Archiwa tagu: 7 minut Po

Małopolskie Festiwale Kabaretowe [cz. VI]

Grafika

W ostatniej części Małopolskich Festiwali Kabaretowych przenieśliśmy się na Podgórze, do Kinoteatru Wrzos. Zostaniemy w nim jeszcze przez krótką chwilę. Bo dziś przyszła pora na…

INKUBATOR KABARETOWY

Organizatorem tego festiwalu był Kabaret 7 minut po. Jednak z tego co wyszperałam w Internecie, dowiedziałam się, że z czasem organizowaniem zajął się jeden z członków wymienionej grupy – Marek Stawarz. Celem omawianego wydarzenia jest promowanie młodych artystów, którzy dopiero raczkują w świecie kabaretu, a także otwieranie ich na szerszą widownię oraz zapoznanie z nowymi formami sztuki. Starałam się znaleźć wszystkie edycje tej imprezy i powiem Wam, że było ich sporo. W sumie naliczyłam ich 14 (!). O niektórych udało mi się odszukać nawet parę informacji. Nie będę opisywać wszystkich edycji po kolei, bo zeszłoby nam tu do rana. Mi z pisaniem, a Wam z czytaniem. 😉 Ale nie myślcie, że jestem samolubna i nic Wam o nim nie powiem! Co to, to nie! Opowiem Wam pokrótce czego się dowiedziałam.

Inkubator

Otóż przez wszystkie Inkubatory Kabaretowe przewinęło się ok. 10 grup kabaretowych, m.in. Kabaret PS, Nomen Omen, Trzecia Strona Medalu, BudaPesz (niektóre występowały kilkakrotnie), 3 solistów: Mateusz Świstak, Ewa Błachnio i Adam Wacławiak, z czego Adam robił także za „jingiel” kabaretu Nomen Omen oraz jeden stand-uper – Tomasz Biskup. W rolę prowadzącego wcielił się sam organizator festiwalu, czyli wspomniany już Marek Stawarz. Wydarzenie nie ma określonej konkretnej daty, tak jak np. PAKA czy ImproFest. Odbywa się raz co dwa miesiąca, a raz co trzy. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawi się w naszych kalendarzach, dlatego trzeba być czujnym, by go nie przegapić! Znalazłam także informację, że czasem impreza ta organizowana jest w ramach Podgórskiej Jesieni Kulturalnej.

Moim zdaniem Inkubator Kabaretowy jest młodszym bratem festiwalu Podgórek. Łączy ich miejsce i po części cel. Różni jedynie to, że na Podgórku występują bardziej znane kabarety, które chcą poeksperymentować z formą artystyczną, natomiast Inkubator pozwala młodym artystom wejść, rozwijać się i oswoić ze światem kabaretu i sztuki.

ANETA TABISZEWSKA

Reklamy

Małopolskie Festiwale Kabaretowe [cz. V]

Grafika

Poznaliśmy już między innymi festiwale PAKA, ImproFest, Niebywalencja. Przed nami jeszcze kilka równie interesujących wydarzeń kulturalno-kabaretowych. Na dość długo ze swoim cyklem zagościłam w Rotundzie. Dziś przyszła pora, by przenieść się w inne miejsce. A mianowicie do Kinoteatru Wrzos, na krakowskie Podgórze.

Krakowski Festiwal Kabaretu PODGÓREK

Pierwotna, pełna nazwa to „Podgórski Festiwal Kabaretu PODGÓREK”, jednak z czasem stwierdzono, że festiwal nie będzie się ograniczał tylko do dzielnicy Podgórze, ale wyjdzie również  poza nią. O miejscu imprezy tak wypowiadał się dyrektor festiwalu – Maciej Kwiatkowski:

Na główne miejsce festiwalu wybraliśmy zgodnie z nazwą (Podgórek) Podgórze, a ściślej – oldschoolowy kinoteatr Wrzos przy ul. Zamoyskiego. To miejsce klimatyczne i warte odwiedzenia ze względu na wystrój pamiętający jeszcze czasy Barei. Trudno wyobrazić sobie lepsze tło dla awangardowego humoru. Wygodna odnowiona sala widowiskowa ma scenę umieszczoną w… apsydzie kaplicy, która przylegała do mieszczącego się tutaj niegdyś przytułku. Mam nadzieję, że ambitny kabaret i jego fani znajdą tu rozgrzewające schronienie.

MNK

Tak więc, od 2015 roku, oficjalna nazwa brzmi Krakowski Festiwal Kabaretu PODGÓREK. Początki tego wydarzenia sięgają roku 2010, jednak pierwsza oficjalna edycja miała miejsce w 2013 roku. Organizatorem festiwalu za czasów swojej działalności był Kabaret 7 minut Po. Cele jakie przyświecają tej imprezie są różnorodne: pragnienie udowodnienia, że kabaret jest miejscem spotkania wszelakich idei i form sztuki; zachęcenie do czynnego udziału w życiu kabaretowym, a nie tylko ograniczanie się do festiwali telewizyjnych, a co za tym idzie poznawanie mniej znanych artystów kabaretowych. Jak piszą organizatorzy na facebookowej stronie, PODGÓREK to cykliczne święto kabaretu. Miejsce, gdzie artyści prezentują się w całej swojej krasie, przedstawiając indywidualny styl i poczucie humoru. Zgrupowanie wybitnych kabaretów amatorskich, które prezentują poszczególne dziedziny tej sztuki: kabaret klasyczny, stand-up, improwizacja kabaretowa, kabaretowe grupy teatralne, kabaret piosenki i absurdu.

Trudno się z tym nie zgodzić. Byłam na festiwalu, niestety tylko raz, ale podczas tych dwóch dni przeniosłam się do zupełnie innego świata, pełnego indywidualizmu, groteski i absurdu.

Druga edycja miała miejsce w dniach 24-25 stycznia 2014 roku. W pierwszym dniu, miejscem spotkania były piwnice w Hotelu Pod Różą, na Floriańskiej. W wieczorze kabaretowym wystąpili Kabaret 7 minut Po, Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą i festiwalowi Goście. Nie da się opisać atmosfery, jaka tam panowała. Było po prostu tak cudownie klimatycznie i przy tym zabawnie, że żal było wychodzić. Podczas drugiego dnia artyści: Kabaret Adin, Kabaret K2, Kabaretus Fraszka, prezentowali się już na deskach Kinoteatru Wrzos.

