Kabaretowo na Dzień Taty [zestawienie]

Kabaretowo na Dzień Taty.pngW sobotę, 23 czerwca, Dzień Ojca, mamy więc dla Was kilka kabaretowych smaczków z tej okazji. A wszystkim Tatom już teraz życzymy pociechy z pociech.

Na pierwszy rzut klasyka gatunku, czyli Kabaret Ani Mru-Mru w skeczu „Ojciec ma zawsze rację”. A nawet jeśli nie, to patrz punkt 1 😉 Skecz możecie obejrzeć np. tutaj.

Na drugą nóżkę Kabaret Moralnego Niepokoju i słynna rozmowa telefoniczna z tatą w wykonaniu Roberta Górskiego. A Wy jakie tematy poruszacie z Waszymi rodzicielami w rozmowach przez telefon? Skecz obejrzycie np. klikając tutaj.

Wyobrażacie sobie mieć sześć córek? Bo tata Turek z piosenki Artura Andrusa nie musiał – takie szczęście mu się przytrafiło. Co prawda trafiły się trochę cyniczne, ale za to jakie zaradne! Polecamy „Cyniczne córy Zurychu”, przy okazji można poduczyć się śpiewania po turecku, np. tutaj 😉

Na zakończenie wspaniała piosenka Kabaretu Róbmy Swoje o dzieciach z przedświatów. Przyszły Tato, daj się przekonać. Piosenkę znajdziecie na płycie „Róbmy Swoje Piosenki”, ale możecie jej posłuchać także tu.

Reklamy

Kabaretowe numery na Dzień Cyrku Bez Zwierząt [zestawienie]

DSCN1910.JPG

Czy wiedzieliście, że 8 czerwca obchodzimy Dzień Cyrku Bez Zwierząt? Ja nie, ale już wiem. Chodzi o to, by promować sztukę cyrkową bez narażania zwierzaków na niepotrzebne cierpienia. Tym bardziej, że akrobaci, iluzjoniści, klauni i inni artyści cyrkowi potrafią stworzyć naprawdę bardzo dobre show bez udziału zwierząt. Mam dla Was zestawienie kilku propozycji kabaretowych o tematyce cyrkowej lub inspirowanych światem cyrku.

Kabaret Ani Mru-Mru – „Koń”

To jest pomysł! Zastąpmy konie aktorami! Michał Wójcik cwałuje po arenie w skeczu o cyrkowym koniu. Skecz pochodzi z programu „Jak się nie da, a bardzo się chce… to można!”, wydanego przez wydawnictwo New Abra.  Cóż za gracja w stępie.

Magda Papierz – „Brawa dla klauna”

Piosenka z repertuaru Edith Piaf w wykonaniu Magdy Papierz. Nieco inna, bardziej ludzka strona pracy cyrkowca. Mądra, dobrze wykonana piosenka.

Kabaret Kuzyni – „Spektakl bardzo dobry”

To naprawdę bardzo dobry spektakl, wykorzystujący sztukę cyrkową jako punkt wyjścia do wspaniałej, niezobowiązującej zabawy. W spektaklu wykonywana jest m. in. kultowa już piosenka Andrzeja Talkowskiego o Wieszczu. Proponujemy Wam zestawienie wystąpień telewizyjnych Kabaretu Kuzyni, przygotowane przez Tadeusza Oratowskiego.

Czy Wy czasem też macie wrażenie, że słowo „cyrk” i jego pochodne bywają nadużywane w negatywnym kontekście? Cyrk wymaga wszechstronnego uzdolnienia artystycznego, dużej sprawności fizycznej, plastycznej mimiki, oczytania… itd., itd. Współcześnie cyrk coraz częściej obchodzi się bez zwierząt i udowadnia, że również sami ludzi potrafią stworzyć bogaty spektakl cyrkowy.

PAULINA JARZĄBEK

„Gupik ma szczęście”, czyli wiersze dla dzieci Tomka Nowaczyka [recenzja]

Tomek Nowaczyk, Gupik ma szczęście, il. Marcin Skoczek, wyd. BOOKflow, Poznań 2015.

