprawdę szerokie pole manewru dla twórców. Z piosenką kabaretową jest jak z piosenka aktorską: w zasadzie odpowiednie wykonanie i kontekst z każdego utworu słowno-muzycznego może uczynić piosenkę kabaretową. To zagadnienie opisałam już szerzej w innym artykule, więc jeśli interesuje Was ten temat, możecie poczytać o nim na naszym blogu.

Tymczasem chciałabym się z Wami podzielić ulubionymi płytami z piosenkami kabaretowymi. Z mojej kolekcji wybrałam pięć wydawnictw. Każdy z tych zbiorów nagrań jest inny, zrealizowany w innej stylistyce, przez różnych wykonawców. Łączy je dbałość o tekst, równowaga między zabawą i powagą oraz znakomita interpretacja. Sprawdzą się także u wielbicieli dobrej piosenki w ogóle, bo te płyty po prostu bardzo dobrze brzmią. Słucha się ich z prawdziwą przyjemnością i myślę, że wielu osobom mogą się spodobać zwyczajnie jako interesujące utwory muzyczne. Wśród płyt, które wybrałam, są cztery krążki konkretnych grup kabaretowych (lub quasi-kabaretowych) i jedna składanka. Dokonanie tego wyboru nie było zbyt łatwe, ale ten artykuł musi mieć jakieś zakończenie, więc ostatecznie skupiłam się na pięciu płytach, których słucham najczęściej.

Kabaret Hrabi, Pienia i jęki, 2011

To właściwie zapis koncertu Pienia i jęki – Hrabiego piosenki, zrealizowanego w studio im. Agnieszki Osieckiej w radiowej Trójce. Jest to przekrój przez piosenkową twórczość kabaretu Hrabi. Song porzuconej, w którym Joanna Kołaczkowska robi zawodzące wyrzuty Andrzejowi, kojarzy chyba każdy, to już klasyk. Poza tym w podróży przez krainę pień i jęków spotkamy pewnego łysego pana, sklerotyka, uroczego małpoluda, ciężarną, ryczącego Lopeza. Są tutaj klimaty krakowskie, piosenka erotyczna a nawet pieśń o podatku VAT.

Grupa Rafała Kmity, Aj waj! czyli piosenki z cynamonem, 2010

Przepięknie wydana płyta z piosenkami ze spektaklu Aj waj! czyli historie z cynamonem. Śliczne teksty Rafała Kmity z muzyką Bolesława Rawskiego opowiadają historie o świecie, którego już nie ma, a być może, nigdy nie istniał. O świecie z pogranicza jawy i snu, prawdy i fantazji. Cudownie słucha się tych barwnych historii, zwłaszcza, że wykonują je wspaniałe głosy: Sonia Bohosiewicz, Tadeusz Kwinta, Andrzej Róg. A wszystko to z nutką cynamonu.

Kabaret Róbmy Swoje, Róbmy Swoje Piosenki, 2015

Co prawda forma nie jest najważniejsza, ale muszę i tutaj wspomnieć o przepięknej grafice, której autorką jest Karolina Stawarz. Wiele utworów z płyty znajdziemy także w programie Biuroza. Bo o takim świecie opowiadają nam te piosenki. O rzeczywistości korporacji. Myślę, że można by tu mówić o poezji codzienności, oczywiście z wyraźnym mrugnięciem w stronę odbiorcy. Dobra, dopracowana płyta. Więcej na jej temat pisałam przy okazji recenzji z premiery tego wydawnictwa w Kinoteatrze Wrzos.

Kabaret Moralnego Niepokoju, Piosenki czyli walizki pełne wody, 2008

Płyta utrzymana w stylu retro. Tutaj towarzyszyć nam będą klimaty międzywojennych kabaretów i teatrzyków rewiowych. Smutne piosenki o durnej miłości, piękne tragedie, hydraulik-poeta i księżyc wycięty ze złota – takie obrazki opisywał niegdyś Kabaret Moralnego Niepokoju. Delikatnie, lirycznie i uroczo. Te piosenki brzmią tak, jakby pomyliły epoki i przeniosły się w nasze czasy wprost z dwudziestolecia międzywojennego.

