Archiwa tagu: historia kabaretu

Historia kabaretu na świecie, część I

Michael Fleischer w swojej pracy na temat teorii kabaretu wspomina, że kabaret w znanym nam kształcie występuje, poza naszą kulturą, także w niemiecko i czesko-języcznych kręgach. Okazuje się jednak, że słowo „kabaret” posiada ciekawe rozwinięcia również i w innych kulturach. Przyjrzałam się pokrótce historii kabaretu w innych kręgach językowych. Choć zazwyczaj staram się tego unikać, tutaj nieocenioną pomocą okazały się hasła Wikipedii w różnych językach, niektóre naprawdę solidnie opracowanie.

Kai Oberhauser_Microphone

Pomijam kabaret francuski, niemiecki i polski, o których piszę dosyć często. Nie chcę się zbytnio rozwodzić, więc podzieliłam treść na dwie części. Przed Wami część pierwsza: kabaret po angielsku, hiszpańsku i włosku.

ANGIELSKI HUMOR I CAŁY TEN AMERYKAŃSKI ZGIEŁK

Anglojęzyczny krąg kulturowy to przede wszystkim Wielka Brytania i Ameryka. Są to również dwa źródła wpływów. Kabaret brytyjski czerpał głównie z nurtu niemieckiego Fledermaus, kabaret amerykański – z francuskich wzorców. Zanim pójdę dalej tropem wyczytanych przeze mnie informacji, zerknijmy co na ten temat pisze Lisa Appignanesi w książce Kabaret:

„Kabaret nigdy na dobre nie przyjął się w Anglii, ani jako miejsce spotkań i występów pisarzy i artystów, ani jako ośrodek satyrycznego sprzeciwu. […] W porównaniu z innymi krajami Europy instytucje angielskie miały zawsze bardziej demokratyczny charakter i to do pewnego stopnia rozładowywało potrzebę ostrzejszej i mocniej ukierunkowanej satyry społeczno-politycznej.”

Autorka dodaje także bardziej liberalną prasę, w której nie unikano krytyki. Według Appignanesi najbliżej kabaretu był lokal Café Paris, gdzie wiódł prym Noël Coward, śpiewając lekkie, błyskotliwe piosenki, nie podejmujące jednak satyry społeczno-politycznej.

Poza tym w Anglii preferowano raczej music-hall z rewią, niż klasyczny kabaret literacki. Aż do II wojny światowej, kiedy to z falą emigrantów pojawiły się wojenne kabarety satyryczne rodem z Niemiec i Austrii.

Tyle pani Appignanesi. Według danych, które znalazłam w Wikipedii, kabaret brytyjski istniał i miał się nieźle, choć tylko przez dwa lata. W 1912 roku Frida Strindberg przeszczepiła model wiedeńskiego Kabaretu Fledermaus (Nietoperz) do londyńskiego The Cabaret Theatre Club (później The Cave of the Golden Calf). Przybytek ten zajmował piwnicę budynku przy ulicy Heddon nr 9. Wnętrza dekorowali Jacob Epstein, Eric Gill i Wyndham Lewis. Jej usiłowania, by stworzyć miejsce dla miejscowej bohemy: pisarzy i artystów, niestety doprowadziły do plajty (w 1914 roku), bo zamiast oazy awangardy widziano w nim zabawny lokalik dla klasy wyższej.

Niemniej jednak przez jakiś czas było to miejsce pełne klasy, w którym obowiązywały stroje wieczorowe, a do wejścia uprawniały specjalne vouchery, legitymujące przynależność do klubu. Brzmi znajomo?

Mniej więcej w tym czasie, bo od 1911 roku, w Ameryce działał Jesse Louis Lasky, który propagował francuską stylistykę kabaretową. W amerykańskim kabarecie rozróżniano wiele stylistyk, częściowo naznaczonych przez muzykę jazzową. Przykładowo kabaret w Chicago skupiał się na wielkich bandach, co szczególnie robiło furorę w przeróżnych barach i knajpach typu pub w czasie Prohibicji.