Gupikmaszczęście

1 czerwca będziemy świętować Dzień Dziecka. Jeśli szukacie prezentu, który rozwija wyobraźnię, przyciąga uwagę i równocześnie powoduje ciągłe rozbawienie, pomyślcie o książce. Konkretnie o książce z wierszami Tomka Nowaczyka, „Gupik ma szczęście”.

Sama kupiłam ją kilka miesięcy temu – żałuję, że nie od razu po premierze. I nie, nie zamierzam nią obdarowywać żadnego dziecka, zachowam ten egzemplarz dla siebie. Też lubię dobrze zrymowane wiersze, choćby i dla dzieci. Chętnie natomiast kupię kiedyś kolejną sztukę na prezent dla kogoś  innego.

Wierszom towarzyszą zabawne ilustracje Marcina Skoczka, razem z nimi tworząc barwną całość, której odbiór to prawdziwa przyjemność. Pamiętam taką serię książeczek dla dzieci z mojego dzieciństwa, „Poczytaj mi, mamo” – teraz chyba wznowioną w innych wydaniach. Zawsze mnie do nich mocno ciągnęło. Zresztą nie tylko do nich. Książkom zawsze trudno było się oprzeć i zazwyczaj rozsądek przegrywał z argumentem „Jeszcze tylko kilka stron i kończę”. Cóż, wierszy Tomka Nowaczyka nie odłożyłam, aż skończyłam. Nie byłam w stanie się od  nich oderwać.

Bardzo podobają mi się te wierszowane historyjki fauny i flory, z mniej lub bardziej poważnymi morałami. Uśmiechałam się przy każdej zwrotce. Oczywiście moim ulubionym wierszem jest ten o biedronce, nie mogło być inaczej – jak tak dalej pójdzie, cała moja garderoba będzie w grochy i kropki. Znajdziemy tu również opowieść o łosiu cykliście, misiowym śnie zimowym, gruboskórnym grejpfrucie, czy o tytułowym gupiku.

Wspaniałe są te wszystkie zabawy z polskimi porzekadłami, gry słów i własne interpretacje różnych zjawisk. Inteligentne rymowanki, pełne humoru i zabawnego komentarza do rzeczywistości tworzą razem barwny, literacki świat, niezwykle plastyczny, także dzięki ilustracjom Marcina Skoczka.

Książka jest pięknie wydana na dobrej jakości papierze, w twardej oprawie, szyta (!) i klejona, ilustracje mają soczyste, nasycone kolory i obecnie jest jedną z najładniejszych książek na moich półkach. Polecam serdecznie, małym i dużym.

PAULINA JARZĄBEK

Radiowy standup [relacja/recenzja]

i tyle

KTO?

Kabaret I tyle

CO?

Kabaret „I tyle” idzie na solo

KIEDY?

21.05.2018 r., godz. 20:00

GDZIE?

LostBar

W miniony poniedziałek odbyło się wyjątkowe wydarzenie. Dziennikarze radia RMF FM wyszli na standupową scenę! Mało tego, że wyszli to jeszcze opowiadali śmieszne historie z życia wzięte. Dobrze się ich słuchało – co nie zaskakuje, wiadomo, przecież są znakomitymi dziennikarzami radiowymi, ale zaskakująco dobrze się na nich patrzyło, co nie było tak oczywiste. Nie mogło mnie zabraknąć na tej imprezie, tak więc prowadzona ludzką ciekawością zawitałam w progi LostBaru. Szłam bez żadnych oczekiwań, w głowie piętrzyły mi się tylko pytania: czy dadzą radę? Czy będą śmieszni? Czy uda im się wejść w ramy standupu? I najważniejsze: jak wyglądają?

Publiczność zgromadziła się dość tłumnie, jak na małą przestrzeń knajpy, co było dodatkowym atutem, stwarzając kameralną atmosferę.

