Krakowskie Akcenty Kabaretowe [cz. IV]

Kotki_ul.Gołębia

KRAKOWSKIE AKCENTY KABARETOWE

IV KAZIMIERSCY ŻYDZI

Nie ma Krakowa bez Kazimierza. Chociaż przez wieki stanowił osobne miasto, od dawna już stanowi integralną część grodu Kraka. A jak krakowski Kazimierz, to oczywiście Żydzi i ich przebogata kultura. Kabaret też z niej czerpał wielokrotnie. Jeśli nie wierzycie, przeczytajcie książkę Ryszarda Marka Grońskiego, „Proca Dawida. Kabaret w przedsionku piekieł”. Choć zapewne każdy z Was kojarzy przynajmniej jeden szmonces – znacie „Sęk” z Kabaretu Dudek? No właśnie. To akurat przykład z aktualnej stolicy Polski (z dużo dłuższą metryką niż ta dudkowa).

Słabo znam działalność żydowskich teatrów i kabaretów z Krakowa (również dlatego, że przeważnie prezentowały twórczość w języku jidysz), choć zamierzam dążyć do zmiany tego stanu w przyszłości. Na razie z całą pewnością mogę stwierdzić, że jednym z artystów związanych z kabaretem i teatrem żydowskim w Krakowie był poeta Mordechaj Gebirtig. Jego działalność przypadała mniej więcej na okres międzywojnia i II Wojny Światowej. Jest on autorem przejmującego tekstu, „Żegnaj mi, Krakowie”, przetłumaczonego przez Agnieszkę Osiecką i wykonywanego do muzyki Ewy Korneckiej (Kabaret Loch Camelot) przez różnych artystów. Jaga Wrońska z Kabaretu Loch Camelot wykonuje tę piosenkę w czasie swoich recitali i tam ją pierwszy raz usłyszałam. Bardziej znane jest chyba wykonanie André Ochodlo, artysty niemieckiego pochodzenia, wykonującego m.in. pieśni Mordechaja Gebirtiga.

Zdecydowanie weselszy klimat ma spektakl „Pan Kazimierz” – kolaż piosenek, które w barwny sposób portretują żydowską dzielnicę Krakowa na przestrzeni wieków. Teksty napisał Michał Zabłocki, poeta związany niegdyś m.in. z Piwnicą Pod Baranami, a wykonali byli i obecni artyści Kabaretu Loch Camelot: Agnieszka Chrzanowska, Dominik Kwaśniewski, Marta Honzatko (na płycie Beata Kacprzyk) i Tomasz Mars. A wszystkie historie zostały opowiedziane z perspektywy szafy. Znalazło się tam miejsce i dla „Mojżesza”, i dla pieśni poświęconej policji!

I jeszcze klasyka piosenki kabaretowej, aktorskiej i w ogóle piosenki – Grupa Rafała Kmity w spektaklu „Aj Waj! Czyli historie z cynamonem”. Wspaniały, barwny obraz z jakiejś nie do końca określonej przeszłości, może i stereotypowy, ale jakże wciągający! Z otwartymi ramionami zachęca, by skorzystać z zaproszenia w piosence finału, „Do zobaczenia za rok!”, dużo wcześniej. Często wracam do płyty z tym spektaklem a wtedy zostaje ze mną naprawdę długo.

Wybrane przeze mnie przykłady może nie są typowo kabaretowe według współczesnych standardów, ale Kabaret ma to do siebie, że jest w nim miejsce nie tylko na zabawne scenki, ale i na chwilę refleksji. A czasem na mieszankę tych dwóch aspektów, jak w teatralnej masce.

Więcej o miejscu polskich Żydów w kabarecie znajdziecie we wspomnianej wyżej książce Ryszarda Marka Grońskiego, a także m.in. w opracowaniach dotyczących kabaretu polskiego w dwudziestoleciu międzywojennym. A w następnym odcinku cyklu będziemy szukać kabaretowych odsłon Stańczyka.

PAULINA JARZĄBEK

1 komentarz do “Krakowskie Akcenty Kabaretowe [cz. IV]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s