Archiwa tagu: Kabaret A Jak

Kabaretowe grillowanie z Kabaretem A Jak! [recenzja]

A jak! grill

Cudnej urody Gospodynie kabaretowego grillowania.

KTO?

Kabaret A JAK!

CO?

„Kabaret A JAK! poleca się na grilla”

Kiedy?

12.05.2018 r. o 20:00

Gdzie?

Teatr Szczęście, ul. Karmelicka 3

 

12 maja cztery kabaretowe gracje z krakowskiego Kabaretu A JAK! zaprosiły widzów do Teatru Szczęście na nietypowe grillowanie. Pojawił się także gość specjalny. Wstyd się przyznać, ale choć od początku działalności tej grupy mocno trzymam kciuki za powodzenie dziewczyn, to po raz pierwszy udało mi się obejrzeć je poza ramami przeglądu. I wiecie co? W takiej wersji są jeszcze lepsze.

Jednak program zrobiony na własnych warunkach, w oswojonej przestrzeni i bez narzuconych granic czasowych pozwala w najpełniejszy sposób pokazać umiejętności. Jeśli dodamy do tego życzliwie nastawioną publiczność, wynik jest bardzo pozytywny.

Kabaret A JAK! potrafi każdy stereotyp, każdy znany motyw pokazać w taki sposób, że widz doznaje olśnienia: „O, to tak też można!”. I, co najważniejsze, jest to bardzo zabawne. Bawiłam się świetnie.

Co zatem Kabaret A JAK! polecił nam na grilla? Zerknijmy w opis:

„Każda prawdziwa Gospodyni dobrze wie, że na organizowanym przez nią grillu nie może zabraknąć:

  1. sprawdzonych dań (bo każdy lubi karkówkę),
  2. specjalności Pani Domu („Basiu, nikt nie robi takich faszerowanych papryk jak Ty!”)
  3. nowych dań, którymi Gospodyni ma nadzieję zaskoczyć i zachwycić swoich Gości…”

Były więc znane już piosenki oraz skecze, okraszone obficie nowościami. Była geneza pidżama party, piosenka o tym, że „co małe, jest piękne” i wspaniały hymn o maleńkim kaktusie. No i był gość specjalny: Łukasz Adamus z Kabaretu Trzecia Strona Medalu, który wystąpił w skeczu o pewnej sprytnej Mamusi. Skecz powstał w ramach Kabaretowej PrzeglądARKI w Klubie Arka.

Mam wrażenie, że każdy mój tekst dotyczący dziewczyn z A JAK! to kolejne wyznanie miłosne. Ale jak można nie kochać, będąc miłośnikiem klasycznego, dobrze skrojonego kabaretu, z fajną piosenką, rytmem, pomysłem i wykonaniem, takiej żywej energii na scenie. No jak? I jeszcze ta autoironia, dystans i zarażający radością uśmiech. A raczej uśmiechy. Wspaniale patrzy się na artystów (w tym przypadku artystki), którzy lubią to, co robią i sami się przy tym bawią.

Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że patrzę na tę twórczość absolutnie bezkrytycznie. Jasne, są aspekty, które podobają mi się bardziej, są takie, które nie do końca są w moim typie odczuwania, i takie, które uważam za genialne rozwiązania w dziedzinie kabaretu. Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że Kabaret A JAK! jest jedną z moich ulubionych grup kabaretowych, na równi z Kabaretem Róbmy Swoje, czy Kabaretem Hrabi. I tego zamierzam się jak na razie trzymać. Polecam serdecznie.

PAULINA JARZĄBEK

Reklamy

Konkurs Piosenki i Konkurs Główny 34. Przeglądu Kabaretów PAKA [relacja]

W części konkursowej 34. PAKI jak zwykle działo się najwięcej: były piosenki, stand-up, one-man-show, klasyczne kabarety. Tych ostatnich było najmniej, ale i tak Konkurs Główny PAKI należy do moich ulubionych punktów programu tego przeglądu. Tegoroczną edycję poprowadził Bartosz Demczuk.

Pierwszego dnia Konkursu Głównego zaczęliśmy wieczór od Konkursu Piosenki, w którym zaprezentowało się czterech uczestników. Marco Marecki z zespołem wykonał „Piosenkę Czeską”, dość miły w odbiorze utwór z czeskimi wtrąceniami i kilkoma aluzjami politycznymi, które mnie wydały się niepotrzebne w tym miejscu. Jednak piosenki słuchało się dobrze.

DSCN3128.JPG

Kabaret NASZ wykonał piosenkę „Poniedziałek”, a mnie wciąż brzmi refren: „Ach, jaka to by była słodka zbrodnia, zlikwidować pierwszy dzień tygodnia”. Na ten utwór zwróciłam uwagę już w czasie krakowskich eliminacji, bo piosenki są zdecydowanie najmocniejszą stroną tego kabaretu.