Wieczór otworzył Wojtek Pięta, który od kilku lat występuje jako standuper. Miał za zadanie rozgrzać publiczność, m.in. swoimi monologami, w których opowiedział swoich historię oświadczyn, a także nawiązał interakcje z widownią. Ponadto by jeszcze bardziej zaktywizować publiczność wykorzystał popularne w improwizacjach gry rozgrzewające. Wojtka na scenie widziałam po raz pierwszy. Sprawiał wrażenie trochę nieprzygotowanego i momentami improwizującego, co dla jednych mogło być niezauważalne, mi odrobinę przeszkadzało.

Po Wojtku na scenie pojawił się Przemysław Skowron, który każdego ranka budzi nas słowami: „Wstawajcie, szkoda dnia!”. Opowiadał o pracy w radiu, zdradzając kilka radiowych tajemnic oraz o bardzo popularnym trendzie w dzisiejszych czasach, mianowicie byciu fit i chodzeniu na siłownię. Miał utrudnione zadanie, ponieważ występował jako pierwszy i lekki stres dało się odczuć, przynajmniej na początku, bo potem było już tylko lepiej.

Następnie przyszedł czas na Tomasza Olbratowskiego, który wywołuje u nas uśmiech, często w drodze do pracy, porannymi felietonami radiowymi. Nie zawiódł i tym razem. Monologiem o swoim wyglądzie, pokazał jak duży dystans ma do siebie, co jest ważną cechą wśród artystów kabaretowych. Poruszył także temat przekleństw w żartach. Uświadomił tym samym, że w niektórych sytuacjach konieczne jest użycie przekleństwa, by oddać panujące wówczas emocje. Mam bardzo podobne zdanie na ten temat.

Ponownie na scenie pojawił się Przemysław Skowron, który przybrał rolę trochę konferansjera, trochę tzw. „przerywnika”. Zabieg ten wprowadził, przynajmniej dla mnie, niewielki chaos. Rolę właśnie takiego „przerywnika” mógł przyjąć Wojtek Pięta, który rozpoczął ten wieczór. Skoro on otworzył ten wieczór, naturalną rzeczą było dla mnie to, że poprowadzi go do końca.

Kolejnym dziennikarzem, który zaprezentował się podczas tego wieczoru był Jacek Tomkowicz – specjalista do spraw piosenek tych nowych i tych ciut starszych. To on codziennie puszcza hity muzyczne, które umilają nam godziny spędzone w pracy. W swoim monologu poruszył temat krakowskiego smogu i ogólnie mówiąc show biznesu, w którym zawarł sporo pobocznych wątków. Mimo mnogości tych wątków, w jego wypowiedzi nie było chaosu, co może tylko oznaczać, że ma posiada bardzo cenną umiejętność płynnego przechodzenia z tematu na temat.

Przyszedł czas na ostatniego członka kabaretu „I tyle” – Roberta Karpowicza. To właśnie między innymi dzięki niemu, macie codziennie od 14:00 do 18:00 lepszą połowę dnia! W swoim monologu opowiedział między innymi o miejscowości z której pochodzi, o dzieciństwie, przechodząc do tematu wychowania swojego syna. Widać, że dobrze czuje się na scenie i ma tzw. „flow”, trzymając publiczność cały czas na najwyższych obrotach… śmiechu oczywiście. 😉

Ponownie na scenie pojawił się Tomasz Olbratowski, kontynuując wątek z poprzedniej części swojego monologu. Moim zdaniem nie był to dobry zabieg, ponieważ niepotrzebne jest robicie jednego, bardzo dobrego monologu na dwie części. Widz traci wtedy orientację, skupia się na tym, by przypomnieć sobie to co artysta mówił parę minut temu, tym samym nie skupiając się na tym co mówi teraz. Przez co widz automatycznie jest zdekoncentrowany. Niemniej jednak druga część monologu nie gorsza od pierwszej!