Piosenki Przeglądów Kabaretów PaKA. The best of PaKA 1985-2003, 2004

Tę płytę zostawiłam na koniec, bo w zasadzie jest to niemal dwudziestoletni przekrój przez kabaretową scenę muzyczną. Piosenki Konia Polskiego, kabaretu Fajf, Czystych Jak Łza, Czerwonego Tulipana, Hi-Fi, Potem, Aleksandra Grotowskiego i Małgorzaty Zwierzchowskiej… A to tylko kilka przykładów. W tym dwupłytowym wydawnictwie zaklęto spory kawałek kabaretowej historii.

Tym samym chciałabym zaznaczyć, że piosenka kabaretowa ma ogromne znaczenie dla całej twórczości kabaretowej. Piosenkę też najłatwiej wnieść w życie codzienne. Wynieść z sali i ponieść na ustach w świat. Zauważcie, że często powtarzamy szlagworty piosenek kabaretowych, czasem nie zdając sobie nawet sprawy, skąd pochodzą: “Czy pani Marta jest grzechu warta?”, “Chciałabym a boję się”, “Bo ja jestem proszę pana taka mala”, “Ta mała piła dziś i jest wstawiona”, “A uszy miał ogromne muskularne”, “Lecz jaka piękna tragedia”, “Po prostu zrób kabaret”, “Róbmy swoje…”, “Jesteś najpiękniejsza na całej kolonii”… Znacie?

Może konkurs piosenek organizowany przez Stowarzyszenie PAKA jest jakimś sposobem na powrót do korzeni kabaretu. Oczywiście odświeżonych i zaserwowanych współcześnie, ale takich dających solidną podstawę pod prawdziwą sztukę. No, może jednak bardziej kiełków. Świeżutkich, piosenkowych kiełków kabaretowych. Przytoczone wyżej przykłady płyt kabaretowych pokazują bowiem, że w piosence kabaretowej tkwi ogromna siła i potencjał.

PAULINA JARZĄBEK

Kabaret Hrabi w programie „Cyrkuśniki” [relacja/recenzja]

CO?

„Cyrkuśniki”

KTO?

Kabaret Hrabi

KIEDY?

17.12.2016 r., 17:00 i 20.00

GDZIE?

Krakowski Teatr Variete

Buty klauna, dyskotekowa kula i rękawice bokserskie – takie oderwane od rzeczywistości elementy scenografii przywitały publiczność po wejściu na widownię Krakowskiego Teatru Variete. Sami wykonawcy przedstawili się wychodząc na scenę z mniejszymi lub większymi pluszowymi rybami, które uznali za konieczny, lecz niewytłumaczalny rekwizyt. Mowa o Kabarecie Hrabi, który 17 grudnia o godzinie 17:00 i 20:00 przedstawił swój najnowszy program, „Cyrkuśniki”.

Artyści w opisie programu odwołują się do sytuacji sprzed lat, kiedy to Dariusz Kamys po wejściu do sklepu spożywczego usłyszał „Patrzcie, idzie nasz miejscowy cyrkuśnik!” W związku z tym nowy program określa hasło: „Cyrkuśniki – Aktorzy na usługach publiczności. Wszystko dla niej. Hrabi do usług.”

Zważając na organizacyjne obowiązki nie mogłam w całości obejrzeć programu i na jego obraz składa się zlepek spektakli z godziny 17:00 i 20:00. Mimo to mogę bez zawahania polecić „Cyrkuśników” każdemu, kto ma ochotę na odprężenie i trwający blisko 2,5 godziny nieustanny śmiech.

To, co na pewno wysuwa się na pierwszy plan, to ciągła interakcja z publicznością. Jest to nieodłączny element programów Hrabi, jednak wydaje mi się, że w przypadku „Cyrkuśników” wkład odbiorców jest jeszcze bardziej istotny. Nie chodzi tutaj jedynie o skecze, w których przypadkowo wybrany widz wciela się w rolę kochanki/kochanka czy matki, ale o krótkie wyjścia z sali, które były impulsem do zagrania improwizowanego skeczu czy piosenki. Wszystko w trosce o widza, aby mógł zobaczyć cały program i nic nie umknęło jego uwadze. Stąd m.in. skecz o grafiku, który będąc na wyspie chciał upiec ciasto.