DSCN3137.JPG

Adam Wacławiak to już w zasadzie klasyk gatunku. I chociaż utwór „Świadectwo dojrzałości” nie należy do moich ulubionych z repertuaru Adama, dobrze było znowu usłyszeć i zobaczyć go na scenie. Samej piosence trudno odmówić trafności, a wykonawcy – niewątpliwego uroku scenicznego.

DSCN3151.JPG

Na koniec tej części wieczoru wystąpiła wisienka na torcie – a raczej cztery – Kabaret A JAK!. Gdybym miała możliwość przyznania Grand Prix za Konkurs Piosenki, nagroda trafiłaby właśnie do nich. Chciałabym napisać dużo i mądrze o tym wystąpieniu, ale na usta i klawiaturę ciśnie mi się tylko „WOW!”. Tekst, wykonanie, choreografia – wszystko pasowało do siebie idealnie. Dla mnie to był najpiękniejszy moment całej PAKI, ale o tym wspomnę szerzej jeszcze w innym tekście. Dziewczęta oraz towarzyszący im przygodnie zespół Los Mechanikos zdobyli w Konkursie Piosenki pierwsze miejsce, i jest to nagroda w pełni zasłużona. Brawo!

dscn3183.jpg

W Konkursie Głównym jako pierwsza wystąpiła Magda Kubicka. Podtrzymuję swoje odczucia z eliminacji – stand-up Magdzie leży, wydaje się w nim czuć lepiej niż w formie czysto-kabaretowej. Nadal nie jest to najbardziej lubiana przeze mnie forma estradowa, ale jestem w stanie odnaleźć w tym programie elementy dla siebie, które mnie bawią.

dscn3203.jpg

Szymon Łątkowski w swoim one-man-show wcielił się w szereg postaci. Muszę przyznać, że formalnie ten program wydaje się być przygotowany perfekcyjnie. Swoją grą Szymon wywalczył sobie miejsce trzecie oraz nagrodę publiczności.

DSCN3233

Stand-up Pauliny Potockiej w pewien sposób kojarzy mi się z wystąpieniami Karola Kopca, choć i odniesienia do Andrzeja Poniedzielskiego nie są tutaj bezzasadne. Na pewno dynamika Pauliny wyróżnia ją wśród solowych wykonawców. I dodaje jej uroku. Paulina zdobyła II miejsce, ex aequo z Kwiatkowski I Bank.

DSCN3246.JPG

Jako czwarty wystąpił reaktywowany Kabaret Kałasznikof w programie „Charaktery”. Cieszę się, że grupa wróciła do gry, bo ich pierwsze wystąpienia wspominam bardzo dobrze. Tym bardziej, że był to jeden z dwóch klasycznych kabaretów biorących udział w tegorocznym konkursie. Najbardziej z całego programu w pamięć zapadła mi świetna piosenka finałowa i zabawny skecz ze zwierzętami spacerującymi po ludzkim ZOO. Występ Kabaretu Kałasznikof zakończył pierwszy dzień zmagań konkursowych.

DSCN3293.JPG

Drugi dzień rozpoczął się również od Konkursu Piosenki. Na scenie jako pierwszy pojawił się Zespół Inżynierii Środowiska z piosenką o gorylu, który potrafiłby pokonać wszystkie przeszkody do szczęścia. Też by mi się taki przydał.

Jako drugi zaprezentował się Klub Szyderców Bis w utworze „Na Kaponierze”. Posłuchaliśmy więc romansu o wpływie budownictwa na miłosną relację dwojga kochanków. Grupa odwołuje się do stylistyki międzywojennych piosenek kabaretowych i doskonale wyczuwa się inspirację latami 20. i 30. w tej twórczości. Według mnie była to jedna z najlepszych piosenek zaprezentowanych w tym konkursie.

DSCN3317.JPG

Jan Woldan z kabaretu Teatralski zaśpiewał piosenkę „Psychika hipochondryka”, której wykonanie bardzo mi się spodobało i pozostawiło w mojej pamięci obraz sympatycznego wykonawcy.

DSCN3339.JPG

Kabaret FAN przedstawił utwór „Trzy spełnione doby”, a w nich wpływ artystycznych wizji na modelkę. Wokalistce gratuluję wygimnastykowania. I ładnego głosu.

DSCN3345.JPG

Tę część wieczoru zakończył Kwartet Wokalny Voice Band z utworem „Upięknij się”. Odkąd usłyszałam piosenkę o Don Kichocie w wykonaniu tej grupy, zajmuje ona wysokie miejsce w mojej prywatnej kolekcji wykonawców utworów satyrycznych z duszą. I tutaj nie zawiodła mnie muzyczna opowieść o poprawianiu męskiej urody.

W drugiej części Konkursu Głównego jako pierwszą zobaczyliśmy Monikę Nowogrodzką w piosenkowo-monologowym programie o związkach damsko-męskich. Chociaż program wymaga lekkiego dopracowania, oglądałam go z przyjemnością. Dałabym mu drugą szansę. Od Moniki emanuje niezwykle dobra energia.