Oczywiście z racji tego, że organizatorem  był od zawsze Kabaret 7 minut Po, imprezy zaczynają się dokładnie 7 minut po pełnej godzinie. Bo trzeba być słownym, prawda? 😉

Trzecia edycja nastąpiła bardzo szybko, bo niespełna dwa miesiące po drugiej, to jest 14 marca 2014 roku. Wystąpił na nim Kabaret Ani Mru Mru wraz z organizatorami, co miało też swoją przyczynę. Otóż podczas 29. PAKI Kabaret 7 minut Po wygrał wspólny występ z Kabaretem Ani Mru Mru. Postanowili więc, że będzie to miało miejsce podczas festiwalu PODGÓREK. I tak oto Artyści z Lublina zagościli w krakowskim Podgórzu. Warto zaznaczyć, że zaproszony Kabaret, nie dość, że wykonał swój najnowszy program Jak się nie da, a bardzo się chce, to można!,to także pierwszy raz brał udział w takim specyficznym wydarzeniu.

Czwarta i jak na razie ostatnia (choć miejmy nadzieje, że na czterech nie poprzestaną!) edycja miała miejsce w dniach 16-18 stycznia 2015 roku. Było to szczególne wydarzenie, bowiem po raz pierwszy odbyły się warsztaty naukowe prowadzone przez kabareciarzy. Po raz pierwszy wręczono statuetkę „Złotego Boya”, mającą promować kabarety o charakterze artystycznym, które nie podążają za nurtem komercyjnym. Została wręczona artyście, który wyróżnił się w 2014 roku i wniósł coś cennego w sztukę kabaretu – Arturowi Andrusowi. Powołano również do życia Stowarzyszenie Promocji Kabaretu Artystycznego imienia Zielonego Balonika.

W pierwszym dniu trwania festiwalu w Kinoteatrze Wrzos miały miejsce: rano – kabaret dla dzieci, czyli Teatr Kikimora, wieczorem – występy Ścibora Szpaka, Kabaretu Inaczej, Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą i Kabaretu 7 minut Po. Występy kabaretów festiwalowych nie zakończyły pierwszego dnia, bowiem, by noc trwała jeszcze dłużej, w Klubie Kabaret, odbył się Recital 4 Kabaretowych Bardów – 4 x BARDZIEJ (Ścibor Szpak, Adam Wacławiak, Matełko King, Aleksander Czerkawski). W drugim dniu, zainteresowani, którzy przybyli do Kinoteatru Wrzos, mogli dowiedzieć się ciekawych rzeczy na wykładach kabaretowo-naukowych, prowadzonych przez Ścibora Szpaka, Marka Stawarza, Macieja Kwiatkowskiego, Michała Kempę, Asię Jóskowiak. Wieczorem wystąpili: Kabaret Nic Nie Szkodzi, Kabaret Łowcy.B, Kabaret Czołówka Piekła, Michał Kempa. Po czym impreza przeniosła się do Klubu Kolanko, na slam poetycki kabareciarzy. W ostatni dzień trwania festiwalu, w niedzielę, odbył się spacer kabaretowy po Krakowie, a wieczorem, na zwieńczenie całego PODGÓRKA, ponownie zaprezentowały się wszystkie zaproszone grupy kabaretowe, w czasie Wieczoru z Kabaretem, gdzie skecze wybierane są z Menu, opłacane przez gości, a następnie opłata upłynniana jest w trunkach, ku uciesze wszystkich zebranych. To spotkanie odbyło się W Brasserie Sztuka, przy ul. św. Jana.

Podsumowaniem tego artykułu niech będą słowa Dyrektora Kreatywnego festiwalu – Ścibora Szpaka: „Nawiązujemy do tradycji krakowskiego Zielonego Balonika, ponieważ chcemy zwrócić uwagę na artystyczne aspiracje kabaretów. To zawsze była zdecydowanie awangarda spod znaku paryskiego Chat Noir – sztuka zbuntowana, kontrowersyjna, często kpiąca nie tylko z rzeczywistości, ale i z widowni. Uważamy, że pora pokazać to publiczności i zachęcić twórców do obrania lub trzymania ambitnego kursu.”

A ja zapraszamy na kolejną część cyklu już za dwa tygodnie!

ANETA TABISZEWSKA

Netografia:
http://www.facebook.com/podgorek
http://www.podgorze.pl/nadciaga-podgorek/
http://www.podgorze.pl/podgorek-juz-w-najblizszy-weekend/

Krakowskie Miejsca Kabaretowe [cz. VII]

KRAKOWSKIE MIEJSCA KABARETOWE

VII KINOTEATR WRZOS

Kinoteatr „Wrzos” znajduje się w malowniczej Dzielnicy XIII Krakowa, w Podgórzu, przy ulicy Zamoyskiego 50. Wielbicielom sztuki kabaretowej może kojarzyć się przede wszystkim z festiwalem „Podgórek”, który jest organizowany w tym miejscu od kilku lat. Zanim jednak opowiem o „Podgórku” i innych kabaretowych inicjatywach, kilka słów o historii „Wrzosu” i jego otoczeniu.

KINOteatr WRZOS - logo

Oficjalne logo Kinoteatru.

BUDYNEK DAWNIEJ

Budynek kinoteatru powstał na długo przed połączeniem Podgórze i Krakowa, kiedy jeszcze ta bogata historycznie dzielnica była samodzielnym miastem. Ulica Jana Zamoyskiego, przy której znajduje się omawiany przeze mnie obiekt, jeszcze przed 1917 rokiem nosiła nazwę Mickiewicza. Z tej malowniczej ulicy mamy wgląd w stare Podgórze – zaczyna się przy Kościele św. Józefa a kończy przy Rondzie Matecznego. Każdy krok to zetknięcie z przeszłością dzielnicy zapisaną w murach. Idąc w stronę „Wrzosu” od wspomnianego kościoła mijamy wejście do Parku Bednarskiego, kompleks sportowy „Korona” i zabytkowe kamienice. I wreszcie, pod numerem 50 znajdziemy Kinoteatr „Wrzos”.

Budynek ten był wielokrotnie przebudowywany. Jeszcze w XIX wieku był jednopoziomowym parterowym Domem Przytułku Zgromadzenia św. Wincentego a Paulo. Wybudowano go w latach 1887-1889. W latach 50. XX wieku został przebudowany i przekształcony na Kino „Wrzos”. Zachowały się jeszcze szkice architektoniczne z tego okresu: plany i rysunki, które można było oglądać w czasie wystawy poświęconej historii tego miejsca w hallu kina.