Debiut dziennikarzy radiowych w roli standuperów oceniam na dobry, nawet bardzo dobry. Ich dużym plusem jest to, że każdy z nich posiada swoją, odrębną tematykę, wokół której się porusza, a przede wszystkim, w której czuje się dobrze, co widać podczas występu. Każdy z nich jest inny na scenie, w wyrażaniu emocji, gestykulacji czy mimiki. I mimo tego, że kompletnie się od siebie różnią, razem tworzą całość, która wzajemnie się uzupełnia i idealnie ze sobą współgra. Widać, że darzą się sympatią nie tylko na antenie radia, ale także i poza nią. Posiadają także w sobie taki pierwiastek, że wychodzą i od razu dają się lubić. Emanują życzliwością i ciepłem, bez dwóch zdań. I najważniejsze bawią się tym, mają z tego przyjemność i radość, ale nie tylko oni, widzowie również. Wieczór zaliczam do jak najbardziej udanych, mimo tych paru niuansów, o których pisałam powyżej.

ANETA TABISZEWSKA

Kabaretowe grillowanie z Kabaretem A Jak! [recenzja]

A jak! grill

Cudnej urody Gospodynie kabaretowego grillowania.

KTO?

Kabaret A JAK!

CO?

„Kabaret A JAK! poleca się na grilla”

Kiedy?

12.05.2018 r. o 20:00

Gdzie?

Teatr Szczęście, ul. Karmelicka 3

 

12 maja cztery kabaretowe gracje z krakowskiego Kabaretu A JAK! zaprosiły widzów do Teatru Szczęście na nietypowe grillowanie. Pojawił się także gość specjalny. Wstyd się przyznać, ale choć od początku działalności tej grupy mocno trzymam kciuki za powodzenie dziewczyn, to po raz pierwszy udało mi się obejrzeć je poza ramami przeglądu. I wiecie co? W takiej wersji są jeszcze lepsze.

Jednak program zrobiony na własnych warunkach, w oswojonej przestrzeni i bez narzuconych granic czasowych pozwala w najpełniejszy sposób pokazać umiejętności. Jeśli dodamy do tego życzliwie nastawioną publiczność, wynik jest bardzo pozytywny.

Kabaret A JAK! potrafi każdy stereotyp, każdy znany motyw pokazać w taki sposób, że widz doznaje olśnienia: „O, to tak też można!”. I, co najważniejsze, jest to bardzo zabawne. Bawiłam się świetnie.

Co zatem Kabaret A JAK! polecił nam na grilla? Zerknijmy w opis:

„Każda prawdziwa Gospodyni dobrze wie, że na organizowanym przez nią grillu nie może zabraknąć:

  1. sprawdzonych dań (bo każdy lubi karkówkę),
  2. specjalności Pani Domu („Basiu, nikt nie robi takich faszerowanych papryk jak Ty!”)
  3. nowych dań, którymi Gospodyni ma nadzieję zaskoczyć i zachwycić swoich Gości…”

Były więc znane już piosenki oraz skecze, okraszone obficie nowościami. Była geneza pidżama party, piosenka o tym, że „co małe, jest piękne” i wspaniały hymn o maleńkim kaktusie. No i był gość specjalny: Łukasz Adamus z Kabaretu Trzecia Strona Medalu, który wystąpił w skeczu o pewnej sprytnej Mamusi. Skecz powstał w ramach Kabaretowej PrzeglądARKI w Klubie Arka.

Mam wrażenie, że każdy mój tekst dotyczący dziewczyn z A JAK! to kolejne wyznanie miłosne. Ale jak można nie kochać, będąc miłośnikiem klasycznego, dobrze skrojonego kabaretu, z fajną piosenką, rytmem, pomysłem i wykonaniem, takiej żywej energii na scenie. No jak? I jeszcze ta autoironia, dystans i zarażający radością uśmiech. A raczej uśmiechy. Wspaniale patrzy się na artystów (w tym przypadku artystki), którzy lubią to, co robią i sami się przy tym bawią.

