Kabaret PUK – Facepook [recenzja]

KTO?
Kabaret PUK, w składzie: Agata Słowicka, Tomasz Biskup, Karol Bulski, Alan Pakosz

CO?
Program „Facepook”

KIEDY?
12 czerwca 2015 r., 19.00

GDZIE?
Teatr KTO, ul. Gzymsików 8

Kabaret PUK pojawił się w moim życiu nagle i niespodziewanie z programem „Stuk”, za sprawą 25. PAKI, stając się jedną z moich ulubionych grup kabaretowych. Od tego momentu żaden nowy program mi nie umknął. „Facepook’a” dopadłam w zeszły piątek.

Upał panował niesamowity, można powiedzieć, że publiczność już na wejściu była rozgrzana. Na szczęście nie tylko przez pogodę.

Lubię Teatr KTO – schowany w bocznej uliczce, otoczony zielenią, wygląda trochę jak leśniczówka zaszyta niemal w centrum miasta. A tam na scenie cuda i dziwy. Taki, na przykład, „Facepook” – program kabaretowy nawiązujący do zachowań z portali społecznościowych. Mogliśmy zalajkować obiad Agaty i zapozować do zbiorowego selfie. Facebook mógłby spokojnie płacić artystom za promocję. Program tworzy spójną całość dzięki zgrabnie splecionym zapowiedziom, krążącym wokół użytkowników Facebooka, czyli w zasadzie większości sali.

Niemniej jednak ten spektakl to zaproszenie do zabawy w realnym życiu – pełnej i prawdziwej, bez udawanego śmiechu z offu, bez podrasowanych sztucznie obrazków, z bohaterami, którzy, choć przerysowani, mają całkiem sporo z nas wszystkich.

No bo czy nie szukamy np. szans na ulepszanie swojego życia? Proszę bardzo, coach z drinkiem w dłoni zdradzi chętnie sekrety swego sukcesu, a agencja PR podejmie się najtrudniejszego zadania, z miłości do ludzkości i do sakwy złota.

Urzekły mnie wszystkie piosenki, a śpiewającej Agaty mogę słuchać w kółko. Reggae na wielkie wejście niosło zdecydowane przesłanie miłości, ale moim faworytem była poetycka pieśń o fochu. Jakże to prawdziwe! Całość była lekka i elegancka, perfekcyjnie przygotowana, skecze i piosenki pięknie powiązane nieprzegadaną konferansjerką, z licznymi interakcjami z publicznością…

Ale… No i tu właśnie nie wiem. Wszystko było świetne, ale miałam w niektórych momentach takie uczucie niedosytu. Nie bardzo umiem określić, skąd to się wzięło. Nawet już teraz nie potrafię powiedzieć, które to były momenty, ale uczucie pozostało. Tak jakby w niektórych skeczach pointa nie wyczerpywała tematu.

Możliwe też (właściwie prawie pewne), że po latach najzwyczajniej zmienił mi się gust i nabrałam dystansu do twórczości tego kabaretu, dostrzegając także rysy i zadrapania na tej klasycznej formule.

Niemniej jednak bawiłam się znakomicie i nadal uważam Kabaret PUK za jeden z lepszych krakowskich, a nawet polskich, kabaretów. Polecam każdemu, kto ceni solidnie przygotowane programy kabaretowe. I zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii na ich temat przy najbliższej okazji. Nie tracą formy – i oby tak dalej.

PAULINA JARZĄBEK

2 komentarze do “Kabaret PUK – Facepook [recenzja]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s