DSCN3380.JPG

Zdobywcy Grand Prix tegorocznej edycji PAKI, Kabaret FiFa-RaFa, pokazali klasyczne skecze z kilkoma mocnymi momentami i zabawą stereotypami. Po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć ten skład na scenie. To drugi, klasyczny kabaret w tej edycji konkursu, więc zwracałam na ich program szczególną uwagę. Podoba mi się jego wizualne opracowanie oraz pomysł na skecz o tym, co by było, gdyby ktoś kiedyś nie wymyślił celibatu. Moim faworytem jest jednak skecz o bibliotekarce.

DSCN3414.JPG

Grzegorz Dolniak swoim stand-upem wypracował sobie miejsce I. I chociaż najbardziej lubiłam wcielenia Grzegorza w Kabarecie Szarpanina, to wiele fragmentów tych konkursowych monologów również mi się podobało. Grzegorz Dolniak zdobył także nagrodę publiczności drugiego dnia konkursu.

DSCN3454.JPG

Drugi dzień zmagań konkursowych zakończyliśmy muzycznie. Wystąpił Kwiatkowski I Bank, zapewniając sobie tym wystąpieniem miejsce drugie, obok Pauliny Potockiej. Był to bardzo dobry koncert, dużo lepszy niż jego wersja z eliminacji. Półfinałowego grania nie miałam okazji obejrzeć, ale porównując granie finałowe z eliminacjami widzę znaczne postępy w ogólnym kształcie programu. Kto pamięta piosenki Kabaretu 7 minut Po, odnajdzie w tych utworach podobne konstruowanie tekstu, choć tematyka bywa nieco inna.

DSCN3474.JPG

I to już koniec opowieści o konkursowej 34. PACE. Zawsze chętnie oglądam konkursy i zazwyczaj znajduję w nich coś dla siebie. Cieszę się, że po raz kolejny mogłam obejrzeć finałowe pokazy pakowych zmagań konkursowych.

PAULINA JARZĄBEK

Kobiety w kabarecie

Girls

Z okazji tego jakże pięknego i najważniejszego w całym roku święta, jakim jest Dzień Kobiet, postanowiłyśmy, że ten czas na naszym blogu będzie przede wszystkim bardzo kobiecy. Oczywiście nie zabraknie także kabaretowej nutki. Z racji naszego babskiego święta chciałabym Wam trochę przybliżyć w pełni żeńskie kabarety, które działały lub nadal działają na naszej scenie kabaretowej.

KABARET SZUM

Pierwotnie był męskim kabaretem pod nazwą „Quasi Męski Kabaret Szum”, który powstał w zielonogórskim klubie Gęba, w 1997 roku. Założycielem, a zarazem liderem i twórcą pierwszego programu był Władysław Sikora. W 1999 roku grupa pojawiła się na PACE, gdzie zajęła drugie miejsce oraz zgarnęła parę nagród specjalnych. Po tym wydarzeniu „Quasi Męski Kabaret Szum” rozpadł się, lecz kilka miesięcy później odrodził się na nowo, pod nową nazwą – „Kabaret Szum” oraz w wyłącznie żeńskim składzie. Pierwszy skład odrodzonej grupy przedstawiał się następująco: Aneta Bryś, Justyna Kunke, Marta Listwan, Anna Osińska i Małgorzata Szapował. Kabaret działał z sukcesami (wysokie miejsca w konkursach, m.in. Mulatka, PAKA, Debeściak) do 2006 roku. Nie wiem czy wiecie, ale do grupy swego czasu należała także Agnieszka Litwin (Kabaret Jurki). Próbkę twórczości możecie zobaczyć tutaj.

KABARET SŁOICZEK PO CUKRZE

Założyły go dwie koleżanki z poprzedniego kabaretu, zresztą kabaretu „Szum” – Małgorzata Szapował i Magda Mleczak. Kabaret działa od 2008 roku do dnia dzisiejszego, z większą lub mniejszą aktywnością kabaretową. Ich najpopularniejszymi skeczami są „Feministka” (klik) oraz „Teściowa”. Jak same o sobie piszą: są najprawdopodobniej najładniejszym kabaretem na świecie. Zdobywczynie podium m.in. na Festiwalach Mulatka, Wrocek, Śląska Olimpiada Kabaretowa. 

KABARET ZALOTKA

Obecnie tworzą go trzy kobiety: Ania, Sylwia i Paulina. Powstał stosunkowo niedawno, bo w 2014 roku, w Zielonej Górze. Pierwszy skład grupy przedstawiał się następująco: Agnieszka Czerson, Sylwia Leszczyńska, świebodzinianka Dominika Najdek, głogowianka Paulina Szmyt i Anna Wolińska. Chodzą pogłoski, że ojcem chrzestnym tej kobiecej formacji jest Znany Wojtek Kamiński, który namówił dziewczyny do założenia kabaretu podczas zajęć na Uniwersytecie Zielonogórskim. Występują przede wszystkim w Klubie Gęba, ale możecie je spotkać także na różnych festiwalach kabaretowych, m.in. Mulatka, PAKA, Lidzbarskie Wieczory Humoru i Satyry. Jak sobie radzą na scenie, możecie zobaczyć tu.