Różnorodność poruszanych zagadnień sprawia, że ciężko jest mi określić jednoznaczną tematykę programu. Górowały na pewno relacje między kobietą i mężczyzną. Nie zabrakło postaci teściowej, a także głosu męskiej części kabaretu nawołującej do sprzeciwu wobec wykorzystywania mężczyzn przez kobiety. Jednak w mojej pamięci najbardziej utkwił skecz przedstawiający, jaki związek ma spóźnienie pociągu z potencjalnym rozpadem małżeństwa. W skrócie – czasami można wrócić do własnego domu w nieodpowiednim momencie..

Hrabi nie byliby sobą, gdyby nie zachwycili mnie muzycznie. W każdym programie znajdzie się choć jedna piosenka, której z wielką przyjemnością posłuchałabym kolejnych kilka lub kilkanaście razy. Nie wiem, jaką liczbę piosenek zakłada się w „Cyrkuśnikach” (dla mnie zawsze będzie ich za mało), ale na szczęście miałam okazję usłyszeć tę o prostytutce i od wyjścia z teatru gra ona w mojej głowie. Elementy muzyczne zawierał również skecz przedstawiający próbę chóru, podczas której Łukasz Pietsch instruował swoich kolegów, jak powinni interpretować piosenkę, a także kiedy wejść w odpowiedni dźwięk. Jak można się domyślić jednym wychodziło to lepiej, drugim gorzej.

Jak przystało na nazwę programu, „Cyrkuśniki”, pojawiła się także postać maga / iluzjonisty, w którą wcielił się Tomasz Majer. Mniej wymagające sztuczki nie okazały się problemem, jednak związanie sznurkiem i łańcuchem okazało się zbyt kłopotliwe i artysta wyjechał ze sceny na przyniesionej przez swoich kolegów podkładce. Na szczęście dwa skecze później pokazał się publiczności już bez łańcucha.

Zwieńczeniem wieczoru w obu przypadkach był bis, który przyjął postać gry improwizowanej. Spośród sugestii publiczności wybrano 3 powody dla których Tomasz Majer spóźnił się do pracy. Prezentowanie sytuacji powierzono Dariuszowi Kamysowi, a nie było łatwo. Jednym z powodów było obniżanie wieku emerytalnego, drugim urodzenie się bliźniaczek afroamerykańskich, a trzecim spotkanie Artura Żmijewskiego, któremu chciano się wyspowiadać. Nie lada zadanie, ale po dłuższym czasie zakończone sukcesem.

Podsumowując moje przemyślenia i spostrzeżenia pozostaje mi tylko polecić obejrzenie nowego programu Hrabich. Dobra zabawa gwarantowana, czego potwierdzeniem były wychodzące z sali roześmiane tłumy.

AGATA NOWAKOWSKA

Małopolskie Festiwale Kabaretowe [cz. IV]

Grafika

W kolejnej części będzie o nieco innym festiwalu, ale miejsce pozostaje to samo. Zadomowiłam się w Rotundzie na dobre ze swoim cyklem, więc jeszcze trochę tu pobędziemy. 😉

MAŁOPOLSKA NOC KABARETOWA

Organizatorem tego wydarzenia, jak można się domyślić, jest Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA. Spróbujmy rozłożyć nazwę na czynniki pierwsze. Małopolska, to wiadomo, bo festiwal odbywa się w sercu Małopolski. Noc jest czasem odpoczynku. Kabaret to porządna dawka śmiechu, a co za tym idzie oderwania się od bieżących spraw. To wszystko daje nam mieszankę totalnego relaksu i odprężenia! I tak właśnie czuje się publiczność Małopolskich Nocy Kabaretowych. 😉 Do tej pory odbyły się trzy edycje tej imprezy.