KinoteatrWrzos_1954.png

Rysunek projektowanego wyglądu Kina Wrzos z 1954 roku (materiał z wystawy dot. historii Wrzosu)

KINOTEATR

Z tego okresu we wnętrzach przetrwała zabytkowa drewniana boazeria. Obecnie budynek jest po wielkim remoncie i w oczekiwaniu na kolejne. Dysponuje coraz lepszym sprzętem nagłośnieniowym, który mistrzowsko obsługuje najlepszy realizator co najmniej Krakowa, Michał Warmusz (sprawdźcie też jego zespół, „Meeow”). Jestem związana z tym miejscem mniej więcej od 2013 roku, zdążyłam je pokochać na dobre i na złe. Peerelowski wystrój nieco trąci myszką, nie jest to łatwe w obsłudze otoczenie, ale ile ma w sobie uroku! Nawet niebieskie fotele skontrastowane z zielonym sufitem sali głównej (swoją drogą, bardzo wygodne). Na widowni mieści się 150 widzów.

Kinoteatr „Wrzos” jest jednostką należącą do Domu Kultury „Podgórze” i oprócz filmów możemy w nim zobaczyć koncerty, spektakle teatralne oraz kabaretowe. Galeria „Wrzosowisko” w hallu prezentuje obrazy i grafiki. Od niedawna ponownie działa regularnie Dyskusyjny Klub Filmowy „Klatka”. W tym miejscu od wielu lat odbywa się Ogólnopolski Festiwal Autorskich Filmów Animowanych „OFAFA”. Z kinoteatrem związany jest również Teatr Otwarty TO, który grywa tutaj regularnie swoje spektakle dla dzieci.

P1080625

Fotele w pełnej gotowości, w oczekiwaniu na Widzów (fot. P. J.)

NA POCZĄTKU BYŁ KABARET

Rzecz jasna trafiłam tutaj przez Kabaret. Konkretnie „7 minut Po”, który we „Wrzosie” myszkował na długo przede mną. Tutaj oglądałam ich programy, nawet nie pamiętam ile razy (choć pewnie jestem w stanie to policzyć, jeśli się skupię). Tutaj uczestniczyłam w niezwykłym przeglądzie kabaretowym, Festiwalu „PODGÓREK” – najpierw jako widz, później – wspomagacz. Tu mogłam brać udział w takich niezwykłych imprezach, jak recitale kabaretowe, „Inkubator Kabaretowy”, „Komiczna Animacja”, występy artystów o krakowskim (ale nie tylko) rodowodzie i niezbyt telewizyjnym humorze, który za to sprawdza się znakomicie na niewielkich scenach (np. „Róbmy Swoje”, „Inaczej”, „Stado Umtata”). Tutaj wreszcie udało mi się obejrzeć filmy Władysława Sikory na dużym ekranie. We „Wrzosie” zetknęłam się także z „Teatrem Clowna Feliksa” Andrzeja Talkowskiego (Kabaret „Kuzyni”), który jest przeuroczym spektaklem w konwencji cyrkowej i jednym z moich ulubionych spektakli kabaretowych.

Z kinoteatrem, oprócz wspomnianego kabaretu „7 minut Po”, związane są także młodsze stażem grupy kabaretowe: Kabaret „Inwokacja” i Kabaret „PS” („Profanum Sacrum”). „Inwokacja” to żywy efekt działań warsztatów kabaretowych „Siódemek”, młodziutka grupa, pracująca wytrwale nad skeczami. „PS” zmierza w stronę czarnego humoru, absurdu, kabaretu zorientowanego na tekst i preferującego muzykę na żywo.

IMG_9974

Część Kabaretu PS w czasie premiery programu „To nie moja bajka” (fot. Alicja Rzepa)

Marek Stawarz mniej więcej raz na miesiąc prowadzi „Inkubator Kabaretowy”, w czasie którego scena „Wrzosu” udostępniana jest dla tych wszystkich, którzy pretendują do miana kabareciarzy, zajmują się tworzeniem form kabaretowych i kabaretopodobnych, i chcą przetestować nowości programowe przed publicznością. Udział w tej imprezie brały już m.in. Kabaret „PS”, Kabaret „Nomen Omen”, „Trzecia Strona Medalu”. Były tam grupy improwizacyjne („Pierwsza B”), baśniowy stand-uper (Mateusz Świstak), czy kabaret piosenki (Adam Wacławiak).

Od 2010 roku, bardziej lub mniej regularnie, odbywa się „Podgórek”: niegdyś Podgórski, teraz Krakowski Festiwal Kabaretu. Pomysłodawcą jest kabaret „7 minut Po”, uparcie twierdzący, że „Kabaret to Miejsce”, w tym przypadku Podgórze. Jest to przegląd kabaretowy zapewniający widowni kontakt ze znanymi i mniej znanymi grupami kabaretowymi w przystępnej cenie. Gośćmi festiwalu byli już m.in.: Kabaret „Ani Mru Mru”, Kabaret „Nic Nie Szkodzi”, „Kabaretus Fraszka”, „Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn” (wtedy jeszcze z Olą), Kabaret „Łowcy.B”, Ścibor Szpak, Michał Kempa. Nie brakowało młodych artystów z kabaretów łapanowskich, zaprzyjaźnionych z organizatorami. W trakcie festiwalu można było np. wysłuchać recitali kabaretowych, obejrzeć improwizacje, oczywiście spektakle kabaretowe, wysłuchać wykładów kabareciarzy na przeróżne tematy, był nawet spektakl dla dzieci. O przygotowaniach do ostatniej edycji pisałam w osobnym reportażu, który znajdziecie na naszej stronie.

P1120250

Część Kabaretu 7 minut Po w trakcie pierwszego dnia Podgórka 2015 (fot. P. J.)

O ile wcześniej, od początku mojego związku z tym miejscem, „Wrzos” szedł w kierunku przekroju przez szeroko rozumianą twórczość kabaretową i około-kabaretową, o tyle teraz zmierza ku większemu eklektyzmowi form. Nie znaczy to jednak, że zamknął się na kabaret. Nadal może być miejscem kabaretowego spotkania. Warto jednak zapoznać się z jego repertuarem, bo jest w czym wybierać. Niech nie odstrasza Was jego lokalizacja. Tramwajem można zajechać niemal pod same drzwi tego interesującego przybytku. Warto odkryć to miejsce. Wpadnijcie czasem na koncert, na film, na wystawę… Albo na Kabaret. Warto.