Nie zrozumcie mnie źle – to nie jest tak, że patrzę na tę twórczość absolutnie bezkrytycznie. Jasne, są aspekty, które podobają mi się bardziej, są takie, które nie do końca są w moim typie odczuwania, i takie, które uważam za genialne rozwiązania w dziedzinie kabaretu. Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że Kabaret A JAK! jest jedną z moich ulubionych grup kabaretowych, na równi z Kabaretem Róbmy Swoje, czy Kabaretem Hrabi. I tego zamierzam się jak na razie trzymać. Polecam serdecznie.

PAULINA JARZĄBEK

Wiosna w kabarecie [zestawienie]

Wiosna (2)

Maj w pełni, wiosna zadomowiła się u nas, a przynajmniej w Krakowie, na dobre. Trzeba przyznać, że zima, a przede wszystkim zmienna pogoda (zresztą nie do wytrzymania) trwała zdecydowanie za długo, dlatego tak bardzo cieszy wszystkich nadejście wiosny.

Przyznam szczerze, że w tym roku przegapiłam jej przyjście – byłam wtedy zamknięta w ścianach Nowohuckiego Centrum Kultury, gdzie wówczas trwała 34. PAKA. Przyjście wiosny uświadomiłam sobie dopiero w drodze do pracy, po zakończeniu wspomnianego wydarzenia. Niemniej jednak zaległości, nazwijmy to „wiosenne”, nadrobiłam podczas długiego weekendu majowego, w całości spędzając go w swoich rodzinnych stronach, gdzie w przez większość czasu przebywałam na świeżym powietrzu, pomagając przy wiosennych porządkach w ogrodzie. Delektując się przy tym całkowicie urokiem tegorocznej wiosny.

Nie wiem, jak jest u Was, ale u mnie majówka jest zdecydowanie symbolem przyjścia wiosny, a przede wszystkim czasem rozpoczęcia sezonu grillowego, na który czekam już od grudnia! 😉 W tym roku nie mogło być inaczej. Może nie było to wielkie rozpoczęcie, w porównaniu do poprzednich lat, ale sezon grillowy rozpoczęliśmy z należytym przytupem, trzy dni grillowania pod rząd, a co! Niech sąsiedzi zazdroszczą! Niech czują ten zapach kiełbaski wiejskiej, kaszaneczki, karkóweczki, szaszłyczków, mmmniam!

To w dużej mierze zadecydowało o tematyce dzisiejszego artykułu. Jakie skecze powstały na temat wiosny? Jak kabareciarze wyobrażają sobie grillowanie? Z jakimi problemami się przy tym zmagają? Jakie tematy poruszają, a jakich raczej unikają?

Zapraszam Was na moje małe zestawienie wiosenno-grillowych skeczy.

Na pierwszy rzut idzie stary, dobry kabaret Potem, z piosenką „Już jest wiosna”, która powinna stać się kabaretowym hitem każdej nadchodzącej wiosny!

https://www.youtube.com/watch?v=Dl2LuJkTZV8

Drugi skecz w moim zestawieniu porusza temat zakupu grilla i problemów z tym związanych. No przyznajcie sami: kto nie miał dylematu, który grill kupić? Większy, mniejszy, z pokrywą, bez pokrywy, okrągły, kwadratowy…?  Ale zakup, że tak to ujmę, to „pół biedy”. Prawdziwe schody zaczynają się dopiero przy montowaniu owego grilla. Ja kiedyś montowałam z tatą grill całe popołudnie. Dobrze, że nie był z Ikei, bo jeszcze dłużej by nam zeszło. 😉

Problemy związane z grillem porusza kabaret Jurki, w skeczu „Majówka”.

https://www.youtube.com/watch?v=uc2AWx3jZ40

Grille mogą być organizowane w różnym gronie: rodzinnym, pracowniczym czy wśród znajomych. Ja stawiam bardziej na grille rodzinne, podobnie jak kabaret Moralnego Niepokoju, w skeczu „Grill”.

https://www.youtube.com/watch?v=Ymw_kAf_8_8

Natomiast kabaret Paranienormalni, w nowym składzie z Michałem Czerneckim, preferuje grille pracownicze. Swoją wizję na ten temat panowie przedstawiają w skeczu „Grill u Warszczykońskiego”.

https://www.youtube.com/watch?v=2F1O5VbDuvk

No i na koniec, moim zdaniem, bezwzględny hit grillowania, który powinien otwierać każdy sezon grillowy: kabaret Czołówka Piekła i piosenka „Grille”.

https://www.youtube.com/watch?v=idx3orZUuKk

Łapcie, słuchajcie, cieszcie się i nućcie przy każdy grillowaniu w tym roku!