KABARET NOMEN OMEN

Kraków nie może być gorszy i również posiada swój żeński kabaret. Założony w 2014 roku przez dwie kobiety: Magdalenę Kubicką oraz Karolinę Buszczak. Dziewczyny są realizatorkami ogólnopolskiego projektu „Kabaret na obcasach”, który trwał od października do grudnia 2015 roku. Nie boją się improwizować na scenie. Piszą o sobie: „Widzieliście horror „Omen”? Teraz zobaczcie Kabaret Nomen Omen! Jego członkinie będą się Wam śniły po nocach tak jak bohater strasznego filmu!”. Brały udział w takich festiwalach jak: Żarówka, PAKA, Klamka. Wzięły także udział w VIII edycji „Mam talent”. Jeden ze skeczy do zobaczenia tutaj.

KABARET A JAK!

Kolejna krakowska perełka. Formacja powstała w 2015 roku i z wielkim przytupem weszła na polską scenę kabaretową. Z przytupem, bo znakiem rozpoznawczym dziewczyn są kolorowe szpilki. W grupie są cztery panie: Karolina Abramowicz, Magdalena Furmanek, Maria Kargulewicz i Adrianna Napiórkowska. Jak same o sobie piszą, są pasjonatkami inteligentnego humoru oraz skeczy muzycznych. Dziewczyny aktywnie biorą udział w wydarzeniach kabaretowych oraz festiwalach, wystąpiły m.in. na: PACE, Mulatce, Ryjku, OSPIE. Oczywiście z licznymi sukcesami, a jak! Muzyczna twórczość do obejrzenia tutaj.

Kobiet w kabarecie, można by powiedzieć, jest jak na lekarstwo. A żeńskich kabaretów jeszcze mniej. Zachodzą jednak w tym temacie pewne zmiany. Lepszą sytuację możemy obserwować w standupie. Kobiety z roku na rok coraz śmielej wchodzą w świat standupu. Również w ciągu kilku miesięcy kabarety męskie zmieniły swój profil na mieszany. Przykładem może być Kabaret Czesuaf czy chociażby K2.

Kobietki! Z okazji naszego święta – wszystkiego najlepszego, realizacji planów i marzeń. Działajmy dalej, bo świat należy do kobiet! 🙂

ANETA TABISZEWSKA

Kabaretowa wędrówka szlakiem kabaretu [propozycja]

Kabaretowy Kraków.png

W ulubionym mieście każdy ma swoje ukochane ścieżki, tworzące indywidualną mapę przestrzeni. Trasy, którymi najchętniej się porusza, nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę. Kiedy idę krakowskimi ulicami, wszędzie widzę ślady dawnego kabaretu.
Te sprzed ponad wieku, sześciu dekad a nawet sprzed kilku lat.

Moja droga zazwyczaj zaczyna się przy Placu Inwalidów. Karmelicka to ulica, przy której przez jakiś czas mieszkał Boy, a także Przybyszewski. To ulica Bagateli, dla której Tadeusz Żeleński, według anegdoty, wymyślił nazwę, a która teraz obrała go sobie za patrona. To także, od niedawna, Teatr Szczęście, gdzie Klaun Feliks dzieli się sceną z Andrzejem Talkowskim, Ściborem Szpakiem, Impro KRK, Kabaretem A JAK! I wieloma innymi wspaniałymi artystami współczesnego kabaretu. I wcześniej ulica Rajska z piosenki Agnieszki Chrzanowskiej.

Na rogu Krupniczej w latach 20. XX wieku znajdowały się także kabarety futurystów. Jeden z nich nazywał się Katarynka, ale nie wiem o tych lokalach zbyt wiele. Na razie.

Idąc w stronę Rynku mijam Stary Teatr, w którym mam nadzieję jeszcze długo podziwiać mój ukochany zespół teatralny. Tam zobaczyłam ponad dziesięć lat temu urzekający spektakl Sto lat kabaretu… Krakowskie kabarety XX wieku. Mam wrażenie, że właśnie wtedy zaczęłam szukać informacji o Zielonym Baloniku.

Na rogu Szczepańskiej i Sławkowskiej spoglądam w lewo. Tam, w Hotelu Saskim, działał króciutko Kabaret Figliki, którego założycielem był Adolf Nowaczyński, literat z Podgórza. A gdyby pójść w tamtą stronę tylko kilka kroków dzieliłoby nas od Kabaretu Loch Camelot w Zaułku Niewiernego Tomasza.

Skręcam jednak w prawo i idę w stronę Pałacu Pod Baranami. Lata 50. zasiedliły tam pewną Piwnicę różnymi niebieskimi ptakami. Ale przynajmniej jeden z nich był czarny – Ewa Demarczyk, Czarny Anioł piosenki. Wcześniej jeszcze ulubiona piwniczna knajpa z ogródkiem, w którym latem można spotkać artystów – Vis-à-vis.