PAULINA JARZĄBEK

Więcej na ten temat:
Oficjalna strona Kinoteatru „Wrzos”: www.kinoteatrwrzos.pl
Profil Kinoteatru na Facebooku: Kinoteatr Wrzos

Wakacyjna PAKA z Pompą [reportaż]

KTO?
Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej „PAKA”

CO?
Wakacyjna PAKA z Pompą

KIEDY?
12.06-28.08.2015 r. [w każdy piątek o 20.00, wyjątek: 14.08 – o 20.30]

GDZIE?
Scena Przy Pompie, Plac Św. Ducha 4

Lato zazwyczaj oznacza koniec sezonu artystycznego dla artystów scen i otwarcie sezonu imprez plenerowych. W tym roku Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej „PAKA” postanowiło zaprezentować swoim widzom wakacyjny przekrój młodej sceny kabaretowej. Kto akurat spędzał czas w mieście, nie musiał martwić się o piątkową rozrywkę – „Wakacyjna PAKA z Pompą” zapewniała ją co tydzień. To pierwsza tego typu impreza cykliczna „PAKI”, przygotowana we współpracy ze „Sceną przy Pompie”, należącą do Teatru im. Juliusza Słowackiego. Nie można bardziej krakowsko… A może jednak?

Legendarna krakowska publiczność w wydaniu letnim.

Czym PAKA bogata, czyli co mogliśmy zobaczyć

Stand-up, one-man/woman-show, kabaret klasyczny, koncert, improwizacja… Słowem chyba wszystkie możliwe formy, poza pantomimą, które obecnie można znaleźć na estradach kabaretowych. Można było wpaść raz w tygodniu, żeby sprawdzić, co nam się najbardziej podoba, tym bardziej, że cena nie była zbyt wygórowana (15 zł za spektakl i możliwość spędzenia czasu w uroczym ogródku przy słynnej Pompie). Kto miał ochotę, mógł dodatkowo uraczyć się chłodnym napojem chmielowym, lub innymi specjałami kawiarnianymi.

Karol nie radzi.

Co zadecydowało o doborze artystów do cyklu? Po tę informację sięgnęłam do źródła, czyli do samej „PAKI”.

Izabela Leonarczyk (Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA)
„Organizatorem cyklu jest Stowarzyszenie Promocji Sztuki Kabaretowej PAKA – niesie to dla nas naturalną konsekwencję, by do występów zaprosić artystów, którzy brali udział w Konkursie pakowskim, byli Laureatami, lub chociaż pokazali się z dobrej strony podczas Przeglądu. Jak jednak łatwo zauważyć, nie wszyscy z występujących spełniają to kryterium. Ponieważ kolejnym wyznacznikiem, jaki nam przyświecał, było pokazanie jak największej ilości form kabaretowych i około kabaretowych – stąd oprócz klasycznego kabaretu piosenka kabaretowa, stand-up, one man show, improwizacja. Ostatni, bardzo ważny wyznacznik był najbardziej ogólny – pokazanie krakowskiej publiczności „młodych zdolnych” kabaretów (tak, wiem jak wyświechtana to formułka, jednak naprawdę adekwatna), z którymi być może nigdy wcześniej nie mieli okazji się zetknąć, a szkoda.”

Od 12 czerwca do 28 sierpnia mogliśmy obejrzeć siedemnaście podmiotów artystycznych, w tym np. Izę Kałę w spektaklu Kredyt Zaufania i programie stand-up’owym (razem z Agatą Biłas, w tandemie „Same Baby”). Antoni Gorgoń Grucha, czyli Damian Kubik, agitował na scenie swoim politycznym wystąpieniem. Karol Kopiec i Rafał Pacześ przedstawili dwa kompletnie różne oblicza stand-up’u, a kabarety „Dabz” (Wrocław) i „Tiruriru” (Zielona Góra) swoje programy kabaretowe.

Antoni Gorgoń Grucha może być Waszym kandydatem na prezydenta.

Przede wszystkim było jednak wielu przedstawicieli krakowskiego środowiska kabaretowego: „Stand-Up Kraków”, „7 minut Po”, „Nomen Omen” (jako support „Samych Bab”), „Grupa AD HOC”, „Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn”, Janek Malinowski (z Łukaszem Zaczkiem), „Róbmy Swoje”. Było w czym wybierać. W to mi graj!

Ogródek – szczególny rodzaj pleneru

Ogródek kawiarniany to całkiem niezłe miejsce na wakacyjny relaks. Obserwując przepełnione stoliki na zewnątrz krakowskich knajp przy Rynku Głównym w sezonie letnim, łatwo można stwierdzić, że jest to opinia dość powszechna. Czemu by więc w takich warunkach nie obejrzeć spektaklu kabaretowego, przepijając kolejne wybuchy śmiechu napojem chłodzącym? Niekoniecznie z alkoholem, ale co kto lubi. O powód wyboru akurat takiego miejsca zapytałam ponownie jedną z organizatorek cyklu:

Izabela (PAKA)
Dlaczego Scena Przy Pompie – jest to miejsce z tradycją, historią i renomą, kryjące się w cieniu Teatru im. J. Słowackiego. A przede wszystkim – to miejsce z niesamowitym klimatem i kameralną atmosferą. Położone w samym centrum dużego miasta, a gdy się tam przychodzi ma się wrażenie, że przeniosło się gdzieś w miejsce bardzo ustronne, na peryferiach małego miasteczka, gdzie czas płynie wolniej a wszyscy są uśmiechnięci. To idealne plenerowe miejsce na gorące letnie wieczory, dające satysfakcję i radość oglądania publiczności i komfort występowania artystom.
A mówiąc o miejscu, nie sposób nie wspomnieć o naszym Partnerze w organizacji tego cyklu – Cafe Mimika w Teatrze im. J. Słowackiego. To dzięki nim mogliśmy w każdy wakacyjny piątek gościć w tym pięknym miejscu.

No dobrze, a jakie były wrażenia samych artystów? Jak oceniają swoje występy w tych „pięknych okolicznościach przyrody”? Dobre samopoczucie na scenie to połowa sukcesu. Sądząc po reakcjach widowni, które miałam okazję zaobserwować, również i kabareciarze wczuli się w wakacyjny charakter „Sceny Przy Pompie”.

Marek (7 minut Po)
„Pomimo dość chłodnej aury tego dnia w Krakowie, a także niekompletnego składu kabaretu, to był naprawdę udany występ. Pozytywnie odebrana próba połączenia dwóch naszych programów, PAONU oraz LAUDANUM, w jeden półtoragodzinny. Z innymi imprezami plenerowymi porównanie raczej nie ma sensu, ze względu na fakt, iż imprezy te w moim odczuciu cechują się zupełnie innym charakterem.”

Matełko King (SMKKPM)
„Może źle o mnie to świadczy, ale nie znałem wcześniej tego miejsca. Jest rewelacyjne, bardzo urokliwe, przytulne, zielone i myślę, że wszyscy czują się tam swobodnie, co znacząco wpływa na przyjemność z występu.”