W Nowym Jorku natomiast kabaret pomijał satyrę społeczną, skupiając się na słynnych wokalistkach, takich jak Nina Simone, Bette Midler, Eartha Kitt, Peggy Lee i Hildegarde. Rozkwit kabaretu w Nowym Jorku przypada na lata 50. a jego schyłek na lata 60. XX wieku. Standardy tej sztuki estradowej ustanowił roczny przegląd Juliusa Monka. Później forma kabaretowa przepadła w oceanie rozmaitych programów rozrywkowych, chociaż jej reminiscencje odnajdujemy w niektórych rewiach z Las Vegas, formach muzycznych, stand-up’ie czy też spektaklach drag show. Dodałabym do tego zestawu różnego typu one-man-show.

Obecnie w Ameryce wśród młodszych pokoleń pojawia się zainteresowanie sztuką kabaretową i próby jej odrodzenia. Skutkuje to reinterpretacją formy w postaci mieszanki własnej muzyki, burleski i satyry politycznej. Takim performensem do niedawna zajmowała się grupa Cabaret Red Light (2009-2011) i nadal zajmuje się Leviathan: Political Cabaret (od 2003 roku).

Lisa Appignanessi doszukuje się początków amerykańskiego kabaretu w buntowniczej kulturze beatników (co zgadzałoby się z dużym wpływem jazzu). Pisze także, że pierwszym amerykańskim artystą kabaretu politycznego był Mort Sahl, który „przygotowywał swoje tyrady jak typowy konferansjer, na podstawie bieżącej prasy i radia.” Było to w czasach Eisenhowera. (Na marginesie dostaliśmy tu również kolejną definicję konferansjera.)

W tym kręgu kulturowym, konkretniej w Anglii, powstał także ciekawy nurt muzyczny, Dark Cabaret, o którym pisałam trochę na swoim blogu, w kontekście własnej twórczości (ten tekst możecie przeczytać, klikając tutaj).

Tak, w wielkim skrócie, wygląda historia kabaretu w kulturze anglosaskiej. Specyficzny, angielski humor jest doskonale znany z licznych programów telewizyjnych i seriali komediowych, podobnie jak i humor amerykański. To już jednak zupełnie inny poziom satyry, rządzący się innymi prawami, jak nasz kabaret telewizyjny.

HISZPAŃSKI MŁYN

Wróćmy na stały ląd Europy. Najsłynniejszy kabaret Hiszpanii znajduje się w Barcelonie. Swoją działalność rozpoczął w 1898 roku, czyli wtedy, gdy na naszym terenie pojawił się Przybyszewski. Najpierw lokal nazywał się Pajarera Catalana, a w 1910 roku zmienił nazwę na Petit Moulin Rouge, odsyłając bezpośrednio do swojego francuskiego wzorca. Nad jego wejściem umieszczono nawet czerwony młyn. Kabaret ten wystawiał między innymi spektakle typu drag show i nawiązywał do muzycznego stylu flamenco.

Gdy do władzy doszedł generał Franco, nowe władze wymogły pozbycie się słowa „czerwony” z nazwy kabaretu i jej zamianę na hiszpański odpowiednik. Do dzisiaj kabaret ten nazywa się więc El Molino i od października 2010 roku działa jako przestrzeń wystawiająca klasyczny kabaret, rewię i musicale.

Dużą popularnością cieszył się swego czasu także inny kabaret barceloński, Els Quatre Gats (Cztery Koty), działający między 1897 a 1903 rokiem, któremu bliżej do kociego kabaretu Francji, Le Chat Noir. W jego wnętrzach organizowano wystawy sztuki, wieczory literackie i muzyczne, spektakle cieni i lalek. W 1899 roku wydano drukiem 15 numerów z rewii Quatres Gats. Klientami tego kabaretu bywali malarz Ramon Casas y Carbó oraz pisarz i malarz Santiago Rusiñol y Prats. Było to miejsce spotkań modernistów.

W Andaluzji, w mieście Kadyks, działał kabaret Pay Pay, który obecnie jest kawiarnią teatralną. Kabaret założono w 1923 roku, jednak jego popularność była największa w latach 40. Zgodnie z początkowym profilem działa nadal kabaret El Plata z Saragossy w Aragonii, który powstał w 1920 roku. Wznowiono go w czasie Wystawy Światowej w 2008 roku.

