Archiwa tagu: Benefis

GÓRALU CZY CI NIE ŻAL… czyli benefis Roberta Górskiego [relacja/recenzja]

Tegoroczna 32. EDF PAKA zaczęła się od benefisu, czy też jak kto woli roastu/rusztu Roberta Górskiego, z okazji jego czterdziestych piątych urodzin i dwudziestoletniej pracy artystycznej. Wydarzenie miało miejsce 14 kwietnia 2016 roku, w klimatyzowanej sali Rotunda.

Góral

Fot. Anna Jackowska

Świętowanie otworzył Marcin Wójcik z piosenką oczywiście o Jubilacie. Członek Kabaretu Ani Mru Mru poprowadził cały benefis, co nie powinno dziwić, gdyż wszyscy wiemy, że tworzą duet doskonały i po prostu nie mogło być inaczej. Natomiast o sferę muzyczną zadbał zespół The Jobbers. Pierwszy roastowanie zaczął kolega z Kabaretu Moralnego Niepokoju – Mikołaj Cieślak. Prawie cały swój monolog poświęcił Tomaszowi Jachimkowi, jedyne czego publiczność się dowiedziała to, że życie seksualne Roberta to nie jego ,,konik”. Zakończył swoją wypowiedź wierszem o Beneficjencie.

Kolejnym gościem był Michał Wójcik, któremu Jabbar napisał życzenia dla Górala, a on miał je pokazać i publiczności i Jubilatowi. Niestety nie przytoczę treści tych życzeń, bo Michał pokazał je tak dobrze, że zamiast zapisywania wolałam się śmiać.

Następnym występującym był kolega z planu Górskiego – Paweł Domagała. Podzielił się on z publicznością m.in. tym, że Robert jest dla niego legendą kabaretową, że już dawno mógł przejść do TVN, ale został lojalny TVP 2 oraz że Jubilat jest doskonałym aktorem.

Później przyszła pora na Tomasza Jachimka, który opowiadał o początkach działalności artystycznej Roastowanego. Widownia dowiedziała się, że w 1999 roku, Robert wraz z innymi kolegami obiecali sobie, że za nic na świecie nie będą mieć benefisu. No cóż… Jak widać nie wyszło. 🙂

Potem nastąpiło posiedzenie zarządu, bez udziału Górskiego, ale za to o Górskim. To był jeden z najmocniejszy punktów programu. Następnie na scenie pojawił się Piotr Gumulec, dla którego Jubilat był inspiracją w młodości i dzięki, któremu wybrał on scenę kabaretową, a nie inny zawód. Guma przyniósł ze sobą teczkę na Górala oraz tomik poezji napisany przez Beneficjenta i kolegów. Piotr śmiał się z tańca, śpiewu i dykcji Roberta, kwitując: „Trudno mówić o czymś, czego nie ma.” Na koniec zaprezentował parodię Jubilata. To był moim zdaniem najlepszy występ.

Kolejnym występującym był Marcin Partyka z zespołu The Jobbers, który przedstawił Roberta w zupełnie innym świetle – jako wybitnego muzyka, po czym na końcu okazało się, że chodziło o całkiem innego Roberta.

Później na scenie pojawiła się jedyna kobieta – Agnieszka Litwin-Sobańska, która zaśpiewała dla Jubilata Happy Birthday i wypowiedziała swój krótki monolog.

Następnie Kabaret Na Koniec Świata przedstawił widowni skecz Rada pedagogiczna, w którym chodziło o ukaranie niegrzecznego ucznia, jak się można domyślić, Górskiego. Kolejnym kolegą z kabaretu był Przemysław Borkowski, który zaprezentował wiersz o Beneficjencie. Cała uroczystość była co jakiś czas uzupełniania o archiwalne filmy/skecze z udziałem Górala, a także o życzenia i krótkie monologi kolegów, którzy nie mogli przybyć na „ruszt” – Macieja Stuhra, Andrzeja Poniedzielskiego i Artura Andrusa. Benefis zakończył się piosenką końcową w wykonaniu wszystkich artystów. Na scenę oczywiście wjechał tort dla Jubilata.

Generalnie całość podobała mi się. Jednak dla mnie nie był to w zupełności ani roast ani benefis. Występujący nie za bardzo chcieli „pojechać po bandzie”, więc więcej wychwalali niż cicho śmiali z wad Jubilata. Dla mnie cała uroczystość była na pograniczu roastu z benefisem, była taka wyważona i stonowana, ale uwielbiam Roberta Górskiego, więc bawiłam się może nie najlepiej, ale także nie najgorzej.

ANETA TABISZEWSKA

Anetka_Góral

Fot. Anna Jackowska