Idąc w stronę Floriańskiej mijam Bracką, na której nieraz rzeczywiście pada deszcz. Tam znajduje się Nowa Prowincja, lokal Grzegorz Turnaua. A na jednej z kamienic Michał Zabłocki wyświetlał swoje wiersze. Teraz wyświetlane są tam głównie wiersze innych autorów.

Na początku ulicy Floriańskiej stoi Hotel Pod Różą, w którym sypiają „zmęczeni podróżą”, jak pisała Agnieszka Osiecka. Z tym miejscem był związany Marek Grechuta. Kilka lat temu odbył się tam również Wieczór Z Kabaretem w ramach Festiwalu Podgórek. Idziemy dalej, w dół ulicy i docieramy do źródeł – niedaleko Bramy Floriańskiej czeka na nas Jama Michalika, w której w 1905 roku doszło do „pierwszego wybuchu śmiechu” – powstania kabaretu Zielony Balonik.

Tutaj mogłabym zakończyć swoją wędrówkę, ale zajrzę jeszcze na Szpitalną. Na przeciw Teatru Słowackiego znajdowała się kiedyś Kawiarnia Teatralna Ferdynanda Turlińskiego a w niej swoje harce rozpoczął PAON, zgromadzony wokół Przybyszewskiego zespół współtwórców pierwszego polskiego kabaretu.

Tak wygląda najczęściej przeze mnie używana mapa mojego kabaretowego Krakowa. Może przyda Wam się przy zwiedzaniu. Oczywiście nie zawiera wszystkich punktów podróży – brakuje na niej wielu miejsc spoza obrębu Plant, a także niektórych ze ścisłego centrum. Kiedy jednak mam ochotę po prostu powłóczyć się bez celu, najczęściej wybieram taką trasę. Nie zastanawiam się nad tym. Gdybym zaczęła drążyć temat, musiałabym przejść aż do Podgórza, zahaczając o inne dzielnice. Co również czasem mi się zdarza. A jak wyglądają Wasze krakowskie skojarzenia kabaretowe?

PAULINA JARZĄBEK

Werdykt Wolontariuszy 33. EDF PAKI

IMG_6799

Część wolontariuszy (o dziwo w spoczynku) 33. EDF PAKI. Fot. Mariusz Grabowski

Po raz trzeci zaprosiłyśmy Wolontariuszy przeglądu PAKA do zagłosowania na swoich kandydatów w Konkursie Głównym EDF PAKI oraz w kilku innych kategoriach. Najważniejszą z nich jest Superwolo, czyli nagroda dla najsympatyczniejszego uczestnika Konkursu Głównego.  Z dumą prezentujemy Wam wyniki tego głosowania. Jak zwykle z poślizgiem, bo Wolontariusz najpierw musi odespać poprzeglądowe zmagania.

 

WERDYKT WOLONTARIUSZY 33. EDF PAKI

Wolontariusze 33. EDF PAKI, po zapoznaniu się z uczestnikami 33. EDF PAKI na scenie i poza nią, postanowili przyznać następujące nagrody:

KONKURS GŁÓWNY

Miejsce I Kabaret A JAK

Miejsce II BudaPesz Kabaret

Miejsce III Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn

Grand Prix nie przyznano.

 

NAJLEPSZA PIOSENKA PRZEGLĄDU

Niebrzydka dziewczyna, Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn

 

NAGRODA SUPERWOLO

dla najsympatyczniejszego uczestnika konkursu głównego, w postaci możliwości spędzenia dnia w roli wolontariusza podczas kolejnej PAKI:

Karolina Abramowicz

za nieustanne tryskanie optymizmem i czarujący uśmiech. A jak!

 

NAGRODY SPECJALNE:

DLA NAJLEPSZEGO OGARNIACZA

Aneta Tabiszewska

za bycie oazą spokoju, wszechogarnianie chaosu i nieustanne czuwanie.

 

ZA OSOBOWOŚĆ POZAKONKURSOWĄ PRZEGLĄDU

Tomasz Jachimek

 

Wszystkim nagrodzonym w głosowaniu Wolontariuszy 33. EDF PAKI serdecznie gratulujemy!

 

PS Nagrody mają  charakter honorowy, poza nagrodą Superwolo, którą można zrealizować za rok 😉 Można krzyczeć „Hańba!”.

Faraon, kury domowe i opętany bobas, czyli Konkurs Główny 33. EDF PAKI [relacja]

Co?

Konkurs Główny 33. EDF PAKI, Przełomowy moment w karierze, część I i część II

Kto?

Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, Mieszko Minkiewicz, Kabaret A Jak!, Kabaret Trzecia Strona Medalu, Paulina Potocka, Kabaret Czołówka Piekła, BudaPesz Kabaret, Ewa Błachnio

Kiedy?

31.03-01.04.2017 r.