WŁOSKI ŚMIECH SPRZECIWU

We Włoszech brakuje rozwiniętej tradycji kabaretowej. Dopiero lata 50. przynoszą, wraz z trio I Gobbi (Vittorio Caprioli, Alberto Bonucci e Franca Valeri) i ironiczną muzyką Franco Nebbia, odpowiedni rodzaj sztuki estradowej. Wcześniej najbliżej klimatu kabaretu był komik Ettore Petrolini (1886 – 1936), który zajmował się formą małego teatru, przede wszystkim tak zwanego avanspettacolo („przedspektaklu”), krótkiego występu satyrycznego przed właściwymi spektaklami, czyli pokazami filmowymi. Forma ta pojawiła się w latach trzydziestych, w czasach faszyzmu, celem zastąpienia spektakli teatralnych, których zakazywano, w ich miejsce nakazując granie filmów. Te mini spektakle prezentowały mieszankę muzyki, baletu, skeczów i innych tego typu rodzajów rozrywki.

Właściwy kabaret pojawił się wraz z Nebbia Club w Milanie, w którym królował prowokator Franco Nebbia, lubujący się w satyrze politycznej. Jego stylistyka stała się wzorem dla grupy I Gufi (Gianni Magni, Lino Patruno, Roberto Brivio, Nanni Svampa) i Derby Club z Milanu. Ten drugi opierał się mocno na aktorach-autorach i innowacyjnym podejściu artystycznym. Wśród członków tej grupy byli: Enzo Jannacci (śpiewak i pianista), Felice Andreasi (aktor), Cochi e Renato (duet komików), Lino Toffolo (aktor i piosenkarz), którzy w 1964 roku utworzyli Gruppo Motore. W Derby Club występowali licznie znani artyści, klub cieszył się dużą popularnością aż do połowy lat 80. Potem pokonała go telewizja.

W Rzymie najbardziej znany był lokal La Chanson, w którym popularność zdobyła grupa kabaretowa La Smorfia (Lello Arena, Enzo De Caro i Massimo Troisi). Artyści z La Chanson preferowali „cabaret puro” („czysty kabaret”), wynikający ze szkoły Derby Club i inspiracji Petrolinianim.

Naprawdę cieszę się, że podzieliłam ten artykuł na dwie części, bo i tak tekst wyszedł dosyć obszerny. Mam nadzieję, że mimo wszystko byliście w stanie dobrnąć do końca. Ja już wiem, że skorzystam z linków pod artykułami Wikipedii i pogłębię swoją wiedzę o tych kręgach kultury kabaretowej. Żałuję, że nie wpadłam na to wcześniej, bo jest o czym czytać. Ponadto odkrywam, że budzi się mój ukryty poliglota (Niech żyją słowniki internetowe!).

PAULINA JARZĄBEK

BIBLIOGRAFIA
Hasło „Kabaret” z Wikipedii w języku angielskim, hiszpańskim i włoskim, a także hasła pokrewne.
Lisa Appignanesi, Kabaret, przeł. Agnieszka Kreczmar, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990.
Michael Fleischer, Zarys teorii kabaretu, w: M. Fleischer, Konstrukcja rzeczywistości. Wrocław 2002.

Słówka, słówka, słówka… 10 książek o Kabarecie, które warto znać [subiektywnie]

Kabaretowe_książki

What do you read, my lord?
Words, words, words.

(Hamlet, W. Shakespeare)

Pochłaniam wciąż nowe książki o kabarecie i nigdy nie mam dość. Postanowiłam przedstawić moje ulubione pozycje literackie. W moim zbiorze znajdują się oczywiście nie tylko książki na temat kabaretu krakowskiego, choć te chyba jednak przeważają. Nie pogardzę jednak niczym, co uznam za wartościowe źródło wiedzy na ten temat. Przedstawiam zatem 10 moich ulubionych kabaretowych książek, które warto przeczytać.