Magda (Nomen Omen)
„Z pewnym lękiem czekałyśmy na ten występ, ponieważ nigdy wcześniej nie grałyśmy w plenerze. Na szczęście było bardzo sympatycznie, kameralnie i swobodnie. To przyczyniło się do tego, że widownia chętnie brała udział w przygotowanych skeczach.”

„I ja tam byłam…”, choć piwa nie piłam

Ja, jak to ja, na PAKĘ z pompą skusiłam się przede wszystkim ze względu na krakowskie rodzynki estradowe. Od dłuższego czasu uważam, że Kraków kabaretem stoi. I to nie tylko dlatego, że to tutaj powstał pierwszy polski kabaret.

W Krakowie mam wszystko, czego mi, jako widzowi kabaretowemu, do szczęścia potrzeba. Przede wszystkim wspaniałych artystów piosenki, bo piosenki to zdecydowanie 90% moich zainteresowań estradowych. Dobrze napisana i wykonana piosenka kabaretowa stanowi osobny świat. Jest bytem multimedialnym, w znaczeniu wykorzystywania wielu środków przekazu. Mamy w niej warstwę literacką, muzyczną i teatralną, bo zazwyczaj jest nie tylko dobrze wykonana, ale i odpowiednio zinterpretowana, nierzadko przy pomocy rekwizytów.

Dlatego w czasie koncertu „Sekcji Muzycznej Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn”, już bez Oli, ale nadal we wspanialej formie, byłam wniebowzięta. Zawsze jestem. Jest to jeden z zespołów, który polecam zawsze z czystym sumieniem. Koncert w ramach wakacyjnego cyklu PAKI był o tyle wyjątkowy, że pojawiło się na nim kilka nowości, m.in. piosenka o superbohaterze. Ale kto by potrzebował superbohatera, jeśli ma pod ręką takich super (choć zwykłych) chłopaków, jak panowie z „Kuźni”. W dodatku odsłaniających wrażliwszą stronę mocy, bo przyznających się do swoich Kobiecych Pragnień. Emanuje z nich esencja dobrej zabawy, co udziela się i publiczności.

Matełko – wirtuoz gitarrry.

Pozostając w klimatach muzycznych nie mogę nie wspomnieć o znakomitym programie „Kabaretu Róbmy Swoje”. Biuroza jest programem doskonałym. Już o tym kiedyś wspominałam – dla mnie to kabaretowa odsłona musicalu. Nie da się nie lubić. Zwłaszcza, że biurowa tematyka jest bliska sporej części społeczeństwa. A piosenki z tego programu znalazły się również na płycie, Róbmy Swoje Piosenki, której to sceniczną odsłonę mogliśmy podziwiać na „Scenie Przy Pompie”. Wielka szkoda, że ostatnio pod marką „Róbmy Swoje” nic nowego (poza wspomnianą płytą) nie powstaje, bo są to produkty estradowe najwyższej jakości.

Kabaret Róbmy Swoje odmłodzony na scenie.

Do artystów, których mogę oglądać nieskończoną ilość razy i nigdy mi się nie nudzą zalicza się również „7 minut Po”. Według mnie jest to najbardziej klasyczny w formie kabaret artystyczno-literacki, w którym tekst nie jest tylko kłopotliwym dodatkiem do szeregu gagów, ale tworzywem artystycznym. Dodatkowo oczywiście pojawiają się utwory słowno-muzyczne. Bardzo dobre. Na „Scenie przy Pompie” zabrakło co prawda Maćka Kwiatkowskiego, ale pozostała czwórka radziła sobie całkiem nieźle. Sytuacja wymusiła nowe wersje starych numerów, pochodzących z programów Laudanum i PAON. I chociaż co do piosenki o sprzątaczce Apolonii mam mieszane uczucia (bo chociaż z przesłaniem niejako się zgadzam, to ta forma jest dla mnie chyba zbyt ostra), to nie da się ukryć, że tekst jest zrymowany świetnie. Nie zabrakło postaci demonicznego Kucharza i Śmierci (Adam Wacławiak), Grzesia (Michał Wiewióra) brylującego muzycznie w piosence Pudło i Barmana (Marek Stawarz) wygłaszającego życiowe mądrości. W roli ćmy barowej – Magda Ślósarz. Zawsze podobała mi się w „Siódemkach” równowaga między muzyką i tekstem, oraz między sekcją muzyczną i aktorską.

Kucharz z piekła rodem w akcji.

W pamięć zapadł mi również występ „Grupy AD HOC”, która w czteroosobowym składzie improwizowała na scenie rzeczy nie z tej ziemi. „Krakowską masakrę gumowym kurczakiem” będę wspominać jeszcze długo.

Grupa AD HOC w szale uniesień scenicznych.

Ogólnie udało mi się obejrzeć siedem z dwunastu spektakli w ramach „Wakacyjnej PAKI z Pompą”. Spoza kręgu krakowskiego zapamiętałam dość dobrze m.in. grupę stand-up’ową „Same Baby”, w której, zgodnie z nazwą grupy, monologi serwują same baby. Niewiele jeszcze w Polsce kobiet, które się tą sztuką trudnią. Supportujący je kabaret „Nomen Omen” (Magdalena Kubicka, Karolina Buszczak) to także grupa kobieca, więc rzeczywiście bab na scenie tego wieczoru nie brakowało. Choć prezentowany przez dziewczyny styl to nie do końca moja bajka, to trzymam kciuki za „Nomenki”, bo przyda się więcej kobiet w polskim kabarecie. I z przyjemnością obserwuję, jak z każdym spektaklem się rozwijają.

Iza Kała opowiada.

A co na to inni? Przegląd opinii z perspektywy widza.

Nie ma kabaretu bez publiczności. Poniżej prezentuję wypowiedzi kilku osób, które miały okazję uczestniczyć w wydarzeniach cyklu także jako widzowie.

P1170673„Nasza” na widowni. Aneta bawi się świetnie.

Magdalena (Miłośniczka kabaretu)
„Pompa to zaskoczenie lata. Chyba nie tylko mnie mało było Paki, dlatego wpasowała się ona idealnie w wakacyjny klimat. Wprawdzie „sala” pod chmurką rzadko była wypełniona po brzegi – pewnie przez urlopowe rozjazdy – niemniej jednak ci, którzy przyszli raczej nie żałowali. Było wszystko, co jest potrzebne do dobrej zabawy: wspaniali artyści, doborowe towarzystwo, świeże powietrze, a nawet okienko barowe. Mam nadzieję, że Wakacyjna Paka z Pompą na stałe wpisze się w kabaretowy repertuar.”