Gdzie?

Kijów Centrum, dawniej Kino Kijów, Kraków

Laureaci_Kąsek

Laureaci 33. PAKI w otoczeniu najwierniejszego Widza Przeglądu, Fot. Kąrina Kąsek

Po raz pierwszy od dawna udało mi się obejrzeć Konkurs Główny PAKI w całości. Bardzo mnie to cieszy, bo tegoroczni uczestnicy tworzyli naprawdę barwną mozaikę stylistyk i form. Część konkursowa stanowiła przez to najbardziej dla mnie interesujący fragment całego przeglądu. Zresztą zawsze najbardziej lubiłam pakową część konkursową, bo to, zaprawdę, potrafi być zaskakujące doświadczenie dla widza.

Całość poprowadziła Ewa Błachnio, tym samym debiutując w roli konferansjerki pakowego konkursu. I był to debiut udany, a przy tym niełatwy, zwłaszcza pierwszego dnia, kiedy to prowadząca dzielnie walczyła z uporczywym panem z widowni. Ta ich krótkotrwała relacja stała się mimowolnym motywem przewodnim zapowiedzi, tworząc w każdym wejściu kolejne odcinki mini serialu o “Wacku”. Uczestników konkursu oceniało Jury, w którego skład wchodzili: Jacek Fedorowicz, dr hab. Jacek Kołodziej, Krzysztof Jaślar, Zenon Laskowik i przewodniczący Jerzy Jan Połoński. Drugiego dnia konkursu powstała także tradycyjna już piosenka o Jurorach, stworzona i wykonana przez prowadzącą. Tym razem w stylu hip-hopowym. odśpiewaliśmy również Hymn PAKI, który miał premierę 29 marca.

Superbohaterowie, jaja i stand-up: pierwszy dzień konkursu

Pierwszego dnia konkursu obejrzeliśmy Sekcję Muzyczną Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, Mieszka Minkiewicza i Kabaret A JAK!.  Sekcja Muzyczna powraca do nas w coraz szerszym składzie, więc za rok spodziewam się kabaretowej wersji orkiestry prawie symfonicznej. W tym roku obok gitar i gumowych zwierzątek pojawiła się trąbka i perkusja, oraz przyczepieni do nich panowie. Miłość Kuźni wyznaję od pierwszego usłyszenia, od którego odległość czasową mogę liczyć już w latach (jeszcze nie świetlnych, ale blisko), byłam więc zachwycona, słuchając tego półgodzinnego koncertu. Nie mam pojęcia, w jaki sposób publiczność mogła wytrzymać niemal nieruchomo cały ten program muzyczny, ja miałam ochotę tańczyć. Gdyby nie cudem dopadnięte miejsce w pierwszym rzędzie, które sobie tak samotnie na mnie czekało, oprócz moich rąk, tańczyłyby także nogi. Od razu wspomnę, że panowie zdobyli zasłużone pierwsze miejsce, które chyba jednak było zaskoczeniem dla zgromadzonych przy odczytaniu werdyktu osób. I chociaż nagrodzony przez jurorów Faraon nie jest moją ulubioną piosenką tej grupy (wybrałabym inną, np. Niebrzydką dziewczynę, lub Złoto, jeśli mielibyśmy pozostać w podobnej tematyce), to pierwsze miejsce bardzo im się należało. Macie moc jak Superbohater – muzyczny!

Kuźnia_Kąsek

SMKKPM w czasie konkursu, Fot. Karina Kąsek

Pierwszego dnia konkursu wystąpił również Mieszko Minkiewicz, prezentując mieszankę smacznego stand-upu i piosenki. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy to da się połączyć – tak, da się i to całkiem nieźle. Jeśli do tej pory Białystok kojarzył Wam się tylko z disco polo,  po tym występie będzie Wam się kojarzył także z Mieszkiem. I jest to bardzo dobre skojarzenie. Ponadto Mieszko jest autorem pracy magisterskiej o stand-upie, więc temat zna z każdej strony. Jak pokazał na scenie w Kijowie, praktyka idzie mu nieźle.

Mieszko_czołówka

Mieszko w czasie Konkursu Głównego, Fot. Karina Kąsek

Trzeci występ wieczoru zrównoważył męski punkt widzenia punktem widzenia żeńskim. Kabaret A JAK! pokazał klasę w programie Męskość dla mężczyzn. Jest to chyba najpiękniejsza grupa kabaretowa  w Krakowie. Dziewczyny fenomenalnie śpiewają i tworzą klasyczny, słowno-muzyczny kabaret, z tym, że w 100% kobiecy. Nie można oderwać od nich wzroku, ani uszu. Chciałabym usłyszeć w ich wykonaniu więcej piosenek z własną muzyką. Programem, w którym robią sobie jaja, w zasadzie dosłownie, wywalczyły sobie Nagrodę Publiczności i drugie miejsce w konkursie głównym. Dzięki nim “kura domowa” zyskuje nowe znaczenie. Oby więcej takich kur!