10. A pamiętasz… czyli o tym, jak Kraków został kabaretową stolicą Polski, Agnieszka Kozłowska, 2014
Ten zbiór wspomnień więcej mówi o Festiwalu PAKA, niż jakiekolwiek opracowanie. Każde takie wydarzenie tworzą przecież ludzie. Warto poznać ich bliżej: kabareciarzy, organizatorów, sympatyków. Dlaczego by nie w ten sposób?

9. Kabaret w Polsce 1950-2000, Andrzej Domagalski, Leszek Kwiatkowski, 2015
Tę książkę już recenzowałam. Ciekawskich odsyłam tutaj. Polecam tym, którzy potrzebują punktu wyjścia dla własnych poszukiwań. Znajdziecie tam hasłowo ułożone krótkie opisy grup i artystów kabaretowych z drugiej połowy XX wieku. Dobre, jeśli chcecie coś szybko sprawdzić. Choć w treści jest kilka błędów, bardziej zorientowani szybko je wyłapią. Warto mieć i zerkać od czasu do czasu.

8. Każdy szczyt ma swój Czubaszek, Artur Andrus, Maria Czubaszek
Przeczytałam tę książkę tylko raz, a przeczytałabym więcej razy, gdybym tylko miała ją pod ręką. Planuję uzupełnienie tego braku w mojej podręcznej biblioteczce, gdy tylko nadarzy się okazja. Polecam, bo jest to zapis rozmowy dwóch wybitnych satyryków. To w zasadzie wystarczy. Książka z gatunku uroczych. I po prostu dobrze napisana. A i smaczki są – cenne dla tych, co to lubią śledzić świat satyry także za kulisami.

7. Reflektorem w mrok, Tadeusz Boy-Żeleński, mam wydanie z 1985
Nie jest to ściśle kabaretowa pozycja, ale skomponowana pieczołowicie z pism klasyka polskiego kabaretu. Zawiera eseje autora Słówek, które opowiadają m.in. o epoce „Zielonego Balonika”. Jest to przekrój twórczości prozatorskiej Boya, znajdziemy więc nie tylko wybór tekstów z „O Krakowie”, ale i zapis jego działalności społecznej: fragmenty „Piekła Kobiet”, „Dziewic Konsystorskich”, czy „Naszych Okupantów”. Fascynujące spotkanie literackie z fascynującym człowiekiem. I jak to jest napisane! Co za język! Wielbię styl Boya-eseisty, nieustannie.

6. Od Siedmiu Kotów do Owcy, Ryszard Marek Groński, 1971
Jeden z moich ulubionych historyków kabaretu. Tym razem w książce dotyczącej kabaretów z lat 1946-1968, ułożonych przewrotnie, od najpóźniejszego do najwcześniejszego. „Stańczyk”, „Jama Michalika”, „Owca” i inne perełki polskiej sceny kabaretowej. Książka zawiera wybór tekstów oraz czarno-białe fotografie. Po prostu bardzo dobra książka o polskim kabarecie.

5. Warszawski Kabaret Artystyczno-Literacki Momus, Helena Karwacka, 1982
A tu kolejna perełka. Dogrzebałam się do tego opracowania przez przypadek. Z tego, co widziałam, ten literacki kabaret warszawski nie doczekał się zbyt wielu monografii. Jak na razie czytałam tylko tę. Zdziwicie się, ile wspólnego ma ten pierwszy kabaret Warszawy z krakowskim „Zielonym Balonikiem”. Kolejna książka o fascynujących początkach polskiego kabaretu.

4. Powrót do Jamy, Jan Paweł Gawlik, 1961
Moje wydanie ma pół wieku i jak na razie jest tylko trochę poprzecierane na brzegach obwoluty. Tak solidnie robiono kiedyś książki! Wspaniała książka, zawierająca wiele fotografii zielonobalonikowej trupy, których wcześniej nie widziałam. Dobrze napisana, dobrze zilustrowana, dobrze wykonana. Prezentuje historię słynnej „Jamy” z ul. Floriańskiej i skrócony kurs historii „Zielonego Balonika” dla opornych.