Aneta (Verbum Na Polu)
„Rafał Pacześ i Karol Kopiec, których występ miałam okazję oglądać, dali prawdziwy pokaz stand-up’u. Rafał pokazał szeroki wachlarz tematów, które poruszały sprawy codzienne, patrząc na nie z tej śmieszniejszej strony. Karol Kopiec przedstawił część swojego programu, stawiając na interakcje z publicznością i luźną (ale także śmieszną) pogawędkę. Prawdziwym hitem wieczoru była wycieczka młodzieży z Elbląga, którzy przypadkiem natrafili na występ Kopca, wdając się z nim w rozmowę. Podsumowując, bawiłam się świetnie, wyszłam z obolałym brzuchem i szczęką od śmiechu. Sami artyści chyba także dobrze się czuli, bowiem występ przedłużył się o ok. 30 min. To z pewnością nie był zmarnowany wieczór.”

Agata (Verbum Na Polu)
„Chociaż miałam okazję widzieć jedynie występ Izy Kały, który niewątpliwie bardzo przypadł mi do gustu, to cały cykl Wakacyjnej PAKI z Pompą uważam za strzał w dziesiątkę. Młode kabarety w letnie, piątkowe wieczory na klimatycznej scenie w otoczeniu Teatru im. J. Słowackiego stworzyły zestaw idealny, trafnie dopełniający wakacyjną ofertę kulturalną Krakowa.”

Matełko King (SMKKPM)
„Całą imprezę oceniam w ogóle na piątkę z plusem. Bardzo dobry repertuar, zróżnicowane występy i totalna rewelacja.”

Izabela (PAKA)
„Jako widz jestem całym cyklem bardzo usatysfakcjonowana, i mówię to bardzo szczerze i z pełną odpowiedzialnością. Z tygodnia na tydzień coraz bardziej czekałam na kolejny piątkowy występ. Trudno wskazać jeden element, który podobał mi się najbardziej, bo wszystkie składały się na wyjątkowość tego cyklu. I w tym jest cała tajemnica. Powtarzając i podsumowując: ciepłe, pogodne, letnie wieczory „pod chmurką” a w centrum miasta, kameralna atmosfera miejsca, śmiech, zabawa i radość, różnorodność i zmienność form, wysoki poziom występów – czegóż trzeba więcej.”

Monika [Początkująca fanka kabaretu na żywo]
„Podobała mi się kameralna atmosfera tego miejsca, to że mogłam obejrzeć kabarety, o których dotąd tylko słyszałam, na świeżym powietrzu. Poza tym lokalizacja była bardzo przyjazna przyjezdnym, co również miało dla mnie znaczenie. Świetnie się bawiłam. Mam nadzieję na powtórkę za rok.”

„Summer time” w stylu PAKI

„PAKA” ułożyła interesujący scenariusz wakacji w mieście dla mola kabaretowego: różnorodny repertuar, miejsce w sam raz na letni relaks i możliwość poznania młodej sceny kabaretowej. I chociaż nie mogę powiedzieć, że wszystko, co widziałam, podobało mi się w równym stopniu, to chętnie wrócę pod „Scenę Przy Pompie” za rok.

PAULINA JARZĄBEK

Pełna lista występów w ramach cyklu „Wakacyjna PAKA z Pompą”:

12.06: Iza Kała, „Kredyt Zaufania”
19.06: Stand-Up Kraków (Marcin Zbigniew Wojciech, Adam Grzanka i Tomek Biskup)
26.06: Same Baby, support: Nomen Omen
03.07: Antoni Gorgoń Grucha (vel. Damian Kubik)
10.07: Kabaret 7 minut Po, „Laudanum” + „PAON”
17.07: Karol Kopiec i Rafał Pacześ
24.07: Kabaret Dabz
31.07: Grupa Ad Hoc
07.08: Kabaret Tiruriru
14.08: Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn
21.08: Janek Malinowski i Łukasz Żak Zaczek
28.08: Kabaret Róbmy Swoje, „Róbmy Swoje Piosenki”

Z ARCHIWUM V: Reportaż z Krakowskiego Festiwalu Podgórek 2015

W kategorii „Z Archiwum V” znajdziecie teksty naszych artykułów, przemyśleń, które albo nie zostały nigdzie opublikowane, albo po prostu chcemy je tutaj przypomnieć. Zaczynam od reportażu, który napisałam po styczniowej edycji Krakowskiego Festiwalu Kabaretu „Podgórek” (16-18.01.2015 r.) do „Tingli Podgórskich”, gazetki Kinoteatru Wrzos, obecnie zawieszonej. Tekst powstał jako relacja z placu boju, skupiając się na organizacyjnych aspektach. To była najlepiej przygotowana edycja tego Festiwalu (wcześniej Podgórski Festiwal Kabaretu „Podgórek”), w jakiej brałam udział po stronie organizatorów). Zostały nam po niej zdjęcia, wspomnienia i ten oto tekst. Nie jest może najlepszy, ale dobrze wspominam pracę nad nim. Zapraszam 😉

ZROBILIŚMY SOBIE FESTIWAL – REPORTAŻ Z KRAKOWSKIEGO FESTIWALU KABARETU PODGÓREK 2015

Krakowski Festiwal Kabaretu „Podgórek” trwał trzy dni, zgromadził całkiem sporą publiczność i pozostawił po sobie wiele bardzo dobrych wspomnień. Gościliśmy m.in. Kabarety „Nic Nie Szkodzi”, „Łowcy.B”, „Inaczej”, „Czołówka Piekła”, „Sekcję Muzyczną Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą” oraz Andrzeja Talkowskiego. A jak to wyglądało od strony organizacyjnej?

A tak prezentowała się nasza szata graficzna, autorstwa Karoliny Stawarz (facebook.com/podgorek)

 

Justyna, wolontariuszka:

To był weekend wrażeń. W wygodnym fotelu podgórskiego „Wrzosu” mogłam zapomnieć na moment o nieuchronnie nadchodzącym, straszliwym dla każdego studenta czasie na „S” i całkowicie zanurzyć się w morzu radosnej twórczości kabaretowej.

PLANOWANIE

Zaczęło się kilka miesięcy wcześniej od wybrania kabaretów, które chcielibyśmy zaprosić i potwierdzenia możliwości ich przybycia w danym terminie. Później wstępne skomponowanie programu, zaplanowanie promocji i noclegów i walka o środki finansowe. Spotkania, rozmowy, wiele wiadomości mailowych, facebookowych i SMS-owych, zredagowanie notki prasowej, oficjalne ogłoszenie programu i sprzedaży biletów, promocja w Internecie i wywiady w prasie i radiu… Jak to bywa, planowane czynności udało nam się wykonać w terminie w jakichś 50%, ale to wystarczyło, by finał imprezy był na 100% malowniczy. Powstały materiały promocyjne: plakaty i ulotki. Przez jakiś czas nie tylko Kinoteatr „Wrzos”, ale i Kraków tonął w odcieniach podgórkowych fioletów. Brawa dla pani grafik!