Enjoy!

1

 

ANETA TABISZEWSKA

Moje ulubione momenty 34. PAKI [refleksja]

Przegląd Kabaretów PAKA obecnie ma dla mnie wartość sentymentalną. Wiele zmieniło się w moim podejściu do PAKI, ale znam tę imprezę od lat i póki co nie wyobrażam sobie roku bez udziału choćby w samym konkursie głównym. Każdy przegląd to dla mnie również nowe wrażenia, warte zapamiętania. 34. PAKA także przyniosła mi kilka takich momentów. Kolejność punktów jest przypadkowa.

Kabaret A JAK! i Los Mechanikos

Uwaga, będzie laurka. Zdecydowanie najlepszy punkt programu artystycznego! Kabaretem A Jak! jestem zachwycona od dawna i z przyjemnością obserwuję działania dziewcząt, zwłaszcza w dziedzinie piosenki kabaretowej. O, jak one się na tym znają. „Mechanik” to zabawna, świetnie zinterpretowana piosenka, z genialnie dobranym instrumentarium i rewelacyjną choreografią. No i to pasodoble. Zapamiętam ten występ na długo, bo był dla mnie jak łyk świeżego powietrza. Orzeźwiająca, zabawna, drobiazgowo dopracowana i przy tym lekko podana piosenka kabaretowa. Absolutne mistrzostwo 34. PAKI. Aczkolwiek i marsz o kaktusie poruszył mnie do łez.

Ajak_spódnice.JPG

Zamaszyste ruchy Kabaretu A Jak!

Rozmowy i spotkania

Dłuższe, krótsze, umówione, przelotne, niespodziewane, na korytarzu, na widowni, w biurze… To zawsze jest wartość dodana PAKI. Spotkania ze starymi znajomymi, rozmowy o życiu i o kabarecie. Nowe znajomości i odświeżenie tych starszych. Nie ma to jak życie za kulisami.

Konkurs

Konkurs Główny i Konkurs Piosenki to dwa najważniejsze dla mnie punkty przeglądu. Zawsze czekam na nie z zainteresowaniem. Ciekawe jest obserwowanie trendów w kabaretowym świecie na przykładzie konkursowiczów. Ostatnio rośnie popularność form typu one-man-show. Pamiętam takie PAKI, kiedy ta forma dopiero zaczynała się pojawiać na kabaretowej estradzie.

Kabaret Hrabi w koncercie „Piosenki nieprzyzwoitej”

Bardzo przyjemny, choć króciutki, powrót do przeszłości z Kabaretem Hrabi. Na żywo widziałam kilka programów Hrabich i właśnie na żywo tę grupę lubię najbardziej. Tę twórczość po prostu dobrze się ogląda. I tyle. No i mój ponadczasowy, piosenkowy ulubieniec na deser – „Pocałuj Małpoluda” w wykonaniu Bajera. Ach.

Powrót Mirka Gancarza na scenę

Mirosław Gancarz ponownie na scenie, i to w Krakowie – nie sądziłam, że doczekam takiej chwili. I była to bardzo miła chwila. I bardzo fajne wykonanie piosenki „Kobiety jak te kwiaty”.

Ogólnie w 34. PACE podobało mi się także to, że można było wysłuchać naprawdę wielu dobrych piosenek kabaretowych. Mam nadzieje, że ta tendencja utrzyma się w przyszłości.

PAULINA JARZĄBEK