MNK

Pierwsza edycja miała miejsce 8 listopada 2011 roku. Składała się z trzech części: Pytania Niekontrolowane, gdzie owe pytania można było zadać wykonawcom w Kabaretowej Cafe, przy kawie lub jak kto woli bardziej wysokoprocentowym napoju; druga część odbyła się w słynnej klimatyzowanej sali, wystąpił Zenon Laskowik wraz z Kabareciarnią z programem Tego jeszcze nie było; trzecia część miała miejsce w Klubie Żaczek, gdzie pojawiła się czołówka polskiego stand-upu, czyli Abelard Giza, Kacper Ruciński i Katarzyna Piasecka z programem „Stand-up bez cenzury”. Każdy fan kabaretu mógł znaleźć coś dla siebie.

Druga edycja odbyła się 6 listopada 2012 roku. Było to wyjątkowe wydarzenie, bowiem świętowaliśmy na nim 50-tkę Piotra Bałtroczyka. A wiadomo, że jak świętować to z rozmachem. 😉 Na scenie oprócz Jubilata, wystąpili także Ireneusz Krosny i Kabaret Młodych Panów. Dzięki tej imprezie jesień nie była aż tak przygnębiająca.

Trzecia edycja miała miejsce w dniach 21-23 października 2013 roku. Przez całe trzy dni trwania festiwalu mogliśmy podziwiać skecze Kabaretu Hrabi. W pierwszym dniu widownia mogła zapoznać się z programem „Co jest śmieszne” z gościnnym udziałem Kabaretu ADIN. Drugi dzień festiwalu przebiegł pod kątem ulubionych skeczy samej grupy artystycznej, czyli program „Lubię to”. Zatem publiczność mogła dowiedzieć się, co najbardziej przypadło do gustu artystom, ze swojej dotychczasowej twórczości. Trzeci dzień to program „Gdy powiesz: Tak” z gościnnym udziałem Mariusza Lubomskiego (muzyk, zaliczany do wykonawców piosenki autorskiej).

Nie mam informacji dlaczego na trzech edycjach poprzestano i czy w przyszłości będą kolejne.

Tak jak wspomniałam we wstępie jest to nieco inny festiwal, nie ma rywalizacji konkursowej, jakiegoś głębszego celu. Po prostu ten festiwal stawia na dobrą rozrywkę. Rozrywkę na wysokim poziomie. I to mu niczego nie ujmuje, bo też jest ważne, by człowiek mógł się odprężyć i oderwać od codzienności.

ANETA TABISZEWSKA

Muza Podkasana. O Niegrzecznym Kabarecie [cz. V]

MUZA PODKASANA. O NIEGRZECZNYM KABARECIE

V Scenariusz jak na erotyk – o parodii

Moulin_rouge_La_Goulue

Plakat Toulouse Lautreca reklamujący Moulin Rouge.

Omawianie wątków erotycznych we współczesnym kabarecie jest nieco ryzykowne, zważywszy na poziom bezpośredniości przekazu, jaki pojawił się wraz z wtargnięciem kabaretu na wielkie sceny plenerowych imprez. Niemniej jednak wciąż jeszcze można odkryć i tutaj bardziej parodystyczne niż grubiańskie podejście do tematu. Na zakończenie cyklu o naszej Podkasanej Muzie kilka przykładów kabaretowego repertuaru lekkich obyczajów, które nie przyprawiają o ból głowy.

Jeśli drzemie w Was szperacz, to jesteście w stanie znaleźć naprawdę sporo pozytywnych propozycji w tej dziedzinie, zarówno skeczowych, jak i piosenek. Pozwólcie, że ja skupię się na tych drugich.

Kabaretowe pościelowy

Tytuł tego artykułu zaczerpnęłam z piosenki Kabaretu Hrabi, zatytułowanej po prostu Erotyk. Nastrojowa muzyka i gęstniejąca atmosfera tekstu zostały tutaj przełamane zwykłym katarem. Niemniej jednak duet Joanna Kołaczkowska i Łukasz Pietch, wspomagany męskim dwugłosem Dariusza Kamysa i Tomasza Majera nastraja samym brzmieniem. Obcokrajowcy może by nawet tego kataru nie zauważyli. Piosenka jest zabawna i nieco kiczowata, ale przyjemna dla ucha. Oryginału posłuchacie na płycie CD Pienia i Jęki. Można u Hrabich znaleźć więcej takich smacznych kąsków.