A jak_Kąsek

Cudne odmiany kur z A JAK!, Gala Finałowa, Fot. Karina Kąsek

Dietetyk cud, energia inaczej, internety i diabeł: drugi dzień konkursu

Kabaret Trzecia Strona Medalu zagrał program Okno na świat, o którym już pisałam przy okazji tekstu o Wieczorze Ostatniej Szansy. Panowie przeszli bowiem do finału dzięki głosom publiczności w czasie WOSZ-u. Ale tutaj jeszcze nadmienię, że Jury nagrodziło ich spektakl kabaretowy trzecim miejscem. I myślę, że jest to miejsce zasłużone, bo program jest naprawdę dobrze przygotowany i przemyślany, a poruszana w nim tematyka (Internet i nowe technologie) dotyczy każdego z nas. Nadal nie do końca odnajduję się w klimatach TSM, ale doceniam ilość pracy włożonej w przygotowanie tego programu.

TSM_Kąsek

Trzecia Strona Medalu na Gali Finałowej, Fot. Kąsek Żartu

Paulina Potocka, nazywana żeńską wersja Andrzeja Poniedzielskiego, zapadła mi w pamięć życzeniami bożonarodzeniowymi, okraszonymi świątecznym swetrem z efektami świetlnymi. Poza tym porównanie jej do Andrzeja Poniedzielskiego w spódnicy jest grubo przesadzone: pan Andrzej jest jednak szybszy w działaniu scenicznym. One-woman-show Pauliny ma w sobie jakiś trudny do określenia urok, który można porównać do hipnozy. Bo jak już wejdzie na scenę, to trudno oderwać od niej wzrok. Można by zapisywać jej występy jako terapię wyciszającą. Ale poza tym, mnie to bawi.

PP_Półfinaly_Kąsek

Paulina w czasie Półfinałów, Fot. Kąsek Żartu

Kabaret Czołówka Piekła zaprezentował program niedofinansowany przez Unię Europejską. Za to nagrodzony, podobnie jak program TSM, trzecim miejscem. Skecze przeplatały ciekawostki o Unii Europejskiej. Nie znajdziecie tego w książkach. Grupa komentuje rzeczywistość naginając ją według scenicznych potrzeb, zupełnie jak dietetyk grający w ich skeczu.

Czołówka Piekła_Kąsek

Czołówka Piekła w czasie konkursu, Fot. Kąsek Żartu

Nagrodę Publiczności drugiego dnia konkursu zdobył BudaPesz Kabaret. Panowie przedstawili społeczeństwo w krzywym zwierciadle, używając jako narzędzi gier słownych i rekwizytów. Dodatkowo zostali nagrodzeni za łóżeczko ze skeczu Tak się złożyło, nagrodą przechodnią za najlepszy rekwizyt, czyli walizką Kabaretu Potem. Przyznaję, że wspomniany skecz obejrzałam po raz pierwszy i widok Adama Wacławiaka jako dziecka ewidentnie opętanego przez złe duchy, wywołał u mnie wybuch nieposkromionego śmiechu. Wywiad z Polską widziałam już kilka razy, ale za każdym razem podoba mi się jego precyzja. Moim ulubionym punktem programu jest jednak piosenka o diable i Jurku. Szkoda, że była tylko jedna, bo piosenek Marka i Adama mogę słuchać bez końca.

BudaPesz_Kąsek_Finały

Skecz „Tak sie zlozylo” w czasie Gali Fianałowej, Fot. Kąsek Żartu

I to tyle. Werdykt ogłoszono, nagrody rozdano. Każdy z uczestników czymś się wyróżniał, każdego z nich zapamiętam inaczej. Było sporo muzyki, co mnie cieszy, dużo klasycznych skeczów i trochę stand-upu w wersji niestandardowej. Było spojrzenie męskie i damskie, formy proste i bardziej rozbudowane. Współczesny kabaret w pigułce.

PAULINA JARZĄBEK

PS Zdjęcia sponsoruje Karina Kąsek – Kąsek Żartu.

PS 2 A tutaj możecie posłuchać werdyktu Jury w oryginale. Też dzięki Karinie.

Półfinały 33. EDF PAKI [część konkursowa, recenzja]

Tym razem swoje wrażenia z Półfinałów spisał nasz korespondent, Marcin Chudoba, który tym samym debiutuje w tej roli na naszym blogu. Zapraszamy do lektury.

polfinaly-33-edf-paki

Co?

Część konkursowa Półfinałów 33. EDF PAKI

Kto?

Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, Tomasz Biskup, Kabaret A jak!, Kabaret Inaczej, Mieszko Minkiewicz, Tomasz Giefert, Paulina Potocka, Kabaret Czołówka Piekła, Kabaret Trzecia Strona Medalu, Szymon Łątkowski, Kabaret NOC, Kabaret Zalotka, Kabaret Nomen Omen

Kiedy?

17 i 18 luty 2017 rok

Gdzie?