Dorobiliśmy się własnego oddziału dzielnych Wolontariuszy, którzy pomagali nam roznosić ulotki i rozpuszczać wici wśród ludu miast i wsi, niosąc dobrą nowinę o Święcie Kabaretu.

 

Podgórek2015_garderoba_DJ

Garderoba czekała na gości w pełnym rynsztunku (fot. Dorota Jura, facebook.com/podgorek)

RUSZAMY: WRZOS, 09.00 RANO

I wreszcie nadszedł pierwszy dzień naszego odmienionego Krakowskiego Festiwalu Kabaretu „Podgórek”. Nadal wychodzimy z założenia, że kabaret to miejsce i chcemy je tworzyć w sercu Podgórza, ale chcemy też podzielić się naszą radością ze światem. Ruszyliśmy więc na podbój Krakowa, tworząc wraz z publicznością galaktykę Kabaretów-miejsc. 16 stycznia zaczęliśmy jednak tam, gdzie to wszystko miało swój początek już jakiś czas temu: przy ul. Zamoyskiego 50, w Kinoteatrze „Wrzos”. Około 09.00 zebraliśmy się, by przygotować wrzosowe wnętrza na przyjęcie chyba najbardziej wymagającej publiczności na świecie – przedszkolaków, które przybyły, by obejrzeć spektakl „Teatru Kikimora”. Dobra atmosfera towarzysząca temu pierwszemu, radosnemu wydarzeniu, utrzymała się przez cały festiwal.

A co my robiliśmy, poza śledzeniem scenicznych poczynań artystycznych? Wszystko: od sprzątania, przygotowania poczęstunku dla widzów, opieki nad garderobą i cateringiem dla artystów, po prowadzenie imprezy. Nasi wolontariusze kroili, siekali, dźwigali, przesuwali, wieszali, czyścili, dostrajali, dostarczali i witali przybyłych uśmiechem (i ciastkami), a my razem z nimi. A wszystko to po to, by wraz z przybyłą publicznością wytworzyć jedyny w swoim rodzaju nastrój podgórkowego Święta Kabaretu, najpierw w Kinoteatrze „Wrzos”, potem w innych miejscach Krakowa.

Podgórek 2015_obrus_DJ

Autorka tekstu usiłuje wyprasować obrus (fot. Dorota Jura, facebook.com/podgorek)

BYŁY POTKNIĘCIA

Oczywiście nie wszystko udało się tak, jak sobie zaplanowaliśmy: czasem coś nie wyszło, coś się zawaliło, zgasło nie w porę, żelazko przypalało obrusy, a pizza kończyła się tak szybko… Jednak uczymy się na błędach i każde takie doświadczenie traktujemy jak cenną wskazówkę. Z każdą edycją jest coraz lepiej. Jeszcze nic u nas nie wybuchło (przynajmniej nic nieplanowanego), więc jest nadzieja, że idziemy w dobrym kierunku.

Magdalena, wolontariuszka:

Podgórek ogólnie mi się podobał, choć wydawało mi się, że będzie to wszystko bardziej „profesjonalne”. Jak już mówiłam mam wrażenie, że odbywa się to wszystko ciągle w jednym kręgu ludzi, że nie trafia się do szerszego grona odbiorców. Momentami wygląda to tak jakby właśnie to trochę artystom odpowiadało – wszystko jest na luzie, czasem niedograne, czasem z pomyłkami itp. itd. […] Podobał mi się z drugiej strony ten luz i wesoła atmosfera.[…]Ogólnie fajna impreza, a już finał z menu i meni – uważam za strzał w 10tkę! 🙂

KTO NABROIŁ W TEJ EDYCJI?

Festiwal „Podgórek” jest autorskim pomysłem Kabaretu 7 minut Po (w składzie: Maciej Kwiatkowski, Magdalena Ślósarz, Marek Stawarz, Michał Wiewióra, Adam Wacławiak), który całą tę imprezę organizuje już od 2010 roku, a bardziej regularnie od dwóch lat. Dyrektorem Festiwalu, jak zwykle, był Maciej Kwiatkowski, wspomagany w tej edycji przez Dyrektora Kreatywnego, Ścibora Szpaka, który odpowiadał m.in. za działania promocyjne (i to z jakim skutkiem!). Wspaniałą grafikę plakatów i ulotek zaprojektowała Karolina Stawarz. Nie możemy zapomnieć o Domu Kultury Podgórze, który ten projekt wspiera z całych sił, oraz autorce wspaniałych kanapek, pani Bogusi.

Maciek Kwiatkowski przed Podgórkiem w Jamie Michalika (fot. Paulina Jarząbek, facebook.com/podgorek)

Maciej Kwiatkowski, Dyrektor Festiwalu, lider Kabaretu 7 minut Po:

Krakowski Festiwal Kabaretu „Podgórek” miał swoją kolejną edycję w styczniu tego roku. W dniach pomiędzy 16 a 18 stycznia zaistniało prawdziwe święto kabaretu amatorskiego. Spotkały się najznakomitsze grupy i soliści kabaretowi z całej Polski, a nawet z Białegostoku. Największy dotychczas „Podgórek” nie tyle okazał się sukcesem, bo to było pewne, ale wręcz ziścił jako taki. Pełne sale na wszystkich organizowanych spektaklach i imprezach. Kabaret dla dzieci „Teatr Kikimora”, wykłady Kabaretowe a nawet spacer po kabaretowym Krakowie, wszystko pełne zabawy i na stałe wpisujące się w pejzaż „Podgórka”. Dziękuję za to w szczególności Kabaretom i wszystkim, którzy pomagali „Wrzosowi” i Domowi Kultury „Podgórze”. Są to bardzo ogólne słowa bo nie da się tego opisać. Ta edycja się skończyła, ale Festiwal cały czas trwa, jak Olimpiada. Kolejne igrzyska podgórkowe, miejmy nadzieję, już w czerwcu, z jeszcze większym rozmachem. „Podgórek” udowadnia, że jest jednym z najlepszych Festiwali Sztuki w Polsce.