W Krakowie też nie brakuje podobnej twórczości na niezłym poziomie. Piosenka Erotyczna Kabaretu PUK, zresztą z programu o wdzięcznej nazwie JEBUDU, nie owija w bawełnę. Agata Słowicka wczuwa się w rolę w tym wokalnym popisie, tworząc jednoosobową, kabaretową scenkę dla dorosłych. I to jak! Jest to jedna z moich ulubionych piosenek z repertuaru krakowskich artystów. Polecam również cały „niegrzeczny” program tego kabaretu.

Przaśne inspiracje

Obok takich wzorowanych na poezji erotyczno-miłosnej wyznań, rysuje nam się drugi, oparty na twórczości ludowej. Tutaj przoduje Kabaret Moralnego Niepokoju, który klimat ludowego przeboju odtworzył m.in. w piosenkach Przeleć mnie w koniczynie oraz Krystyna i Zbigniew.

Szczególnie urzeka mnie interpretacja Katarzyny Pakosińskiej w Przeleć mnie w koniczynie, zwłaszcza w zwrotce o pani śpiewającej „z bułką w zębach”. To były czasy! Dygresja: moja babcia należy do koła gospodyń wiejskich, więc trochę tego repertuaru, chcąc nie chcąc (bardziej to drugie), liznęłam. Co tam się działo! (W repertuarze, nie w kole.) Koniec dygresji. Pamiętajcie, ta piosenka przyczepia się na długo, więc uważajcie, kiedy ją nucicie! Zwłaszcza refren. Ale zerknąć warto.

Baby górą!

Jest nowa nadzieja. I to w Krakowie. W tym roku na PACE objawiła się żeńska grupa kabaretowa, A jak!, która po zaawansowaną tematykę damsko-męską sięga ochoczo, a co najważniejsze, z bardzo dobrym rezultatem. Te cztery dziewczyny udowodniły, że można zrobić piosenkę o damskim biuście, która nie będzie chamska, płytka, ani głupia. Ich jest po prostu zabawna i lekka. Bawi się stereotypami i obraca je na korzyść płci pięknej. Teraz już wszyscy dowiedzą się, że „Nie ma małych piersi – są za duże ręce!”. I bardzo dobrze.

Przytoczone powyżej pozycje przychodzą mi na myśl jako pierwsze, choć z pewnością nie wyczerpują tematu. Na pewno znalazłoby się więcej dobrych utworów o takiej tematyce w repertuarze innych grup kabaretowych, choć zapewne trzeba szukać poza nurtem telewizyjnym.

Podkasana, ale nie rozebrana

Kabaret od początku przełamywał tabu. Nic dziwnego, że sięgał również po tak kontrowersyjne tematy jak szeroko rozumiana erotyka. Czasem w ten sposób manifestowano wolność twórczą, wolność myśli i wolność działania. Czasem tak próbowano wyzwolić się spod władzy konkretnego społeczeństwa, kontestować zbyt konserwatywne zachowania, czy nawet – sytuację polityczną. Element rozrywki pojawiał się na równi z innymi celami. Obecnie wydaje się nadrzędny.

Ważne, by w poszukiwaniu spełnienia na scenie, czy estradzie, pamiętać, że czasem mniej dosłowności znacznie bardziej rozpala wyobraźnię. Nie tylko tę erotyczną. A jeśli nadmiaru dosłowności nie przełamiemy w porę dobrym żartem, to zaczynamy się niebezpiecznie zbliżać w stronę bezsensownej pornografii. Poruszając się w dziedzinie erotyki w kabarecie łatwo przekroczyć granicę, za którą zabawne staje się żenujące. Przecież nawet tancerka rewiowa okrywała swoją nagość wachlarzem z piór.