3. Legenda i prawda Zielonego Balonika, Tomasz Weiss, 1987
Koniecznie wydanie z tego roku lub późniejsze! Chyba, że odstrasza Was słowo „poszerzone”. Bo to jest rzeczywiście obszerne. Ja wchłonęłam z rosnącym zadziwieniem. Tomasz Weiss rzeczywiście trochę odbrązowił, mówiąc językiem Boya, zielonobalonikową gromadkę, której to sam Boy wystawił tak cukierkową laurkę w swoich wspomnieniach. Oprócz drobiazgowo odnotowanej historii „Zielonego Balonika”, jest tutaj i portret samej epoki: społeczeństwa, kultury, miasta. Tego małego, ciasnego, prowincjonalnego miasteczka, jakim był galicyjski Kraków. Zrozumcie epokę, a zrozumiecie dlaczego „Zielony Balonik” „zażarł” akurat wtedy.

2. Słówka, Tadeusz Boy-Żeleński, 1988, Seria: Biblioteka Narodowa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Nie wiem jak jest z innymi wydaniami. W tym jest wspaniała przedmowa. Skrócona wersja Legendy i prawdy Zielonego Balonika Tomasza Weissa, z analizą Słówek pod względem ich tematyki, przyspieszony kurs historii kabaretu w Europie i krótki rys o Krakowie Boya. Później laurka autora Słówek, w postaci przedmowy „Od autora”, i wreszcie owe „słówka” we własnej literackiej osobie.

Kiedyś miałam do nich bardziej bałwochwalczy stosunek. Z upływem czasu postrzegam je coraz mniej jako wybitne dzieło poezji polskiej, jednak uroku odmówić im nie można. Z całą pewnością Boy znał się na języku jak nikt, miał wyczucie słowa a pointy jego wierszy przetrwały do dzisiaj w mowie potocznej („Bo z tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”). Poza tym rytm tych strof jest niezwykle muzykalny, nietrudno byłoby wybrać z tych małych dziełek takie, które można by zilustrować współczesną muzyką. Niektóre są naprawdę bardzo „smaczną” lekturą, można się nimi delektować bez końca, inne – dzisiaj może nie wzbudzą zachwytu tłumów, ale wszystkie nadal mają taki staroświecki urok. Lubię do nich wracać.

1. Jak w przedwojennym kabarecie, Ryszard Marek Groński, 1987
Mój absolutny hit. Od tego zaczęło się na dobre moje kabaretowe czytactwo. Ryszard Marek Groński jest dla mnie przede wszystkim autorem tej niewielkiej książeczki. Autorem, którego po prostu chłonę. Ma dar przekazywania wiedzy w sposób bardzo naturalny. Być może przez to, że sam brał czynny udział w twórczości kabaretowej. Jego historyczne anegdoty przeplatają się z oryginalnymi tekstami źródłowymi. I licznymi archiwalnymi fotografiami.

Jak w przedwojennym kabarecie otwiera przed współczesnym widzem świat sprzed lat, gdzie Fryderyk Jarosy tworzył własną legendę konferansjera wszech czasów, rewie mieszały się ze szmoncesami w licznych teatrzykach Warszawy, a Kabaret nadal był Miejscem. Premiera goniła premierę, kabaretowe diwy pozostawiały ślady uszminkowanych ust na lustrach, Tuwim z Lechoniem i Słonimskim pisywali ogromne ilości tekstów dla kabaretowych gwiazd, często pod pseudonimami. Warto zajrzeć do tego świata choć na chwilę.

Uff… Dobrze, że narzuciłam sobie limit dziesięciu pozycji, bo im dłużej się zastanawiam, tym więcej tytułów pojawia się w mojej pamięci, jako te warte polecenia. Postaram się zrecenzować te książki bardziej wnikliwie w przyszłości, przynajmniej niektóre z nich, bo są tego warte. Zachęcam do polowań w antykwariatach i kompletowania własnej biblioteczki. Zdziwicie się, jak fascynujące potrafią być książki dokumentujące historię kabaretu.

PAULINA JARZĄBEK