Scena Piast, Kraków

Odkąd dwa lata temu trafiłem na PAKĘ jako widz, z utęsknieniem oczekuję kolejnych edycji Przeglądu. W tym roku nic się pod tym względem nie zmieniło, z odpowiednim wyprzedzeniem zarezerwowałem nawet wolne dni w pracy. Konkursowi Piosenki, który odbył się podczas pierwszego dnia półfinałów 33. PAKI poświęcono już osobny tekst, w niniejszych rozważaniach chciałbym skupić się na „zwykłych” występach.

17 lutego miałem okazję obejrzeć wszystkie programy konkursowe. Chociaż nie jestem uprzedzony do stand-upu, Tomasz Biskup rozpoczynający pierwszy dzień Półfinałów, nie przekonał mnie do siebie swoją formą uprawiania stand-upu. Potrafię zrozumieć, że współczesną publiczność bawią takie elementy, jak np. wulgaryzmy, jednak gdy składają się one na znaczą część występu, jest to dla mnie nieprzyjemne. Przebłyski dobrych i śmiesznych przemyśleń dawały o sobie znać, jednak pojawiały się one zbyt rzadko.

Występ dziewczyn z krakowskiego Kabaretu Nomen Omen sprawił, że powoli zacząłem zapominać o niesmaku, który pozostał po występie Tomasza Biskupa. Chociaż parodia telewizji śniadaniowej, rozmowa z kandydatką na prezydenta, prostytutką Magdaleną Figiel-Migiel, dialog dziennikarek z „Gazety Krakowskiej” i „Gazety Warszawskiej” oraz wytykanie wad kabaretowej widowni w dużej mierze oparte były na powszechnie znanych niskolotnych żartach i skojarzeniach, całość zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

Strzałem w dziesiątkę okazał się natomiast fragment programu Męskość dla mężczyzn! przygotowany przez Kabaret A Jak!. Dziewczyny kolejny raz udowodniły (po zeszłorocznych Matkach, żonach i kucharkach), że z połączenia odmiennych charakterów scenicznych, inteligentnego żartu, abstrakcyjnego poczucia humoru, nutki szaleństwa i piosenek są w stanie stworzyć oryginalny i zabawny występ.

Kabaret Trzecia Strona Medalu przedstawił skecz na bardzo oklepany temat uzależnienia od Internetu. Jednak całość została zaprezentowana w przystępnej i przyjaznej odbiorcom formie.

Należy wspomnieć również o „Balladzie dziadowskiej o jurorach”, którą przygotował konferansjer wydarzenia – Piotr Gumulec. Chociaż do mistrza tego typu utworów, czyli Artura Andrusa trochę mu brakuje (co sam zresztą przyznał), całość  miała swój specyficzny urok.

Paulina Potocka z Białegostoku okazała się damską wersją Andrzeja Poniedzielskiego. W jej stand-upowym szaleństwie, specyficznym poczuciu humoru i hermetycznym świecie jest metoda. Pozostaje mieć nadzieję, że rozwinie skrzydła oraz swoje możliwości.

Pierwszy dzień Półfinałów zakończył pozytywny występ Kabaretu Inaczej. Było o żulach, którzy znaleźli sposób na otworzenie własnej działalności, utrzymywaniu przyjaźni w czasach, gdy na Facebooku mamy setki znajomych, a tak naprawdę wiemy o nich bardzo niewiele oraz tym, co by było, gdyby podczas terapii łączonej u psychologa pojawił się Koń Rafał.

Krótkie podsumowanie dnia pierwszego: W kobietach siła i nadzieja.

18 lutego z różnych powodów obejrzałem zaledwie część występów.

W bardzo dobry nastrój wprawili mnie panowie z Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn, którzy przygotowali program składający się z niemal samych piosenek. Utwór Superbohater na długo zapisał się w mej pamięci, nuciłem go nawet w drodze powrotnej do domu.

Niestety, po miłych chwilach spędzonych z SMKKPM poziom zaczął drastycznie spadać. Tomasz Giefert występujący 18 lutego nie wzbudził we mnie żadnych uczuć (może poza ogromną nudą). Nie przypadło mi do gustu tłumaczenie przez artystę swoich żartów publiczności.

Kabaret NOC ma u mnie plus za próby włączenia do programu elementów muzycznych. W pamięci zapisał mi się również stary suchar mówiący, że „Hitler to niby był antysemita, a jednak żyd” (w sensie sknera).

Z nadzieją wyczekiwałem występu Szymona Łątkowskiego, niestety, chwilę po tym, gdy dość energicznie wkroczył on na scenę, musiałem zająć się zupełnie innymi sprawami. Później już cały czas byłem „w ruchu”. Widziałem jedynie fragmenty skeczy Czołówki Piekła, Zalotki, BudaPeszu oraz monologu Mieszka Minkiewicza, dlatego powstrzymam się od ich oceny.

MARCIN CHUDOBA

PS Za zdjęcia w grafice dziękujemy Karinie Kąsek.