PAULINA JARZĄBEK

Z wizytą u laureatów PAKI 1985-1994. [cz. IV]

Z WIZYTĄ U LAUREATÓW PAKI 1985-1994

CZĘŚĆ IV
PAKA 1988

ib9ixjy2ou

Do czwartej edycji konkursu zgłosiło się 39 kabaretów. Ważnym faktem jest, że dotychczasowym miejscem, w którym odbywały się występy był Dom Studencki „Piast”. Natomiast od roku 1988, Przegląd PAKA przenosi się do Rotundy i jak wiemy pozostaje jej wierny do dnia dzisiejszego.

I MIEJSCE: KABARET BEZ NAS

Pierwsze miejsce zdobywa kabaret „Bez Nas” z Olsztyna. Działał on w latach 1986-1992, a założycielem był Edward Trybała (ówcześnie doktor, dziś już profesor). Grupa ta była związana z Akademią Rolniczo-Techniczną, więc jak nie trudno się domyślić, członkami byli głównie studenci: Piotr Plewa, Mariusz Skorupski, Katarzyna Trachimik, Jędrzej Grochulski i Jacek Pawłowicz. Wspomniany wyżej założyciel zajmował się pisaniem tekstów i reżyserią skeczy. Trzeba również zaznaczyć, iż jeden z członków działa do dziś na kabaretowej scenie, jest to Piotr Plewa, który obecnie występuje w „Grupie Rafała Kmity”. Ważną wzmianką jest także to, iż wyżej wymieniony kabareciarz, na Przeglądzie w 1988 roku dostał nagrodę indywidualną. Kabaret ten pojawiał się na konkursie do 1990 roku, zdobywając kolejne miejsca na podium. A tutaj możecie zobaczyć próbkę ich twórczości.

II MIEJSCE: KABARET DZYPS

Drugie miejsce przypadło „Kabaretowi Dzyps” z Puław, który był omawiany w poprzedniej części: przypominajka.

III MIEJSCE: ???

Trzecie miejsce jest trochę kłopotliwe do określenia, bowiem spotkałam się z dwoma wersjami. Jedna jest taka, że trzeciej nagrody nie przyznano (według oficjalnej strony internetowej PAKI), natomiast druga mówi, że trzecie miejsce zajął „Kabaret Ergo” z Nowego Sącza (według książki A. Kozłowskiej Magiczny świat kabaretu PAKA 1985-2001). Podejrzewam, że mógł nastąpić błąd na oficjalnej stronie PAKI i jednak tę nagrodę przyznano. Mimo to, kabaret ten był już opisany w poprzednich częściach: przypominajka.

GRAND PRIX: DRUGI GARNITUR Z FORMACJI ZAŚ

Nagrodę Grand Prix otrzymał „Kabaret Drugi Garnitur” z Zielonej Góry, który był związany z „Formacją Zaś”. Działał w latach 1988-1989, a założycielami byli znani już Dariusz Kamys (obecnie „Hrabi”) i Władysław Sikora (obecnie „ADI”), a w jego skład wchodzili studenci Wyższej Szkoły Pedagogicznej, m.in.: Joanna Kołaczkowska (obecnie „Hrabi”), Adam Nowak (obecnie „Raz, dwa, trzy”), Janusz Rewers (obecnie „Rewers”), Leszek Jenek („Ciach”) i Tomasz Kowalski (również „Ciach”). Po rozwiązaniu kabaretu „Drugi Garnitur z Formacji Zaś” każdy z członków poszedł w swoją stronę i jak widać była to dobra decyzja, bowiem istnieją do dziś na scenie kabaretowej z nowymi grupami artystycznymi.

Przegląd w 1988 roku wyłowił perełki kabaretowe, które nadal bawią ludzi do łez.

To tyle w dzisiejszej części cyklu. Zapraszamy na kolejną część już niebawem!

ANETA TABISZEWSKA

LITERATURA
Andrzej Domagalski, Leszek Kwiatkowski, Kabaret w Polsce 1950-2000, Krakowska Fundacja Teatralna, Kraków 2015.
Agnieszka Kozłowska, Magiczny świat kabaretu PAKA 1985-2001, Kraków 2002.