Autorka tego tekstu koordynowała Wolontariuszy, zwerbowanych w nasze szeregi całkiem niedawno, serią niecnych forteli. Żaden z nich (wolontariuszy, nie forteli) nie zbiegł z placu boju, pozostaje mieć nadzieję, że zostaną z nami na dłużej. Wśród wspomagających nas z własnej, prawie nie przymuszonej woli, znaleźli się: Magdalena Warenica – pani „garderobiana”; Dorota Jura – trwająca na stanowisku od bladego świtu do ciemnej nocy, Justyna Odon – ciasteczkowa superbohaterka, Ewelina Mucha – nimfa z tacą i cicha korespondentka portalu kabaretowego, Karol Czajkowski – odpowiednio zmotywowany to i keyboard potrafił załatwić; a także członkowie Kabaretu PS – szczególnie Szymon Jureczka i Wojciech Majka. Była także Marta Kawa, która zajmowała się biletami, zaproszeniami i wieloma innymi rzeczami, oraz Marta Szklarzyńska, wyciągająca pomocną dłoń, kiedy było trzeba.

Nie sposób wymienić wszystkich, którzy pomagali, bo dobrych duchów było jak zwykle bez liku. Bez tej pomocy nie udałoby nam się tak sprawnie przeprowadzić wszystkich działań w czasie trzech dni festiwalowych, a także tuż przed. Dziękujemy za wspólną pracę i zabawę.

P1130161

Karol miał swoje pięć minut w czasie Wieczoru z Kabaretem, w tle czaruje Andrzej Talkowski (fot. Paulina Jarząbek, facebook.com/podgorek)

Ewelina, wolontariuszka:

Porzucenie negatywnych myśli, przerwa od narzekań, pobudzenie szarych komórek i „banan” na twarzy – to wszystko gwarantuje krakowski „Podgórek”. Jeśli miałabym zgeneralizować i podać cechy tego kabaretowego festiwalu, to byłyby to: absurd, inteligencja, sarkazm i przede wszystkim dobra zabawa. Mili ludzie, przyjazna atmosfera i efektywnie wykorzystany czas, ot co z pewnością każdego tutaj mogło spotkać.

Tak właśnie po raz kolejny „zrobiliśmy sobie kabaret”, czy może raczej Kabaret. Zainteresowanych szczegółową relacją z imprez odsyłam np. na stronę Kabarety Tworzymy Historie i na stronę „Podgórka” na Facebooku, gdzie znajdziecie fotorelacje. Zapraszamy na kolejne edycje.

PAULINA JARZĄBEK
Styczeń 2015 r.

Festiwal Kabaretu Hrabi [relacja]

CO?
Festiwal Kabaretu Hrabi
KTO?
Kabaret Hrabi, Kabaret Jurki, Kabaret 7 minut Po
KIEDY?
7-9 czerwca 2015 r.
GDZIE?
Klub Studio, ul. Budryka 4

Każdy program jest inny, każdy aktor inaczej oddziałuje na widza, każda piosenka pobudza inne rejony mózgu, każdy skecz obrazuje coś innego i tak samo każdy dzień festiwalu Hrabi w Krakowie zapewniał wszystkie te różnorodności. Jedynie pogoda – fala żaru, obecna była zawsze, choć najmocniej dała się we znaki w pierwszy dzień…

A tak a propos – pierwszego dnia to się dopiero działo!

Początek festiwalu nie mógł się rozpocząć inaczej, jak od oficjalnego otwarcia. Była wstążka, były nożyczki, podniosła muzyka – wszystko, by tylko zrobić pierwszy krok ku wesołości. Niespodzianką dla krakowskiej publiczności był gościnny występ Kabaretu 7 minut Po. Młodzi, zdolni i z Krakowa, tak można powiedzieć o tej grupie kabaretu literacko-artystycznego. Po dawce lirycznego żartu przyszła kolej na program właściwy – program „Tak, że o”. Powrót do klasyki i tradycji kabaretu, czyli zapowiedź, skecz/piosenka, zapowiedź itd. Wszystko opowiedziane w smakowitej formie przez „klasycznego” konferansjera. A skoro klasyka, to nie mogło zabraknąć i klasycznych tematów, bo czy może być coś bardziej klasycznego niż np. baba u lekarza? Wspominałam wcześniej o gorącej atmosferze… Nie bez powodu. Niesamowity upał wdarł się i na scenę. Kabareciarze czasem nie byli w stanie założyć wszystkich kostiumów do wybranych numerów ze względu na panujący, w każdym kącie skwar. Co jednak nie przeszkodziło w dobrej zabawie, ba – nawet ją wzmogło!

Drugiego dnia publiczność bawiła się… na weselu! Czego tam nie było? Było i jadło, i napitek, hulanki, swawole, weselni goście, fotograf, kelnereczka Zosia, wodzirej Remigiusz, no i oczywiście Para Młoda. Program „Gdy powiesz: Tak” to przeplatanka krótkich scenek, wraz z piosenkami i weselnymi przyśpiewkami. Hrabim towarzyszył zespół Bon Ton, dzięki czemu oprawa muzyczna zachwycała niebanalnym wykonaniem zarówno instrumentalnym, jak i wokalnym. Publiczność została całkowicie wciągnięta w spektakl i jak na prawdziwym weselichu miała okazję wskoczyć na scenę, sypnąć ryżem, czy zaśpiewać ,,sto lat!”. Podsumowując, oczywiście, że małżeństwo ma swoje jasne i ciemne strony, ale w ostatecznym rozrachunku i tak warto! Pozwolę sobie zacytować jeden z fragmentów programu: „A nawet, jeśli się rozwód zdarzy, bo wiadomo, że człowiek w krzakach zagapić się może, to z rozwodu mogą być dwa śluby! Czyli zysk.”

A skoro już o związkach mowa, to trzeciego dnia widownia mogła zapoznać się z nowym małżeństwem HRABI&JURKI. Połączenie dobrego i inteligentnego humoru z niewybrednym żartem i siłą wyrazu. Ponad 2 godziny doskonałego przedstawienia na poziomie i ze smakiem, co prawda były lepsze i gorsze fragmenty, ale całość zasługuje na głęboki pokłon dla scenariusza, aktorstwa, abstrakcyjności umysłu oraz sprawnego przemieszczania się po zakrętach i labiryntach języka polskiego. Na wyróżnienie i świadectwo z czerwonym paskiem zapracował sobie bez dwóch zdań monodram w wykonaniu Joanny Kołaczkowskiej, arcypiękna karykatura musicalu oraz piosenki hip-hopowej. Jako widz czułam się uraczona formą spektaklu, a i chyba nie będzie kłamstwem stwierdzenie, że i reszta gawiedzi doznała poczucia docenienia i rozpromienienia.

Summa summarum, festiwal Hrabi zaszufladkuję do jednego z lepszych. Gorąco polecam, jeśli ktoś chce oderwać się od rzeczywistości i uśmiechnąć się, racząc ucho inteligentnym żartem i niezwykłym splotem muzycznym. Podpisuję się wszystkim kończynami, a w gratisie daję głowę.

EWELINA MUCHA